Silvio Berlusconi, Mirek Topolanek i niechciane Bu
Opis zdarzeń wprost z willi byłego już premiera Italii.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sympatyczny włoski mąż stanu, Silvio Berlusconi, po raz trzeci sprawujący już funkcję premiera Italii. Ten mężczyzna w kwiecie wieku jest prześladowany zapewne nie tylko przez żądne jego politycznej głowy sędziny, ale także przez wściekły gang urodziwych nieletnich prostytutek, które nieustannie wykorzystują jego niewątpliwe wdzięki w celu zaspokojenia swego libido. Te rządne miłości poczciwego Silvia stworzenia tylko czekają aż nasz opluwany i w powszechnej świadomości uznawany za zboczeńca staruszek uda się na zasłużony wypoczynek do swojej skromnej willi na Sardynii. Kiedy się już tam znajduje, liczy na spokój. Czasem sam rozmyśla o przyszłości bucianego półwyspu, czasem zaś zaprasza do swojej daczy Mirka Topolanka, byłego premiera Czech, ale przede wszystkim przyjaciela, któremu można się wyżalić a także oddać się wspólnej refleksji nad dalszym losem europejskiej wspólnoty.
Kiedy panowie są sami, na romantycznym tarasie, gdzie woń oliwnego gaju splata się ze świeżą śródziemnomorską bryzą ani myślą o uciechach większych niż rozkoszowanie się aromatem wytrawnego czerwonego wina. Czas mija im na filozoficzno- politycznych pogawędkach. Niekiedy milczą kontemplując dostojnie sardyńskie zachody słońca. I właśnie wtedy rozlega się pukanie. Początkowo ciche, ale z czasem jego głośność narasta. Silvio przekonany, że za drzwiami czeka sympatyczny listonosz Luigi, śpieszy w stronę drewnianej framugi. Topolanek zostaje na tarasie polewając sobie kolejny kieliszek czerwonego wina i racząc swoje podniebienie pysznym lokalnym serem. Silvio z uśmiechem, przygotowany na rutynową pogawędkę z Luigim otwiera drewniane wrota. Za drzwiami ukazuje się jego wrażliwym oczom gorszący widok. Zamiast siwego listonosza przed drzwiami chatki stoi półnaga dziewczyna. Przeżuwająca gumę w tempie karabinu maszynowego ragazza bezpardonowo wchodzi na środka. Silvio jest zakłopotany. Nigdy wcześniej nie widział kobiety w bieliźnie. Jego dobre wychowanie nie pozwala mu jednak wyprosić urodziwej niewiasty z domu. Szybko spostrzega, że ta niestosownie ubrana dama stoi już na tarasie zawstydzając konserwatywnego i powściągliwego seksualnie Czecha Topolanka.
Silvio udaje się na taras. Młode dziewczę przysiada się do stołu i od niechcenia sięga po kawałek sera. Topolanek skrępowany całą sytuacją, kompletnie nie wiedzący jak ma się zachować przedstawia się nerwowo: „Mirek Topolanek”, premier Czech, miło mi.” Dziewczyna od niechcenia podaje mu ręke i zbywa go milczącym spojrzeniem. Silvio, z którego twarzy przez cały czas nie schodzi dziewiczy rumieniec musi przejąć inicjatywę. Pyta więc: „Młoda damo, co cię sprowadza do mojego domu? Nazywam się Silvio Berlusconi, premier Włoch”. Skąpo ubrane dziewczę nadal milczy, uśmiecha się jednak tajemniczo i zaczyna dotykać ud Berlusconiego i Topolanka w mocno niejednoznaczny sposób.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil JanStaszczyk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…