Schody
Brak opisu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Okropna pogoda. Wilgoć daje się odczuć w najmniejszej nawet kostce. Dreszcze przeszywają przy każdym podmuchu wiatru. Człowiekowi nie chce się nosa poza okno wyściubiać, o drzwiach wyjściowych z domu nie wspominając. Tafla cuchnącej ściekami rzeki lekko falowała tworząc dziwne znaki, podrzucając nicnierobiące sobie z brudu, w jakim pływają, kaczki. Do rzeki zejść można było na dwa sposoby. Przez plażę, która o tej porze roku zaśmiecona była stosem puszek i pustych butelek po piwie i tanim winie, pozostawionymi przez imprezującą młodzież. Starymi podburzonymi schodkami, na których spotykali się czasami w sekrecie w cieplejsze dni młodzi kochankowie. Teraz siedziała tam ona. Trzymając w zmarzniętych dłoniach zieloną puszkę z chłodnym piwem rozmyślała o tym co stało się w ostatnich dniach. Musiała podjąć decyzję, od której zależało jej dalsze życie tutaj, w tym brudnym i nudnym mieście. Była sama. Nikt nigdy nie myślał co się z nią dzieje, czy jej nie jest przypadkiem zimno, czy nie jest głodna, czy nic jej nie boli... Zupełnie sama. I nie zależało jej wcale na tym, by ktoś przy niej był. Mimo wszystko była szczęśliwa. Robiła co chciała, była wierna sobie, niczym nieskrępowana. Gdy miała ochotę na nadranny spacer po prostu na niego szła, gdy miała ochotę upić się do nieprzytomności oglądając kreskówki, robiła to. Niczego jej nie brakowało. Spełniała się malując ludzkie twarze na śródmiejskim bulwarze. Upiększała je dając swoim klientom poczucie, że są ładniejsi, przystojniejsi, niż byli w rzeczywistości. Dawała im odrobinę szczęścia za niewielką opłatą. Czasami zapamiętywała jakieś miejsca robiąc im zdjęcia. Na jej zdjęciach nigdy nie było ludzi. O ludziach nie chciała pamiętać. Kiedyś ją krzywdzili, dziś nie ma już do nich żalu, ale nadal pamiętać nie chce. Takich miejsc miała setki. Niektóre wisiały na ścianach jej małego mieszkanka oprawione w niezdarnie zbite przez nią ramki. Ludzie uważali, że jest piękna. Ona nigdy się nad tym nie zastanawiała uważając powierzchowność za coś przemijającego i niewartego uwagi. Miała migdałowe zielone oczy, które w rzadkich chwilach gniewu stawały się głęboko brązowe. Prawie czarne. Długie rzęsy rzucały cień na jej delikatnie rzeźbionych policzkach. Gęste skręcone w pierścienie rdzawe włosy niesfornie opadały na odziane w oliwkowy pulower plecy. Kilka złotych pierścionków spadło jej na twarz, tworząc obraz nie dający się zapomnieć. Pochylona, szczupła sylwetka z wysuniętą do przodu śliczną małą główką sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała sie unieść i pofrunąć wysoko, jak odlatujący na zimę ptak. Co miała zrobić? Nigdy nie musiała tak bardzo walczyć sama ze sobą. Jej spokojne i uporządkowane życie zaczynało
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil just_dusia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…