Wróć do katalogu

Schizofrenia

Opowiadanie pisane na zamówienie. Krótki i szybki zlepek potencjalnych przeżyć osoby ze schizofrenią. Trochę przekolorowane, dla bardziej pisarskiej formy.

CleX, opublikowano , 7 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Odpiął guzik, włożył rękę udając, że ma pistolet i musi go troszkę poprawić, żeby nie uwierał. Wiedział, że śledzą go agenci. Chciał ich trochę tym gestem nastraszyć. Żeby wiedzieli, że nie mają do czynienia z amatorem. Tak naprawdę śmiertelnie się bał. Ciągle się obawiał, że ktoś go w końcu złapie, będą go torturować, a gdy już wyciągną z niego wszystkie informacje, po prostu go zabiją. Białe wieże obserwowały wszystkie drogi wyjazdowe, dlatego nie mógł opuścić przedmieścia. Wracał do domu. Szybciej, chyba nikt mnie nie śledzi. Ta kobieta w sklepie wygląda podejrzanie, patrzy się na mnie, obserwuje. Przechodzi obok jej straganu, udaje, że nie patrzy. Cały czas jednak obserwuje kątem oka jej ruchy. -Panie takie ładne pomidorki mam, tylko po trzy złote!- O co jej chodzi? Chce mnie nastraszyć? Chyba najlepiej będę udawał, że nie wiem, o co chodzi. -Nie dziękuję. Przyspieszył kroku, zmuszał się, żeby nie sprawdzać, czy sprzedawczyni idzie za nim, czy nie. Miał wrażenie, że jednak gdzieś za rogami budynków widzi jej czarne od brudu ręce przyciskające się do ściany. Na wszelki wypadek poszedł trochę inną drogą niż zwykle, dwa razy wszedł do jakiejś bramy, żeby się schować, na wszelki wypadek.

*

Postać z nożem! Wściekle zaatakowała szczerząc zęby w szaleńczym rajdzie. Przewrócił się, postać znikła, pozostało wspomnienie ogromnego, zakrwawionego noża. I przerażenie. Długo i dokładnie rozglądał się po pokoju. Nigdzie jednak jej nie widział, nie wiedział nawet czy to była kobieta, czy mężczyzna. Najbardziej kojarzyła mu się z diabłem. Powoli wstał, słyszał szuranie pod biurkiem. Bardzo się bał, ale wiedział, że musi sprawdzić. Szczęka stukała mu z przerażenia. Schylił się by zajrzeć w czarną czeluść pod biurkiem. Wtedy ze środka wyskoczyła postać z ogromnym nożem, nogami objęła klatkę piersiową i ręce tak, że nie mógł nimi ruszyć. Postać wzięła zamach, Marcin widział tylko czubek noża, bardzo ostry, zbliżający się do jego głowy. Padł cios. Przewrócił się na ziemię. Miałem szczęście, nie trafił mnie. Postać znikła, on siedząc na ziemi, nerwowo przesunął się w kierunku ściany. Był w panice, śmiertelnie przerażony, bał się, że następny atak będzie zabójczy. O mój boże! O mój boże! O mój boże... Wczołgał się w pusty róg pokoju między dużą kanapą, a starą, dwudziestoletnią meblościanką.

*

Wrócił do domu, poszedł piętro wyżej niż mieszkał i poczekał jeszcze pięć minut, by znowu upewnić się, zgubił pościg. Gdy był już w miarę uspokojony, absolutną ciszą na klatce schodowej, wszedł wreszcie do domu. Najpierw sprawdził dom, potem zamknął drzwi na wszystkie możliwe zamki. Razem z nim mieszkali ludzie, którzy kiedyś byli jego rodziną. Żona i jednoroczne dziecko. Kiedyś wydawało mu się, że ich kocha, ale teraz nie mógł już im ufać. Kilka razy zauważył, że żona budziła się w nocy, czuł, że gdyby nie to, że on też się obudził, mogłaby go zabić. Nikomu nie można ufać. Spali osobno. Raz, gdy podszedł do łóżeczka Piotrusia, ich dziecka. Widział jego czerwone, wpatrzone w niego oczy, słyszał jak przez Piotrusia przemawia szatan i każe mu wyrzucić dziecko przez okno. Nie mógł im ufać. -Gdzie byłeś?- Wiedziałem, ona jest z nimi. Najlepiej coś skłamać. -W pracy- brzmi dobrze, powinienem chyba udawać zmęczonego –jestem zmęczony. -Znowu mnie okłamujesz! Wyrzucili Cię z pracy ponad dwa miesiące temu.- Ma łzy w oczach, ale ja nie dam się zwieść. Próbuje płaczem wyciągnąć ode mnie informacje.

*

Przyciśn

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych