Potęga władzy
Lepiej nie mieszać się do spraw, których się nie pojmuje...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzień dopiero wstawał, a na błękitnym sklepieniu nieba nie dało się dostrzec choćby rozwianych przez wiatr półprzezroczystych cieni obłoków. Złociste ramiona boga Re obejmowały mocno piaszczystą Dolinę Królów, położoną u brzegów lśniącej srebrzyście w słońcu rzeki Nil. Selene spotkała Nikkalmati tam gdzie zwykle – na białej kamiennej ławie, w królewskich ogrodach, gdzie wzdłuż utwardzanej alei, wysadzanej po obu stronach daktylowcami o rozłożystych falujących na ciepłym wichrze liściach, umieszczono ich wiele. Jej przyjaciółka miała na sobie zwiewną suknię o cytrynowej barwie, a na jej uszach lśniły wysadzane drobnymi, szlachetnymi kamieniami, złote kolczyki w kształcie kwadratów z okrągłym zagłębieniem pośrodku. Selene zawsze zazdrościła jej wspaniałej biżuterii i strojów. Nikkalmati byłą żoną jednego z najbardziej wpływowych arystokratów na faraońskich dworze, więc mogła pozwolić sobie na wszystko. Choć Selene miała również zamożnego męża, ten nigdy nie kupował jej takich pięknych sukni, jakie dostawała Nikklamati. Jednak teraz nie było czasu na rozmowy o sukniach czy biżuterii, gdyż w obliczu tragedii jaka teraz spotkała Egipt były to tylko bezużyteczne błyskotki i nędzne łachy. Selene usiadła obok swojej przyjaciółki, zajętej przypatrywaniu się przejrzystemu diamentowi zatkniętym na pierścieniu, który nosiła na palcu wskazującym. Na Selene spojrzała dopiero po chwili. - O! Witaj! – powiedziała ze zdziwieniem, jakby dopiero teraz ją zauważyła. – Masz jakieś świeże wieści? - Faraon zmarł. Nikkalmati zaniemówiła. Dopiero po dłuższej chwili odzyskała głos. - Dobrzy bogowie – wyszeptała słowa modlitwy. – Błagam was, jeśli rzeczywiście istniejecie, nie wrzućcie jego bezbronnej duszy w paszczę krwiożerczego ameita. - Ozyrys osądzi go sprawiedliwie – zapewniła ją Selene. – Dla dobrych ludzi bogowie są łaskawi, a on na pewno do takich należał. Przez jakiś czas nie mówiły nic. Wsłuchały się w pieśń kryjących się w zaroślach ptaków i beztroski szum wody, płynącego przez zielony ogród strumienia. Rozłożyste liście palm szeleściły dotknięte mocniejszym podmuchem wiatru, do wtóru…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wojtarro
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…