Pisarski Król
Opowiadanie pisane przy ścieżce dźwiękowej z filmu "Requiem dla snu". Z samą produkcją nie ma nic wspólnego... Jest dziwne:)Nawet nie wiem czy ma sens, ale lepiej nie bierzcie przykładu z głównego bohatera:D. Proszę o oceny i komentarze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Drewno w kominku paliło się pomarańczowym, spokojnym płomieniem. Był jak atmosfera w tej rodzinie. Ciepła i przyjemna. Jednak ogień jest zdradziecki i trzeba się z nim ostrożnie obchodzić. Inaczej, może poparzyć... Pani Król ułożyła talerzyki na stole. Na środku leżało ciasto. Przy każdym z czterech miejsc- herbata. Ogień ocieplał całe pomieszczenie. Usiadła na skórzanym fotelu. Naprzeciw niej, znalazł się jej mąż. Typowy podwieczorek, typowej rodziny. Na kanapie pomiędzy nimi, siedziała córka. Brakowało tylko Piotrka, ich czternastoletniego syna. Pewnie był w swoim pokoju. - Piotruś! Chodź na ciastko!- krzyknęła kobieta. Odpowiedziała jej cisza. - Pewnie znowu coś pisze, nudziarz jeden.- stwierdziła Asia. Jego starsza siostra. Usłyszeli spokojne kroki na schodach. Po chwili do salonu wszedł szczupły młodzieniec. Był wysoki, jak na swój wiek. Włosy miał długie- grzywka prawie zakrywała mu oczy. Na głowie miał nieład. Ubrał się w gruby sweter i dresy. W domu było ciepło, ale on uwielbiał swój strój. Spojrzał na swą rodzinę. W jego oczach było coś na pograniczu pogardy i litości. Uśmiechnął się fałszywie. Usiadł nic nie mówiąc. Dorośli rozmawiali o polityce, Asia piła herbatę. - Ani trochę, nie interesuje was moja kariera literacka?- spytał spokojnym głosem. Spojrzeli na niego lekko zdziwieni. Czasem zadawał dość dziwne pytania. - Nastąpił jakiś przełom?- zapytała matka. - Napisałem dziś ciekawe opowiadanie, ale was to nie obchodzi.- wziął łyk naparu. - Owocowa?! Przecież wiesz, że piję wyłącznie normalną!- zwrócił się do kobiety. - Spróbuj owocową. Jest dobra.- odparła. - Wiesz, że piję wyłącznie normalną! - Oj zamknij się. Nie jesteś tu najważniejszy.- powiedziała nagle siostra. Rodzice wymienili spojrzenia. Zignorowali to. - Chcesz wina, Irenka?- zapytał ojciec. Miał na imię Grzegorz. - Tak. Ale półsłodkie dobrze?- podszedł do barku. Piotr wpatrywał się w kobietę. - Mówiłem coś, o moim opowiadaniu?- zapytał rozdrażniony. - Tak. Skończyłeś je, tak? - Oczywiście. - O czym jest? Dasz mi przeczytać?- znów popełniła błąd. - Nie. W ogóle mnie nie znasz.- odpowiedział. Ojciec nalał kobiecie wina. - Właśnie. Przecież on pisze za doskonałe teksty, żeby nam pokazać.- wcięła się Asia z ironią. Piotr nie wyczuł w tym czegoś, co miało go urazić. Wziął to na poważnie i uśmiechnął się. - Widzę, że ktoś mnie docenia.- powiedział z powagą. - Przecież wiesz, ze wszyscy cię doceniamy... Tylko nie możesz być ciągle w centrum uwagi... Rozumiesz?- pytanie zadał Grzegorz. - Nie moja wina, że ty nie jesteś sławny! Ja kiedyś będę, więc robię coś, w stylu wprawki. Umiem pisać. Rozumiesz?- chłopak pobiegł do swojej sypialni. Reszta jego rodziny siedziała oszołomiona przy stole. - On jest chory.- stwierdziła spokojnie i szczerze córka państwa Król. Cisza. - To jest psychol.- dziewczyna nalegała. - Nie mów tak. Może jest dziwny, ale nie jest psychiczny. Jest inny.- odparła Irena. - Naprawdę. Posłuchajcie mnie.- zakończyła Asia. Podziękowała i odeszła od stołu. - Można zrobić badania. Piotrek faktycznie nie zachowuje się normalnie...- powiedział Grzegorz. Jego żona przemilczała te słowa i do końca wieczoru nie rozmawiali już na swojego kochanego syna.
* * *
Jak oni tak mogą? Nie dostrzegają mojego talentu? Samo nazwisko mówi o tym kim będę dla literatury. Kim oni są, że mogą się do mnie tak odzywać? Leżałem na łóżku rozmyślając. Byłem wściekły, jak zresztą po każdej rozmowie z rodziną. Chciałbym przeprowadzić się na bezludną wyspę. Tam bym tylko pisał. Mieszkam na tej wsi, tylko po co oni tutaj? Tylko przeszkadzają. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł. Była niedziela. Godzina dwudziesta druga, ale mi zachciało się pisać. Wpadłem na świetny pomysł i postanowiłem olać wszystko. Rodzinę, szkołę i spanie. Włączyłem komputer, odpaliłem Worda i zacząłem pisać. Opowiadanie gotowe było o trzeciej w nocy. Nie czułem żadnego zmęczenia. Całemu procesowi twórczemu towarzyszyła ekscytacja. Zżyłem się z bohaterem tekstu. Czułem się jakbym nim był i nie chciałem się z nim rozstawać. Kiedy napisałem ostatnie zdanie, byłem z siebie dumny. Wszyscy spali. Zmyliłem ich, że także śpię lecz po zgaszeniu świateł, usiadłem przed komputerem. Tekst był dość długi. Ponad dziesięć stron. Był świetny. - Kolejny genialny tekst do mojego zbioru.- szepnąłem dumny. Wyłączyłem sprzęt i położyłem się spać, nie zapominając o czynach bohatera mojego opowiadania.
* * *
Piotr z trudem się obudził. Umył się i ubrał. Zszedł na dół i spojrzał na matkę krojącą chleb wielkim nożem. - Zaraz wychodzimy.- powiedziała nie patrząc na niego. Wypił herbatę. - Przynajmniej pamiętasz, że nie piję owocowej...- stwierdził. Założył na siebie kurtkę, buty i wszedł do samochodu matki. Ruszyli. Do szkoły było pięć kilometrów, więc o zgrozo, zawsze rozmawiali. - Wyspałeś się?- zapytała wesoło. Wpatrywał się w okno i spływające po nim kropelki deszczu. W jego opowiadaniu także dużo padało. - A jak myślisz? - Nie? - Bingo! Znasz może prognozę pogody?- spytał nagle. - Cały tydzień ma padać.- odparła ponuro. Dojechali do szkoły. Wysiadł uśmiechając się do niej na pożegnanie. Wyszedł na ulewę i pobiegł w stronę budynku. Kiedy odjechała, skręcił w inną stronę. Nie mógł się z nim rozstać. Chciał pisać dalej. W portfelu miał trochę pieniędzy. Pobiegł do najbliższej kawiarni. Zamówił herbatę i wyjął praktycznie pusty zeszyt od biologii. - Jesteś za dobry, by cię ignorować...- szepnął i zaczął pisać kolejne zdania dalszej części swojego tekstu.
* * *
Popołudniu wrócił do domu. Rodziców okłamał mówiąc, że był w szkole. Wszedł do swojego pokoju i rzucił plecak w kąt. Liczył się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil slawi13
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…