Piaskiem w oczy Rozdz.II cz.1
Na ile miało zmienić się życie Jacka po wizycie wujka Staszka? Jaka była reakcja Hani na propozycję Jacka? Zapraszam do czytania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od autora
Opublikowałem już pierwszy rozdział w dwóch częściach i uważam, że powinienem czytelnikom wyjaśnić iż w swej powieści przyjąłem układ od końca do początku. Otóż pierwszy rozdział był niejako końcem powieści. Oczywiście nawiążę do tych wątków w dalszej części utworu. Można powiedzieć, że rozdział drugi tak naprawdę rozpoczyna opowieść. Życzę miłej lektury i bardzo proszę o komentarze. Będą one dla mnie szalenie cenne.
Rozdział II
Pochylił głowę. Wzrokiem błądził gdzieś po podłodze. Wreszcie twarz ukrył w dłoniach. Nie chciał patrzeć na swoich rodziców. Wiedział, że przeżywali teraz wiele rozterek. Byli przede wszystkim rozczarowani tym co im oświadczył kilka dni temu. Słyszał cichy płacz matki, właściwie to był lament. - Synku, dlaczego to robisz? źle ci tutaj? Coś ty wymyślił? Miałeś tylko zastanowić się nad propozycją wujka. Byłam pewna, że postąpisz jednak inaczej. Masz przecież tutaj dziewczynę. Tata i ja myśleliśmy, że po powrocie z wojska ożenisz się i będziesz prowadził normalne życie. Uniósł głowę i rozejrzał się dookoła. Patrzył tak jakby pierwszy raz widział swoich rodziców i ten pokój. - Przecież mówiłem mamie, że w większym mieście są większe możliwości. Zahaczę się gdzieś do pracy, trochę zarobię, przyjadę do Rawicza, ożenię się z Hanią, a wy zostaniecie dziadkami i wszystko będzie OK - powiedział to jednym tchem święcie przekonany, że tak właśnie będzie. - A co na to Hania? - Mama spytała z wyraźną troską. - Dziewczyna przecież czekała na ciebie całe dwa lata, aż skończysz służbę wojskową. Niestety na to pytanie nie znał odpowiedzi. Hania chyba nie była zadowolona z jego pomysłu. Przeklinała jego wuja. Powiedziała, że "nawtykał mu głupot do głowy".
***
Wujek Staszek to brat ojca Jacka. Służbowo był we Wrocławiu. Wracając do domu - a że było po drodze - wstąpił odwiedzić swojego brata - ojca Jacka - i jego rodzinę. Na początku, Jacek był zły, że przyjechał. Musiał przynajmniej na jedną noc odstąpić swój pokój. Wieczorem bracia zasiedli do stołu. Otoczyli się kilkoma butelkami piwa, mama przyszykowała trochę jedzenia i rozmawiali do późnej nocy. Dawno się nie widzieli, więc rozmawiali o wszystkim. Jak dotąd mieli mało okazji, żeby usiąść razem i pogawędzić jak brat z bratem. - Stefan, mówię ci niech Jacek przyjedzie do mnie, do Szczecina. Ostatecznie głupi nie jest. Robotę znajdzie sobie raz dwa. Będzie mieszkał u nas. Razem z Krystyną będziemy mieli na niego oko. Duże miasto daje duże możliwości. Jak chłopak ustawi się to wtedy zadecyduje czy zostać czy wracać do Rawicza. Kontakt z nim będziecie mieli. Przecież zawsze możecie przyjechać. Krystyna bardzo się ucieszy. Kobiety sobie poplotkują, a i my będziemy częściej się widzieć. - Ale przecież to jeszcze młodzian. Dopiero co skończył wojsko. Nie ubliżając mu; ma jeszcze mleko pod nosem. A tutaj ma dziewczynę. Chodzi z nią już chyba z sześć lat. Pojedzie do wielkiego miasta i zgłupieje. - Chwileczkę Stefan, mam rozumieć, że wszyscy, którzy mieszkają w wielkim mieście to głupki? - Wujek Staszek trochę się obruszył. - Nie, oczywiście, że nie. Źle mnie zrozumiałeś. Ale myślę, że jak nie będzie rodziców to będzie myślał, że mu wszystko wolno. - Wybrnął pan Stefan. - Przecież mówię, że ja i Krystyna będziemy mieli na niego oko. Nie mamy własnych dzieci to chrześniakiem zajmę się jak swoim. Będzie zawsze czuł jakąś kontrolę. U nas będzie mieszkał to będzie łatwiej patrzeć co robi. Nie jest zresztą dzieckiem. To przecież chłop wojskowy, a wy traktujecie go ciągle jak dziecko. - Zawsze przecież będzie naszym dzieckiem, obojętnie czy ma 22 lata jak teraz, czy jak będzie miał 30 czy 60 lat - wyjaśniła dość dobitnie żona pana Stefana - pani Halina. - No, tak macie rację. Ale jak zadecyduje, że chce jechać to mu chyba nie zabronicie? - Oczywiście, że nie. Jak będzie chciał to niech jedzie. Tak rozmawiając o Jacku, popijali schłodzone piwko. Jacek był u siebie w pokoju. Miał lekko uchylone drzwi. Wszystko więc słyszał. Rozumiał obawy rodziców, ale z drugiej strony bardzo chciał wyjechać. Wreszcie wujek przekonał rodziców, chociaż nie od razu i nie do końca. Zawołali Jacka do pokoju. Nadszedł czas, aby spytać się o zdanie - głównego zainteresowanego. Mama Jacka - pani Helena - spytała, czy chciałby jechać do Szczecina i tam zacząć swoje już dorosłe życie pod okiem cioci Krysi i wujka Staszka. Wiedział, że zadając to pytanie, jego rodzice mieli nadzieję, że odpowie przecząco. Niestety mylili się. Wprawdzie odpowiedział dość wymijająco, ale wiedział, że odpowiedź prędzej czy później będzie brzmieć TAK. Dyplomatycznie odpowiedział, że namyśli się przez kilka następnych dni. Czekało go jeszcze najgorsze - powiedzieć o tym Hani. Nie wiedział jednak jak to zrobić. Oboje byli bardzo zaangażowani w swój związek. Obawiał się jej reakcji. Hania to jego pierwsza dziewczyna i tak na serio. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu. Wspólne spacery, wycieczki piesze, rowerowe za miasto, dyskoteki. Nawet wspólny wyjazd pod namiot. Jednym słowem nadawali na tych samych falach. Kiedy dostał kartę powołania i musiał stawić się w jednostce, wyznali sobie miłość. Hania odwiedzała Jacka w koszarach kilka razy. Przyjeżdżała sama, albo z jego rodzicami. Wzbudzała podziw, a zarazem zazdrość wśród kolegów Jacka. Z jednej strony bardzo go to wkurzało, a z drugiej strony dawało satysfakcję. A dziś musi jej powiedzieć, że po dwóch latach oczekiwania na jego powrót z wojska niech jeszcze poczeka ze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil pisarz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…