Wróć do katalogu

Rozejść się po łokciach (1)

Kroniki (nie)dopitych śmierci

WilliamBlake, opublikowano , 6 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przyjaciel otarł sobie pysk swój kwadratowy, przetarł oczy, wygarnął śpioszki z przytulnych kącików i poszedł do ubikacji. W ubikacji złapał go dreszcz, a potem jeszcze jeden, trząsł się niepoważnie jeszcze jak wracał. Walnął szybką banię, i przełknął spazmatycznie jeszcze raz kiedy próbowała ścieknąć z powrotem. Posiedział chwilkę, a kwadrat okna powoli zmieniał mu się z bolesnego na nudny. Spojrzał na zegarek, odłożył go zaraz i stwierdził że dzisiaj nigdzie nie wyjdzie. Rozejrzał się po pokoju z ulgą, dostrzegając całą masę pięknych rzeczy, dzięki tej decyzji świat stał się naprawdę w porządku. Miał dużo dobrych książek które dzisiaj spróbuje przeczytać, na przykład tę taką grubą ze ślaczkiem. Nudno się zaczynała, może potem się rozkręca. Albo stos płytek z muzyczkami chwytliwymi i sympatycznymi, pomyślał. Synkopą , pomyślał, synkopą zapełnię ten wieczór, nie będzie równego uderzenia i smutnych piosenek pod koniec, tylko dobra nierówna synkopa z trąbką. Jak myślał o tej synkopie to nawet żołądek go przestał boleć. Może pójdzie do wypożyczalni i pożyczy sobie film z twistem, przyjaciel bardzo lubił twisty. Film wtedy kończył się zupełnie inaczej niż powinien. Potem może nawet napisze wiersz i napije się szklaneczkę dobrego koniaku, ale tylko dno szklanki dla humoru i natchnienia, i żeby rymy nie były za dobre. Ale najpierw, rozejrzał się z namysłem, najpierw odłoży wszystko na bok, po lewej i prawej, symetrycznie. I zagra na gitarze. Wziął gitarę z wewnętrznym oporem, bo coś tam w nim, jakiś ostatni okruch rozsądku wiedział czym się kończy takie granie na gitarze. I z wielkim zmęczeniem wziął ten sam chwyt co zawsze, i zrobił to samo zejście, w górę i w dół. Głośnik zapytał się go "Dokąd? Dokąd?" a on już wiedział dokąd, palce twarde i sztywne powoli nabierały szybkości i agresji, i cały przyjaciel się napełniał, pęczniał również. I prostował się, zmarszczki nieco się wygładziły, a na pysk przyjaciela trzeba było liftingu nie lada. Ramiona wygięły się do tyłu, oczy zgubiły swoje czerwone marmurki, włosy pociemniały. I trzeba mu to przyznać, przyjaciel jak tak sobie grał, zaczął wyglądać naprawdę dobrze, no po prostu zajebiście. W tych spodniach, w tej kurtce, wszystko pracowicie dobierane, po prostu niezły brunet wieczorową porą, stylowy nieprzyzwoicie. I wszyscy myśleli że to przyjaciel grał, a to echo grało. Struny jeszcze wibrowały, trzaśnięcie drzwi obijało się na korytarzu, a przyjaciel już był na rogu i długimi krokami zbliżał do siebie miasto. Właściwie to on stał a całe miasto długimi krokami pędziło mu na spotkanie. - Cześć stary, już myślałem, że masz mi za złe wczorajsze. - Nie mówmy o tym. - Dzisiaj jestem wyjątkowo w porządku. Miasto, ze względu na swą fatalność, było kobietą. - Ja…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych