Rozkaz (Czerwone szkiełko)
Czerwone szkiełko błyszczało w mdłym świetle świeczki. Chłopak odwrócił je brudnymi palcami na drugą stronę. Rewers był matowy. “Zatem trudziłem się na darmo” - pomyślał ze złością. - “Ukradłem fałszywkę”. (pisane razem z Madz
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czerwone szkiełko błyszczało w mdłym świetle świeczki. Chłopak odwrócił je brudnymi palcami na drugą stronę. Rewers był matowy. “Zatem trudziłem się na darmo” - pomyślał ze złością. - “Ukradłem fałszywkę”. Chłopak cisnął ze złością szkiełko, które uderzając o leżącą na stole, zakurzoną księgę spadło i potoczyło sie po podłodze. ─ Jeszcze mi zarzucą, że nawet nie próbowałem cię zdobyć ─ mruknął, po czym energicznie wstał, aby podnieść szkiełko z ziemi. Nagle chłopak poczuł silniejszy podmuch wiatru. Świeczka zgasła, półotwarte drzwi zaskrzypiały złowieszczo. ─ Kto idzie?! ─ zawołał złodziej drżącym głosem. Wyjął krótki sztylet zza paska i na ugiętych nogach przesuwał się powoli w stronę drzwi. Rzucił przelotne spojrzenie w stronę szkiełka. Zdało mu się, że przedmiot otacza delikatna, krwawa poświata. W powietrzu zaczął unosić się metaliczny, ostry zapach. Złodziej potrząsnął głową, by odgarnąć z czoła strąki ciemnych włosów. W drzwiach, jak zjawa, pojawił się rycerz. Trzymał wzniesiony dwuręczny miecz. Jego twarz pozostawał w cieniu, chłopak nie mógł jej dostrzec. Cofnął się dwa kroki, wycelował ostrze sztyletu w nieznajomego wojownika. Ten postąpił naprzód. Chłopak dostrzegł czerwoną pelerynę na ramionach przybyłego. ─ Wzywałeś mnie ─ powiedział głębokim głosem. Młodzieniec dopiero po kilku sekundach stwierdził, że nie oddycha. Wdech, wydech, wdech, wydech. To nie takie trudne, jak już się zacznie. ─ Kim jesteś? ─ wydusił z siebie. ─ Wzywałeś mnie ─ powtórzyła postać w czerwonej pelerynie. ─ Oto jestem. ─ Ale... ─ chłopak zamrugał kilka razy, jakby chciał sprawdzić, czy rycerz wciąż będzie tam stał, gdy otworzy oczy. ─ Skąd się tu wziąłeś? Panie ─ dodał szybko. ─ Nazywaj mnie, jak zechcesz. Przybyłem, by ci służyć. ─ Jesteś duchem? ─ głos złodzieja wszedł na wyższe tony. ─ Możesz mówić o mnie: duch. Możesz mówić: demon albo anioł. Jestem na twoje rozkazy. Chłopak zmierzył rycerza wzrokiem. Westchnął. Nagle przypomniał sobie o szkiełku i spojrzał na podłogę. Wolno do niego podszedł, delikatnie podniósł z ziemi. ─ To ─ powiedział tylko, pokazując błyskotkę rycerzowi. Szkiełko nadal połyskiwało nienaturalnym, czerwonym światłem, choć poświata nie była już tak wyraźna, jak jeszcze kilka minut temu. ─ To ─ powtórzył chłopak, mrużąc podejrzliwie oczy. ─ To cię wezwało, prawda? Demon skinął potakująco głową. ─ Jesteś na moje wezwanie? ─ Tak, panie ─ odparł potwór. ─ I zrobisz wszystko, co ci rozkażę? ─ Tak, panie. Chłopak uśmiechnął się. Miał już w głowie pewien plan... *** Drzwi gospody trzasnęły. Wszyscy goście odwrócili się, zaciekawieni, a rozmowy ucichły. Mężczyźni krytycznym wzrokiem spojrzeli na chudego złodziejaszka, dobrze znanego w tej dzielnicy miasta. Nie on jednak spowodował poruszenie. To rycerz w czarnej zbroi, jego krwistoczerwony płaszcz, a zwłaszcza jego błyszczący, trzymany oburącz miecz. Po gościach gospody jak fala przepłynął szmer. ─ Imber! ─ zawołał donośnym głosem złodziej. Zaczął iść zdecydowanym krokiem w stronę szefa szajki złodziei, który siedział przy brudnym stole w otoczeniu kilku równie nikczemnych ludzi. Demon szkiełka podążał za swym panem, a goście odwracali od niego wzrok i odsuwali krzesła. ─ Imber! ─ powtórzył chłopak, a zawołany niechętnie podniósł wzrok znad sakiewki ze złotem. ─ Hortusie, mówiłem ci przecież, żebyś nie pokazywał mi się na oczy, zanim nie wypełnisz swojej misji! ─ To było kiedyś ─ powiedział z naciskiem Hortus. ─ Teraz trochę się pozmieniało. ─ Ty chyba nie chcesz powiedzieć, że... ─ szef bandy zaśmiał się szyderczo. ─ Że wróciłeś, aby odebrać mi władzę! Nie bądź śmieszny! Hortus wyciągnął sztylet zza pasa i wymierzył w mężczyznę, mówiąc groźnym głosem. ─ Tak, właśnie po to wróciłem. Ale nie będę się brudził twoją splugawioną krwią. On to zrobi za mnie. Młody złodziej wskazał ręką na demona w krwistoczerwonym płaszczu. Imber spojrzał na sługę szkiełka ze zmieszaną miną. Szybkim ruchem schował sakiewkę pod stół. Mężczyźni, którzy siedzieli obok szefa, wstali. ─ Nie radzę wam z nim zaczynać ─ zaśmiał się Hortus, po czym machnął sztyletem w stronę demona. ─ Zabij wszystkich. ─ Jest was więcej, poradzicie sobie ─ rzucił prawie beztrosko Imber. Sam zaś chwycił sakiewkę z pieniędzmi, dopił piwo i zaczął się przemykać do wyjścia. W tym samym momencie demon wzniósł miecz. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Rycerz w czerwonym płaszczu zamachnął się szeroko, ostrze przecięło kark jednego ze zbójów. Krew spłynęła po błyszczącej stali. Hortus…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tymianek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…