Wróć do katalogu

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 39

Poranki potrafią być diametralnie różne.

MKP, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Euforia po wydarzeniach w pałacowych ogrodach zalewała umysł księżniczki Holi obrazami i planami na przyszłość; przyszłość, w której Tija wybudziła się ze swojej magicznej śpiączki i będą razem, we troje, tak jak tego zawsze pragnęła.

Nie mogła zasnąć. Nie chciała. Przewróciła się na prawy bok, ścisnęła przytulankę i z wytęsknieniem wyglądała pierwszych oznak świtu, jednak zmęczenie w końcu wygrało i jej świadomość zrobiła sobie przerwę.

Płytką drzemkę przerwały pierwsze promienie jesiennego słońca. Księżniczka poderwała się z łóżka jak oparzona, zawołała służkę, żeby naszykowała jej ubrania i ruszyła wprost do przypałacowego zieleńca.

O tej porze roku, wczesne ranki witały pierwszych zaspanych służących, chłodem i wilgocią, a mgła szczelnie otulała kwietniki i rabaty. Ogrodnicy dopiero zbierali się do pracy, więc byli nieco zdziwieni, widząc jak królewna, mokra od porannej rosy, z uporem zrywa nieliczne już cyranki.

Dziewczynka nie przejmowała się spojrzeniami, tylko odwzajemniała zaciekawienie, promiennym uśmiechem.

Gdy bukiet był już gotowy, a sukienka mocno przesiąknięta, Ichti wróciła do zamku i pobiegła wprost do sypialni Tijanor zostawiając po sobie mokre plamy na kamiennej posadzce.

Teraz była pewna, że śpiąca siostra ją słyszy, zatem opowieści: o sobie, o Wilusiu, Brenie i całym najbliższym otoczeniu, stały się bardziej szczegółowe; mówiła o wszystkim, co tylko przyszło jej do głowy, energicznie przy tym gestykulując.

Godziny mijały jak sekundy i kompletnie zatarły granicę pomiędzy „Mam jeszcze czas” a „Jestem spóźniona na śniadanie z Wilem”. Spojrzała na naścienny zegar, który wybił dziesiątą.

– O kurczaki! – poderwała się z aksamitnej, białej pościeli, pocałowała siostrę w czoło i przytrzymując suknię, szybko pobiegła w stronę jadalni. Na miejscu zauważyła, iż stół jest już nakryty, a Wilfred nerwowo tupie nogą, co rusz kierując wzrok ku wejściu.

– No proszę! W końcu jaśnie pani zaszczyciła mnie swoim towarzystwem! – skomentował jej przyjście, nie szczędząc uszczypliwości. Dziewczynka jak gdyby nigdy nic przysiadła po przeciwnej stronie owalnej ławy.

Wilfred wyjrzał zza stołu i łypnął na jej sukienkę.

– Nic mi nie powiesz?

– Cesarzowi nie przystoi tak jawnie okazywać emocji – upomniała go z wielką gracją i spokojem, niczym dama od lat praktykująca dworską etykietę.

– Ty mała lisico… – wstał i doskoczył do siostry.

– Za zniewagę Cesarza czekają cię tortury! – zaczął ją łaskotać. Księżniczka wiła się na krześle, śmiejąc wniebogłosy, aż w końcu razem upadli na podłogę.

– Ha… dobra, pod… ha! – zanosiła się od śmiechu. – Poddaje się! Ha, ha, ha… Proszę, przestań, bo się posikam.

– Księżniczce nie przystoi sikać w majtki – odwdzięczył się podobnym żartem i przerwał tortury.

– Przepraszam za spóźnienie – orzekła nadal drgając na wspomnienie łaskotek.

– No… Tak lepiej – oznajmił Wilfred, dumny ze zwycięstwa – A teraz jedz, bo wystygnie i mów, co było ważniejsze od twojego ukochanego, zatroskanego braciszka.

Ichti otarła oczy z łez radości.

– Ukochana siostra oczywiście – wypaliła. – Teraz kiedy wiem, że niedługo się obudzi, opowiadam jej wszystko: musi nadrobić zaległości.

– I znowu się zaczyna… – sapnął Wilfred, przewracając oczami.

– Naprawdę ją widziałam! – zarzekła się Holi, marszcząc gniewnie brwi – Babel mnie zaprowadził!

– Już o ty rozmawialiśmy. Jedz proszę: kucharki się przyłożyły – lekceważąco zmienił temat.

– Nie wierzysz mi, to spytaj Breny! – krzyknęła Ichti, nadymając policzki.

– Breny…?! – parsknął. – Ona powiedziałaby, że jest makrelą byleby cię kryć. – Wyśmiał jej pomysł. Nie wierzył w to, że jego młodsza siostrzyczka komunikuje się z najstarszą z rodzeństwa za pośrednictwem konia – ciężko mu się z resztą dziwić.

– Jak mi nie wierzysz, to nie mamy, o czym rozmawiać – księżniczka rzuciła sztućce na talerz i wstała od stołu.

– No już, bez grymasów… Żartowałem – powiedział spokojnie Wilfred, zmieniając taktykę. Nie chciał prowokować kolejnej awantury.

– Wiem, że bardzo chciałabyś się z nią zobaczyć, ale wymyślanie historii z kucem od ciotki Erny, który rozmawia z Tijanor to tylko twoja wyobraźnia – starał się ją udobruchać, ale skutek był całkowicie przeciwny. Buzia księżniczki jeszcze bardziej poczerwieniała, a piąstki zacisnęły.

Poderwała się od stołu.

– On nie jest od ciotki!!! – palnęła i szybko zasłoniła usta. Za późno, słowa już padły.

– Jak to nie? – Wilfred zrobił wielkie oczy i przewał jedzenie – Przecież sama mi powiedziała?

– Poprosiłam, żeby skłamała – wydusiła z siebie niepewnie Ichti. – Bąbel pojawił się po tym jak wyznałam Tiji, że chce dostać konia. To wtedy znalazłeś go w pałacu! Wierzysz mi teraz?! – stała po przeciwnej stronie stołu patrząc na brata załzawionymi oczami.

Cesarz spąsowiał.

– Chcesz mi powiedzieć, że mnie oszukałaś? Po tym jak błagałem pod twoimi drzwiami, żebyś to MNIE, wybaczyła kłamstwo! – uderzył pięścią o stół. Holi zdała sobie sprawę z powagi sytuacji. Jej złość zmieniła się w strach. Zaczęła myśleć o konsekwencjach…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych