Prywatne piekło
"Bóg to dziecko z lupą, które bawi się nami przypalając nas jak dzieci przypalają za pomocą lupy mrówki"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Bo góry mogą się poruszyć i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nigdy nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju - mówi Pan, ktory ma litość nad tobą"/Iz 54, 10/
Dzień.I znów budzi się dzień, i znów ja tam jestem Ja, czyli kto? Szarak, Przeciętniak, nieudacznik życiowy(?). Kiedyś nawet bym o sobie tak nie pomyślał..
Pamiętam jak jako siedemnastolatek uważałem się za człowieka z przyszłością za kogoś, kto stworzony jest do bycia kimś wyjątkowym. Uważałem się za kogoś lepszego, inteligentniejszego. Gdy patrzyłem na dorosłych czułem niechęć. Przyglądałem się ich zakłamaniu, ich obłudzie ich jak zwykłem to nazywać "szarej nudnej jak kurwa nic nie wartej egzystencji". Wiedziałem, że taki nie będę, wiedziałem, że ja jestem inny, że ja się nie zmienię, że jestem ponad tym.. Wtedy nawet nie miałem pojęcia jak bardzo się mylę jak kurewsko sam siebie wprowadzam w błąd.
Zawsze czułem, że najważniejsze w moim życiu jest to by coś po sobie zostawić by ktoś pamiętał, że istniałem. Na początku chciałem dokonać tego głośnym wygłaszaniem moich poglądów często spotykało się to z dezaprobatą otaczających mnie w danym momencie ludzi. Potem próbowałem wszystko olewać i oczywiście głośno o tym mówić by każdy wiedział, że ja jestem tym, któremu na niczym nie zależy. Kiedyś na przykład zawsze, gdy jechałem autobusem przyglądałem się ludziom w nim jadącym i co widziałem? Wrogów. Teraz, gdy widzę tych samych ludzi widzę pustkę, smutek, wszechogarniającą samotność, której nikt i nic nie jest w stanie wypełnić.
Gdy byłem młody zawsze chciałem być aktorem. Myślałem, że człowiek, który jest aktorem jest bezgranicznie wolny może być kimś zupełnie innym może żyć iluzją i ta iluzja może być jego powietrzem, czymś, bez czego się nie da żyć.
Po zdanej maturze przystąpiłem do egzaminów do szkoły teatralnej, na których dowiedziałem się, że nie mam predyspozycji do wykonywania zawodu aktora. Oczywiście nie dostałem się, ale ja jak to ja miałem ich i ich opinie głęboko w dupie. Wmawiałem sobie, że oni nie mają o mnie najmniejszego pojęcia i nie wiedzą nic o tym czy mogę być aktorem czy nie.
Po nie zdanym egzaminie moja niechęć do otaczającego mnie świata wzmogła się. Nie było dnia bez myśli o podpaleniu albo wysadzeniu planety a wraz z nią jej mieszkańców. Czułem, że to nie jest normalne, ale jak tak bardzo po ludzku nienawidziłem ludzi.
Tylko, co mi teraz z moich patetycznych sądów o ludziach z moich wielkich myślach z mojej nie przeciętnej wręcz wrażliwości z mojego "talentu". Po roku rozmyślania doszedłem do wniosku, że nie ma, co "marnować" się w tej dziurze i czas wracać do domu. Jak zwykle spieprzyłem sprawę i lina pękła, gdy zeskoczyłem ze stołka. Rozmyślając o mojej żałosnej próbie samobójczej doszedłem do wniosku, że ktoś na górze tak strasznie mnie nie lubi, że nawet nie pozwala mi wejść do jego królestwa. Z drugiej strony pomyślałem, że może jednak warto jeszcze trochę
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lenon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…