Pierwsze zabójstwo
Jest to mój ulubiony fragment powieści, którą piszę...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Sonia, przepraszam cię...Wybacz mi. Starałem się, spotykałem się z tobą, lecz ani ty, ani ja nie bylibyśmy szczęśliwi w tym związku...
Sonia wybuchła płaczem, nie chciała dalej słuchać, ale Michael nie przestawał mówić
- Powiem, Ci wprost – nie masz tego czegoś, czego ja szukam u kobiety. Na początku traktowałem Cię, jak zwykłą dziwkę, ale z czasem...Jesteś okay, polubiłem cię, ale ty nie dla mnie. - Co?! Ale, ja cię kocham! Zmienię się przysięgam, wyjedziemy, proszę cię nie odchodź! - Ale to jeszcze nie koniec, wybacz mi, ale w przyszłym tygodniu żenię się z Gabrielle - Co?! O kurwa, nie no rozwalasz mnie człowieku! Jeszcze wczoraj spałeś ze mną! Prawie, żeś się mi oświadczył!
Sonia wpadła w szał, nogi się pod nią ugięły, a przed oczami widziała ciemność. Nie wiedziała co robi, straciła kontrolę nad swoimi czynami. Wyciągnęła z komody szufladę i z całej siły uderzyła Michaela w głowę, on osunął się na podłogę. Wtedy do Soni dotarło, co zrobiła podbiegła do niego, zaczęła go całować i przepraszać. Po chwili do pokoju weszła Cindy z Zorą, pudelka od razu zaczęła się cofać w kąt i warczeć. Cindy za to kilka sekund stała w milczeniu i przyglądała się temu wszystkiemu, a potem zapytała Sonię, najspokojniej jak mogła -Sonia, co się tutaj do cholery dzieje?! - No ja nie wiem, rozmawialiśmy, a potem nie wiem straciłam panowanie nad sobą – płacząc odpowiedziała
Cindy nie myśląc dłużej, podbiegła do nie przytomnego Michaela i podłożyła mu lusterko do twarzy. Kiedy ujrzała na tafli lustra parę, zmartwiła się . Nie wiele, więc myśląc wyciągnęła spod łóżka młotek (trzymała go tam zawsze, na wypadek niebezpiecznych klientów) i uderzyła Michaela, łamiąc mu przy tym podstawę czaszki. Sonia ponownie się rozpłakała i zaczęła prawić przyjaciółce wyrzuty: - Właśnie zabiłaś największą miłość mojego życia!!!– krzyczała - Mylisz się, kochanie. To ty go zabiłaś, ja tylko skróciłam jego męki. Sonia nic dalej nie odpowiedziała, tylko płakała i trzęsła się ze strachu - Nie ma co płakać, co się stało to się nie odstanie, trzeba jednak zadecydować, co teraz robimy z ciałem. Robi się ciemno. Zaczekaj tutaj na mnie, a ja szybko pobiegnę po Willa Lekko zaćpane i przerażone spojrzenie Sońki nic…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sonia MacLean
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…