Wróć do katalogu

pechowy dzień

romans niemieckiego pułkownika i Polki w czasie wojny jest niemożliwy?

martaoleszczuk, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W powietrzu unosił się dym z tanich papierosów i zapach taniego wina. Z dnia na dzień coraz gorzej znosiła ten zaduch. Na szczęście zbliżała się godzina zamknięcia kawiarni. Ostatni goście zbierali się do wyjścia. Po chwili Ambroży zamknął drzwi wejściowe na zasuwę i bez słowa wyszedł na zaplecze, a stamtąd do swojego pokoju. Choć pracował u niej od początku wojny to nigdy nie wiedziała do końca co myśli. Miał kamienną twarz, stoicki spokój, nie okazywał żadnych uczuć. Czasami się go bała, bała się tego, że nie potrafiła go rozgryźć. Mokrą szmatką przetarła klejące się z brudu stoliki. Zasłoniła ciężką, bardzo zniszczoną kotarą okno. Zamiotła podłogę, zgasiła światło i wyszła z kawiarni. Weszła zniszczonymi, skrzypiącymi schodami na piętro do swojego pokoju. Na piętrze znajdowały się trzy pokoje. Jeden zajmowała ona, drugi, tuż obok jej, Ambroży, trzeci stał pusty. Nie zapalając światła zaczęła rozbierać się do snu. Rozkład pokoju znała na pamięć, nie potrzebowała światła. Nie chciała patrzyć na sypiący się sufit, tam gdzie już całkiem odpadł sufit wystawała mokra trzcina. Na ścianach widniały duże plamy pleśni. Nie miała już sił by ścierać je, nawet przyzwyczaiła się do ciągłego smrodu. Pragnęła by wojna w końcu skończyła się. Miała dość zdobywania wszystkiego, chciała przestać się bać o wszystko. Obmyła się w miednicy zimną wodą. Podeszła do okna. Tej nocy księżyc wyjątkowo mocno świecił, upiorne, srebrzyste promienie sprawiały, że zniszczone miasto wyglądało jeszcze gorzej niż za dnia. Wzięła z bieliźniarki stary zegarek po ojcu. Dochodziła dwunasta w nocy. Jeśli do tej pory Hans nie przyszedł to już nie przyjdzie tej nocy. Nieśmiały uśmiech zagościł na jej twarzy. Dobrze wiedziała co myślał o nim Ambroży, ale gdyby nie Hans i jego układy nie mieliby co sprzedawać w kawiarni. Dzięki niemu miała z czego żyć i co jeść. – Chyba wolałbym zdychać z głodu niż żyć tylko dzięki hitlerowcom – rzekł jej kiedyś. – To co tu jeszcze robisz?! – To nie ja sprzedaję swoje ciało tylko ty. Mam nadzieję, że przez swoje znajomości i układy i pomoc tobie w końcu wpadnie, i rozstrzelają go, tak jak oni rozstrzeliwują każdego kto nie jest Niemcem. Jak ty możesz patrzeć na swoje odbicie w lustrze po nocy spędzonej z tym Hansem? – Wynoś się do swojego pokoju. Nie potrafiła wyrzucić go z pracy. Nie mogła zakończyć znajomości z Hansem. Ambroży nie do końca wiedział co ją z nim łączy. Nie wymieniała swojego ciała na towar, który potem sprzedawała w kawiarni. Naprawdę go kochała mimo iż był Niemcem. Obiecał jej, że jak tylko skończy się wojna wyjadą gdzieś daleko, z dala od jego i jej ojczystego kraju i zaczną wieść normalne życie, może nawet kiedyś zapomną o wojnie, choć w głębi duszy oboje wątpili w to. Położyła się spać, przykryła ciepłym kocem. Sen jednak nie nadchodził. Minuty dłużyły się w nieskończoność. Cisza wokół świdrowała w uszy. Rzadko kiedy było tak cicho. Żadnych kroków, krzyków i odgłosów walki. Nie cieszyło jej to. Po takich cichych nocach następowały ciężkie dni, łapanki, potem egzekucje. Niejednokrotnie z okien kawiarni, schowana za barek obserwowała łapanki. Tylko raz była świadkiem egzekucji i nie chciała więcej oglądać jak niewinne dzieci umierają pod gradem kul. Wtedy na placu była kobieta w ciąży, bardzo wysokiej ciąży. Jej brzuch przeszyło kilka kul… Od tamtej pory, gdy tylko zaczynała się łapanka uciekała z Ambrożym i resztą do piwnicy, czekała z innymi aż wszystko umilknie by bezpiecznie wyjść z ukrycia. Za oknem

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych