Wróć do katalogu

Siła miłości

Dosyć krótkie, aczkolwiek wzruszające opowiadanie, o tym, jak wielka jest siła miłości...

visenna_black, opublikowano , 6 min czytania, 2,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był grudniowy ranek. Śnieg mieszał się z deszczem, tworząc ohydną ciapę. Samochody przejezdzały z hukiem, ochlapując wszystkich. Ludzie szli, zgięci wpół, bo dął mocny wiatr. Wokoło wyczuwało się już Święta. Wszędzie, na wystawach roześmiane bałwanki i mikołaje, gdzieniegdzie migały kolorowe lampki. Ona szła pośród tłumu i kolorowych ozdób. Szła wolno, trzymała ręce w kieszeniach czarnej kurtki. Głowę miała spusczoną, a jej długie, czarne włosy rozwiewał wiatr. Szła, omijając kałuże. Jej wysokie, czarnem sznurowane buty oblepiała papka śniegu z deszczem. Ale ona dalej szła. Nie zwracała uwagi na wesołośc i euforię ludzi, którzy cieszyli się na myśl o Świętach. Oglądnęła się do tyłu ale wiatr natychmiast porwał jej długie włosy, tak, że nic nie widziała. - Amelia! - usłyszała. Przystanęła. Poczuła, że ktoś biegnie i nagle złapał ją w pasie. - Co? - odburknęła. - Amelia...proszę...wysłuchaj mnie. - prosił ten ktoś. - Ale tu nie ma o czym rozmawiać. To koniec, Alan. - rzekła dziewczyna. Popatrzyła mu w jego ciemne oczy. - Posłuchaj mnie. Proszę! To nie tak, jak myślisz.... - Alan złapał ją za ramiona. - Nie? Ach, tak? To jak wytłumaczysz tą blondynę, z którą się lizałeś?! No, proszę bardzo! Może mi powiesz, że to ona cię zwabiła? Ze zaciągnęła do kuchni i ci groziła? Przecież to śmieszne! Widziałam co widziałam! I wiem jedno: nie chcę cię znać! - Amelia wybuchnęła płaczem. Stali w małej uliczce. Wokoło nie było nikogo. Tylko ona i on. Chłopak puścił Amelię. Jego spojrzenie stało się zimne. - Kocham cię. Ale widzę, że tobie na mnie nie zależy. Nawet nie chcesz mnie słuchać. No cóż, żegnaj Amelio. I pamiętaj, że zawsze będę cię kochał. - to mówiąc, Alan odwrócił się i pobiegł. Amelia stała jak wryta, ocierając łzy. Czuła się podle, ale była też zła na Alana. Przecież to jego wina! Najpierw zaprasza ją na imprezę, tańczy i całuje się z nią, a gdy ona nie patrzy, ten liże się w kuchni z jakąś sztuczną blondyną. Kochała go. Ufała mu. Ale po tym co zobaczyła, nie wiedziała co robić. Wybiegła i więcej tam nie wróciła. Alan dzwonił, owszem, ale ona nie chciała go znać. A dziś...Dziś, nie chciała go słuchać. Amelia otarła łzy i ruszyła wolno w swoją stronę. Nienawidziła Alana ale w głębi duszy czuła, że...go kocha! Była rozdarta i nie wiedziała co robić. Może powinna była go wysłuchać? Z jej oczu znów popłynęły łzy. Spojrzała w niebo. - Boże, ja mam tylko 14 lat... - wyszeptała. Skręciła i znalazła się przed swoim domem. Jak zwykle nikogo nie było. Wyciągnęła klucz i przekręciła go w zamku. Powitało ją ciepłe powietrze, napływające z wnętrza. Amelia rozebrała się i poszła do swojego pokoju. To był jej azyl. Usiadła na miękkim fotelu i zaczęła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych