Wróć do katalogu

Przełamany mur

Żebrak. Kiedyś stoczył się na samo dno, teraz chce żyć normalnie. Czy pogodzi się z siostrą? Czy rozbiją mur nienawiści, który stoi między nimi już od wielu lat?

CaroLine, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kropla rosy stoczyła się po bladozielonym liściu, spadając prosto na nos jakiegoś człowieka. Wywołało to reakcje nadzwyczaj dziwną dla zwykłych ludzi- człowiek przebudził się i z radością rozsmarował kroplę po przybrudzonej twarzy. Był dwudziesty trzeci grudnia- jak na tą datę, drzewa powinny pokryte być choćby cienką warstwą śniegu. Nic się jednak nie zapowiadało na taką pogodę- ktoś stroił sobie żarty, przywołując wiosenną pogodę na grudzień. Jednak dla mężczyzny była to ogromna zaleta. Gdyby były morzy, musiałby udać się na dworzec, skąd z pewnością ktoś odprawiłby go z kwitkiem. Mężczyzna wstał i rozglądnął się. Krzaki i drzewa wyglądały mizernie- wszystkie liście opadły już dawno. Z westchnieniem udał się szukać pożywienia- w lecie, śpiąc na działkach, mógł zjeść trochę owoców i warzyw hodowanych przez jakichś ludzi. A teraz był zmuszony szukać czegoś na własną rękę. Jak co roku zimą. Otrzepał się i ruszył. Wszyscy ludzie jeszcze spali. Czego się można spodziewać o godzinie szóstej rano? Jedynie kobiety, u potu czoła stały przy kuchence tworząc najrozmaitsze potrawy i ciasta. Do wigilii pozostał tylko jeden dzień. „Ciekawe jak spędzę go w tym roku?”- zastanawiał się mężczyzna. Słońce grzało słabo, aczkolwiek mężczyźnie to wystarczyło. Z uśmiechem wystawił twarz do słońca i marzył o ciepłym wigilijnym stole. Takim jak w dzieciństwie. I o choince, uginającej się od cukierków i ozdób. Dlaczego los musi być taki niesprawiedliwy? Mężczyzna skierował się w stronę centrum miasta. Ruch był mały, ale był. Ludzie pędzili po ostatnie świąteczne zakupy. Zewsząd płynęły kolędy, zza wystaw patrzyły na nas mikołaje, renifery i elfy. Łańcuchy, bombki i światełka wisiały przed każdym sklepem, czarując świątecznym nastrojem. Zapachy i zapaszki unosiły się z różnych mieszkań. Mężczyzna jednak nie zwrócił na to wszystko uwagi. Brnął dalej, w stronę bloków prywatnych. Bogaci ludzie wyrzucali ich zdaniem już rzeczy zużyte. Dla mężczyzny były one jak nowe. Problem w tym, że bloków tych strzegli ochroniarze. Za nic nie wpuścili by oni takiego żebraka jak mężczyzna. Musiał on znaleźć inne wejście. Niezauważalnie przeszedł na tyły bloku, gdzie wdrapał się po bramie i przeskoczył na drugą stronę. Szybko potruchtał do śmietnika i otworzył go. Leżały tam całkiem zepsute, nienadające się do zjedzenia różnego rodzaju pożywienia. Na szczęście znalazł kanapkę z serem, nietkniętą i prawie świeżą, wyrzuconą najwyraźniej przez jakiegoś dzieciaka, który wolał później kupić sobie paczkę chipsów. Zdobył też niedopity sok i parę herbatników. Skulił się za śmietnikiem, spokojnie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych