Seharia cz. 2
Dalsze losy Amrath w mieście, które nie przebacza.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Wyrzuć ją. Vitrann, ona musi natychmiast stąd wyjść - syknął Merdirian nie starając się nawet ukrywać obrzydzenia, które odmalowało się na jego twarzy. Mężczyzna spojrzał na przyjaciela. Zignorował jego natarczywe prośby i wypuścił dziewczynę z uścisku. Natychmiast odstąpiła od nich i skryła się w cieniu kamiennej kolumny. Pomimo szpecących ją blizn można było z czystym sumieniem powiedzieć, iż była piękna. Chciał zbliżyć się do niej, ale wiedział, że tylko ją to odstraszy. Patrzyła na nich z tak dużą niechęcią, że nie chciał robić żadnego fałszywego kroku. - Jak masz na imię? - spytał, wpatrując się w nią intensywnie. - Jestem nikim, nie posiadam imienia - odrzekła tak jak zapewne odpowiadała każdemu. - Vitrann, nie rozmawiaj z nią - Merdirian skoczył do niej i ponownie ją schwycił, jedną dłonią pociągnął ją za włosy. - Widzisz? To Naznaczona, a do tego Tancerka. Najgorsze połączenie, a my mamy obowiązek chronić wiarę i ludzi przed takimi grzesznymi nierządnicami. - Jeszcze nie złożyliśmy przysięgi, Merdirianie - starał się mówić spokojnie, ale przyjaciel coraz bardziej wyprowadzał go z równowagi. Mierzyli się wzrokiem, a między nimi narastało napięcie. Vitrann doskonale zdawał sobie sprawę, że łamie jedno z najważniejszych praw Seharii biorąc w obronę tą dziewczynę. Z drugiej jednak strony nic nie było ważniejsze od prawa boskiego, a ono mówiło, że każdy kto potrzebuje schronienia odnajdzie je w świątyni, nieskalanym miejscu rozmów z bogami. Nie mogli jej wyrzucić, był tego pewny. - Powiedz, uciekałaś przed kimś? - spytał ją najdelikatniej jak potrafił. - Nie uciekałam – sapnęła, nadal przytrzymywana przez drugiego z mężczyzn. Vitrann posłał przyjacielowi poirytowane spojrzenie. - Czy mógłbyś ją puścić? Przecież nic nie zrobiła. - Jak chcesz - warknął tamten odpychając dziewczynę od siebie, tak że ledwo utrzymała równowagę. - Ja umywam ręce. Powiedziawszy to odszedł w głąb świątyni, pozostawiając ich samych. Naznaczona posłała mu jednak jedynie mordercze spojrzenie, lecz nie odezwała się. Vitrann chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co miałby rzec w takiej sytuacji. Wtedy właśnie ponownie do jego uszu dotarł odgłos otwieranych wrót.
Arxantos złożył zwój, który studiował, i przetarł zmęczone oczy. Jego wzrok działał z każdym dniem gorzej, co martwiło go coraz bardziej. Wiedział, że niewiele może w tej sprawie zrobić. Uzdrowiciele nie dawali mu zbyt dużych szans na poprawę, a wręcz uprzedzali, że niedługo może całkowicie stracić wzrok. Nie wiedział i nie chciał sobie wyobrażać jak poradzi sobie bez tak istotnego zmysłu. Poważnie rozważał przyjęcie ucznia, którego przygotowałby na zajęcie jego miejsca. Lata mijały, a Arxantos wcale nie stawał się młodszy.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Merossa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…