Podróż bez słońca - Prolog
kontynuacja "Historii pewnej znajomości "
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kontynuacja części 1 "Historia pewnej znajomości"
- Dani z Zamorza, która i w niepogodę zachowuje na twarzy słoneczny uśmiech
PROLOG
Wieczór zapowiadał się ciepło i spokojnie. Milo i Arew siedzieli na ganku na stertach poduszek, ułożonych specjalnie dla nich w wiklinowych fotelach, i wygrzewali się w ostatnich promieniach zachodzącego słońca. Kotek i kruk wesoło wspominali przeszłe dzieje, kiedy to wraz ze swymi paniami przemierzali Krainy i szukali przygód. A było co wspominać... -Kurczę pieczone!! Niech no ja dorwę producenta tych długopisów!! - nagły wrzask z wnętrza domu postawił ich na nogi. To była Carys... -To już siódmy długopis w tym tygodniu! - elfka krzyczała dalej. Chwilę później zwierzęta usłyszały głośny brzęk tłuczonej szyby. Milo westchnął. -Ciekawe, co rozwaliła tym razem - mruknął, zerkając na Arewa, który na powrót usiadł na poduszkach. - Od czasu, gdy zepsuła klawiaturę i spaliła płytę główną, Nathaniel biedzi się nad naprawą komputera i chyba do reszty przez to osiwieje. -Przynajmniej wróciła do tradycyjnych środków - zauważył kot. - I dobrze, bo gdyby wzięła tę maszynę do pisania... Nie dokończył swej myśli, gdyż właśnie w tej chwili Carys wyszła na taras, niosąc ze sobą wyżej wymieniony przedmiot. Usiadła na jednym z wiklinowych krzeseł i postawiwszy maszynę na stoliku, rozprostowała palce. Arew z przerażeniem spojrzał na elfkę a jego wąsy zupełnie oklapły. Milo tylko nakrył łebek poduszką i syknął coś na temat migreny. -No, maszynko, do dzieła, bo Caryskę wena zżera - zachichotała siedząca przy stoliku elfka i zaczęła pisać, przy akompaniamencie jęczenia urządzenia, które najwyraźniej dobywało swych ostatnich tchnień. - Część drugą uważam za otwartą! A biedne zwierzęta umknęły z ganku na sam dźwięk owego "cyk - cykcyk" wydawanego przez maszynę. -Wykrakałeś! - kraknął Milo do Arewa. - Przez miesiąc będę słyszał tylko i wyłącznie marsz szarżujących kompanii klawiszy! -Och noł! - miauknął kot, nakładając łapki na uszy. - Ale krakanie to twoja działka, więc dzióbek na kłódkę, mój pierzasty przyjacielu! W tej właśnie chwili na ścieżce prowadzącej do ogrodu pojawiła się Xiitane. W ręku trzymała dosyć pokaźny bukiet polnych kwiatów i żółtych róż, które jakimś sposobem udało jej się odnaleźć wśród egzotycznych okazów tego zielonego zakątka. -Widzę, że nareszcie ruszyłaś - zauważyła, wchodząc na taras po kamiennych schodkach i podchodząc do Carys. Z zaciekawieniem zaczęła czytać pierwszą stronę. - Wiesz co, mogłabyś sobie darować z tym powrotem do domu. Nic specjalnego i tak się nie wydarzyło - podsumowała w końcu. -Nic prócz paru napadów koleżków Aniego, kilku reklamacyjnych zgłoszeń... - zaczął Milo, wychylając łebek spod leżącej nieopodal sterty poduszek. -No i ataku komarów! - przytaknął mu Arew. -Poza tym jakoś muszę zacząć - odparła Carys,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil carys
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…