Ranking wspomnień
W jakim świecie żyje szaleniec? Psychopata równierz ma prawo do marzeń.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ogród, jasny, pełen drzewek, czysty od obcych dłoni. On sam zadbał o każdy krzak, każdy kawałek jego zielonego raju. Niczym niezmącona cisza odbijała się od każdego kwiatu. Stał wyprostowany i był dumny. Wiek, pełny zloty czas; oddał piętno na jego twarzy i dłoniach. Ten sam wiek z czasem nieubłaganym obrodził również w harmonie jego serca, duszy, umysłu i perfekcji oddania siebie temu, co tak kochał. Nie było niczego, za co mógłby oddać to, na co tak długo pracował. Był zakochany, w drzewie, które rosło pośrodku jego ogrodu, w figurze, która stała pod nim i w swojej żonie, która była najpiękniejszym aniołem jego życia. Zszedł z tarasu; przechadzał się powoli po angielskim trawniku, wolnym od wszystkiego, czym nie było zielonym listkiem trawy. Rozłożysty dąb dawał cień, altanka wspierana na dwóch kolumnach w greckim stylu dawała schronienie i miejsce absolutnego relaksu. Dzień, ciepły majowy dzień. Błękitne niebo dopełniało ten efekt stworzenia. Usiadł wygodnie za marmurowym stołem. Z kaskady za jego plecami woda leniwie spływała, objawiając swój zbawienny i kojący szum. Złote rybki dostojnie podpływały jedna do drugiej dyskutując o pogodzie. Ptaki różnorodne spotykały się w konarach drzew, krzaków i wodopoju, jaki dawała im kaskada z wolno płynącą wodą. Przymknął oczy. Uśmiechem witał każdą przychodzącą myśl. Pragnął zasadzić olbrzymie krzaki róż, dodać lilie do oczka wodnego. Otworzył oczy… uśmiech stał się twardy, złośliwy, rubaszny. W jego wyobraźni rozgrywały się sceny, które były częścią jego duszy i świadomości spokojnej i harmonijnej… gładkiej i prostej. Na palcach zasadzone mam pazury, z metalu, ostre jak brzytwy, zimne i twarde. Ubrany w czerń. Moja dłoń ściska gardło młodej kobiety. Mam władze, mam oczywista chęć zabijania, gnębienia i tortur. Mam moc, i wykorzystam ją. Wszystko zaczyna się kręcić wokół mnie. Moja wola, moja decyzja, stając się alfa i omegą, pomiatam ludźmi jak kukiełkami, podnoszę przedmioty i opuszczam je z druzgocąca mocą dla każdego, kto miał pecha się zbliżyć. Z wiarą w swoje działanie nadchodzę i działam. Czynie, co w moim przeświadczeniu jest dobre. Stając się idealnym kreatorem wszystkiego, co dzieje się w mojej mocy. Myśli krążą i stają się materializacją poczynań wciąż zamkniętych powiek. Czynić mogę, co ze chcę. Ławki kościelne podnoszę i rzucam nimi, w co popadnie, ludzi nieświadomych podnoszę i w powietrzu rozdzieram na wpół. Źrenice oczy zwężają się, uśmiech nie odstępuje. Mały armagedon czasu teraźniejszego rodzi się. Skupiając się na jednostkach bawić się nimi jak lalkami czy żołnierzykami. W ciekawości poznania ludzkich możliwości, anatomii, emocji i wyrazów ich określania czynie, co tylko umysł zatruty strzałą obłędu zrodzić potrafi. Dogłębny smutek przyjmowany z chłodem i satysfakcją i ciekawością, co przyniesie tym razem. Sceny patologiczne, dewiacyjne, sadystyczne czy może destruktywne w czynie, słowie i geście. Przeświadczony wyłącznie, tym by zabijać rozkładam się wygodnie na tronie z czaszek, wszystkich emocji, których potrzeby jest brak. W bezruchu i w wielkim zamyśleniu siedzi człowiek zadumany w ogrodzie. Zapewne, co czynić by życie piękniejsze było obmyśla. Jakie kwiaty sprowadzić, jaką niespodziankę swemu aniołowi sprawić? Pragnie, spogląda wokoło. Życie jest piękne, sądzi. Spogląda na pomnik, na figurę głaskaną delikatnie liśćmi dębu. Skrzydlasta postać, z szlachetnymi rysami, twarzą poważna i lekkim uśmiechem. W tunikę zwiewną i sandały przybrana, strzeże praw tego ogrodu. Stabilność, spokoju i radości. Bezpieczeństwa i szczęścia. Człowiek, ogrodnik; w swoim świecie rozkoszuje się okolicą. Wokół niego krzewy białych róż, pnączy tak zamkniętych jak pięść wokół jego altanki, jedynie wyjście z niej pozostawiając odkryte. Za dumał się człowiek nad pięknem go otaczającym. Trwał w myślach szczęśliwych. Pięknie jest wokół mnie, mówił, wspominał lata młode. Wolności i beztroski. Wrócił z wspomnień, przypominając sobie o zadaniu nadchodzącym. Prezent na zbliżające się urodziny małżonki kupić musze. Wybierze coś pięknego i oryginalnego. Tylko, co ona czyni teraz? Czy jest wierna? Czy warto było żyć z nią tyle lat? Jeżeli cały czas udawała? Zabiorę kij i pójdę na rynek. Zniszczę wystawy i zatłukę jakiegoś czarnucha. Zabarykaduje się na jakimś strychu i strzelać będę do ludzi. Policjantów zwłaszcza, bronić się będę i zabijać będę. Sławnym mnie uczynią, kiedy z moją snajperską pokażemy, na co nas stać. Może uda się nawet ciężarną kobietę ustrzelić. Tak, ta czerwona sukienka na wystawie, co widziałem ostatnio będzie dobrym prezentem. Dawno nie kupiłem jej nic ładnego. Mam nadziej, że się ucieszy. Tak bardzo ją kocham. Może poczytam. Książkę mam do dokończenia. Tak, trochę rozrywki nie zaszkodzi. Lubię czytać, jest to moją przyjemnością, której lubię korzystać. Ponownie będę mógł się zagłębić w historię żołnierza wermachtu, oficera SS, czerwonoarmistę, bohatera AK, lub jakąkolwiek postać fantasy. Tam obrazy i opisy zasieją ziarno w mojej wyobraźni, która wyda plon obfity w scenach mego umysłu rodzącego wyobrażenia i sceny codzienności. Codzienności w spojrzeniu psychopaty, tak wyrafinowanego jak szalonego. Człowiek kameleon w swym umyśle upodobni się do każdego gdzie barierą jest próba przeżycia kobiecego orgazmu. Bunt otoczenia i harmonii skontrastuje się z ambiwalentnymi cechami otaczającymi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Iwan
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…