Radość Życia
Odwiedziła mnie Radość Życia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nadeszła. Wyczekiwana, niecierpliwymi westchnieniami po wielokroć przywoływana. Hurgotem skrzydeł, poranną rosą oznajmująca swe przybycie, wyciągnęła mnie z mieszkania. Taka niegwałtowna, nieordynarna. Wiosna. Miałem wrażenie, że nawet woda płynie radośniej.
Gdy przygotowywałem sobie kawę, ktoś zapukał. W wizjerze nie zobaczyłem nikogo. Otworzyłem drzwi. Stała malutka, chudziutka istota. Miała najwyżej metr trzydzieści, proste, długie włosy, buźkę dziewczęcia.
— Dzień dobry — powiedziała cichutko.
— Dzień dobry — odpowiedziałem.
— Jestem Radością Życia i przyszłam cię odwiedzić.
Ogarnąłem ją spojrzeniem bez większego wysiłku.
— Wpuścisz mnie? — zapytała.
Otworzyłem szerzej drzwi i odsunąłem się. Wytarła buty, weszła nieśmiało. Zdjęła płaszczyk, powiesiłem w przedpokoju.
— Fajnie masz — powiedziała rozglądając się po mieszkaniu.
— Napijesz się herbaty, kawy? — Spytałem.
— Kawy, poproszę.
Usiedliśmy w kuchni. Trzymała oburącz filiżankę z naparem i sączyła, jak zmarznięty herbatę. Nic nie mówiła.
— Czemu zawdzięczam twoją wizytę? — Zagadnąłem, raczej w celu nawiązania dialogu.
— Każdy powinien mieć choć odrobinkę radości życia, więc przyszłam.
— Dziękuję, jest mi bardzo miło. A czemu akurat dzisiaj?
Odstawiła filiżankę i uśmiechem poprosiła o jeszcze jedną.
— Jedni mawiają, że lepiej wcale niż za późno, inni, że lepiej późno niż wcale, jeszcze inni, że za późno to jakby wcale, albo, że wcale to nigdy nie za późno… — wzruszyła ramionami.
Miała zmęczone oczy, lok grzywki opadał na oko. Skromna sukienka marszczyła się na wychudzonym ciele, ułamany jeden obcas.
— Wracam z fitnessu, jestem trochę zmęczona — uśmiechnęła się nieśmiało, prosząc o wyrozumiałość. — Rano byłam na terapii behawioralnej, później na mindfulness. — Znów przygarnęła filiżankę. — Wieczorem jeszcze muszę posprzątać mieszkanie po swoim byłym. — Westchnęła.
Podałem jej chusteczkę. Zatrąbiła. Kolejną wytarła wilgotne oczy.
— Masz czekoladę? — spytała.
Szminka znikała pod warstwą brunatnej słodkości. Na nosie też trochę śladu zostawiła.
— Więcej nie mam — powiedziałem, gdy łapczywie pochwyciła ostatni kawałek.
— Nie szkodzi. — Uśmiechnęła się. — Miesiąc temu zdjęli mi gips z lewej nogi — zaczęła, — a dziś zwichnęłam prawą, w kostce, gdy ułamał mi się obcas. Upadłam i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Facetbuk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…