Wróć do katalogu

Rozszerzalne mieszkania

Pytanie stare jak świat. Czy nauka pozwoli nam rozwiązać nasze podstawowe problemy?

seweryng, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ostatni okres nie należał do najlepszych. Przeprowadzki, brak wyraźnego celu w życiu, przeskakiwanie z zawodu do zawodu. Wszystko to wymęczyło mnie doszczętnie. Zmęczonym wzrokiem śledziłem drzewa przeskakujące za oknami kwikbusa. Co najgorsze nie spodziewałem się, że robota polecona przez znajomego w Wagga przyniesie rozwiązanie moich problemów. Dworzec, jak to zwykle bywa w małych miasteczkach, nieskazitelnie czysty. Ławeczki pokryte teflonem, łapy podczepionych odkurzaczy nachalnie poszukujące nieistniejących drobinek kurzu. Cóż, co by nie mówić był to nowy rozdział w życiu, nowa eksploracja i teoretycznie nowe możliwości. Postanowiłem wykorzystać ten lekki przypływ energii zanim nieuchronnie zamieni się on w zwykłe znużenie monotonią powtarzających się dni. Poszukałem wzrokiem przystanku grawitolinii.

Moje nowe miejsce pracy i zarazem zamieszkania znajdowało się kilkadziesiąt kilometrów od centrum miasteczka, dobre pół godziny potrzebne na dojazd i tak nie miało praktycznego znaczenia. Nie spodziewałem się dojeżdżać tutaj częściej niż raz w miesiącu. Zapatrzony w cień małego, półotwartego wagonika grawitolotu pomykającego po czerwonej ziemi, połykającego karłowate krzaczki, zdawałem się znów wpadać w półsen. W tej chwili w obszar mojego widzenie wtargnął kolejny wagonik, nieznacznie większy od mojego, wiozący rozbawioną rodzinę. Powoli przysłonił sobą obserwowany przeze mnie cień i przyspieszywszy oddalił się zostawiając obraz dzieci skaczących po fotelikach. Kolejne wspomnienie, mam dziesięć lat, siedzimy rodzinnie przy stole, wygrywam w jakąś tasiemcową grę planszową, stos nieprawdziwych pieniędzy powoduje zrozumiałe uniesienie i nawet pół przyjazne, pół zawistne dogadywanie brata nie robi na mnie wrażenia. Ech, to było życie.

Dopiero na miejscu dowiedziałem się, że przyjdzie mi mieszkać w cudzie współczesnej techniki, zaadaptowanym do warunków pustynnych eksperymentalnym fenomenie rozciągalnych mieszkań. O czym to zostałem poinformowany przez automatyczną recepcjonistkę przy bramie wjazdowej jako, że żywa obsługa podobno udała na basen. Domek nie sprawiał z zewnątrz wrażenia czegoś szczególnie niezwykłego. Ot, czworokąt z płaskim dachem. Zdecydowanie zaciekawiony otworzyłem niewielkie drzwi, skrywające za sobą ciasny korytarzyk i nic nie byłoby w tym niezwykłego, gdyby nie to, że korytarzyk biegł wzdłuż ścian zewnętrznych domu, otaczając kolejny, niewiele mniejszy czworokąt bez okien, za to posiadającym cztery pary drzwi, po jednej na każdym boku. Mała metalowa tabliczka, przyczepiona do ściany informowała:

Kompleks mieszkaniowy AAF 13.1 Współczynnik powielenia: 4 1A: 2B1B+S 2A: 2B1B+S 3A: 2B1B+S 4B: Restauracja

Uwaga: Próg przenikalności dźwiękowej pomiędzy przestrzeniami 84dB.

Tabliczka ta, fascynująca w swojej istocie potencjałem niesprawdzalnych spekulacji nie odpowiedziała na podstawowe pytanie – gdzie będę dzisiaj spać. Nacisnąłem klamkę najbliższych drzwi opatrzonych symbolem 1A. Wnętrze stanowiło standardowe mieszkanie, takich jakie tysiące spotyka się we współczesnych osiedlach. Trzypokojowe, dość komfortowe wnętrze z osobnym pokoikiem do pracy, przefiltrowanym światłem słonecznym sączącym się z okien zamontowanych w suficie. Pośrodku największego pokoju stała otwarta, czerwona torba podróżna. Przypomniałem sobie nieliczne wskazówki dane mi przez automat, w szczególności fakt, że przyjdzie mi dzielić kompleks z dwoma innymi, samotnymi rodzin mężczyznami, oraz co istotniejsze obaj przyjechali tego samego dnia kilka godzin przede mną. Postanowiłem udać się więc bezpośrednio to pokoju 3A a następnie do restauracji. Dopiero teraz poczułem nieprzyjemne skurcze żołądka wywołane niewątpliwie głodem. W chwili gdy opuszczałem apartament nieznanego sąsiada coś kazało mi zastygnąć w bezruchu. Tak, zdecydowanie, coś się tutaj nie zgadza. Źródłem niespójności była długości zewnętrznego korytarzyka porównywalna z rozmiarem mieszkania. Kilkakrotnie przekroczyłem próg, z każdym razem sprawdzając swoją hipotezę. Rozmiar mieszkania był porównywalny, pomijając grubość ścian, z rozmiarem całego kompleksu. Więc o to chodzi!

Zostawiłem walizkę w mieszkaniu 3A. Niemal identycznym z poprzednim. Jedyna, niewielka różnica w kolorze ścian okazała się być nic nie znaczącą biorąc pod uwagę niewielkie pokrętło umieszczone przy drzwiach wejściowych, którym można było ten kolor regulować. Cóż, zdecydowanie trzeba coś zjeść. Chwila wahania przy czwartych drzwiach, napis Restauracja wydrukowany gotykiem na niewielkiej kartce przyczepiony szpilka do drzwi. Zapukać…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych