Sisi Odważna
Opowieść o wielkich przygodach małej dziewczynki. Każdy z nas może zostać bohaterem. Nie wierzysz? Przeczytaj! Jak widać to historia dla maluchów, ale taka bardzo zła to chyba nie jest...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b} „Sisi Odważna” {/b}
Stało się to dawno, dawno temu i choć wielu z Was nie dałoby tej opowieści wiary, tak zdarzyło się naprawdę: Głęboko pod ziemią istniała wioska małych, zwinnych stworzonek zwanych fardkami. Były one podobne trochę do wiewiórek, a trochę do małp. Miały krótką, rudą sierść i gęste ogony. Ich łapki były uzbrojone w ostre, długie pazurki gotowe w każdej chwili zaatakować wroga. Istoty te nie lubiły jednak walk i kłótni. Na czele tego małego plemienia stała zła wiedźma Bryhilda. Była ona jedynym człowiekiem w całej, wielkiej wiosce, a wszystkie fardki jej słuchały. Żaden nie miał odwagi sprzeciwić się woli królowej. Ponieważ bały się wielkiej mocy czarownicy, szybko i bardzo dokładnie spełniały rozkazy. Dlatego też, gdy zła wiedźma poleciła im przynieść do jej królestwa małą dziewczynkę, natychmiast uformowały oddziały i wyszły na powierzchnię ziemi. Biedne fardki nie mogły wyswobodzić się z władzy Bryhildy, choć tak bardzo tego pragnęły. W tym samym czasie w pewnej pięknej, zielonej krainie, w swoim małym, drewnianym domku budziła się właśnie ośmioletnia dziewczynka. Miała na imię Sisi. Była zwykłym, wiejskim dzieckiem. Marzyła o dalekich podróżach, lecz jej rodzice byli biedni. Mogła jedynie wędrować do lasu i tego dnia postanowiła wybrać się właśnie tam na poziomki. Nie miała pojęcia o tym, jakie przygody na nią czekają. Sisi ubrała się, zjadła szybko śniadanie, wzięła w rękę koszyczek z żywnością i wyruszyła w drogę. Szła uśmiechnięta, a po drodze zbierała kolorowe, pachnące kwiatki. Wpinała je we włosy oraz zbierała w bukiety. Wkrótce roślin było tak dużo, że twarz dziewczynki była całkowicie nimi zasłonięta. Jej myśli krążyły wokół polanki do której miała dotrzeć. Wąchała już zieloną trawę i prawie dotykała czerwonych, cudownych poziomek. Nie odczuwała jednak, zajęta swoimi marzeniami, dziesiątek zasmuconych spojrzeń, śledzących każdy jej ruch. Nie słyszała bicia zmartwionych serc. Fardki nie chciały porywać dziewczynki, poczuły do niej ukrywaną sympatię. Bukiet niesiony przez Sisi był jakby dowodem jej niewinności. Nie rozumiały, czemuż to mają skrzywdzić tę małą, bezbronną istotkę, która nie ma nawet ostrych pazurków ani różków do obrony. Wszystkie wątpliwości, jakie im towarzyszyły były zbyt błahe, by stłumić strach wywołany samym wspomnieniem o czarownicy. Gdy dziewczynka weszła do lasu, fardki cofnęły się. Postanowiły, że pozwolą człowiekowi wejść na swoje terytorium tak daleko, by mogly go okrążyć. Kiedy Sisi weszła do lasu, usłyszała szelest, jakby kilkunastu gałązek. Ze strachu upuściła bukiet tak żmudnie zbieranych kwiatów. Rozejrzała się dookoła. Gdy zobaczyła rudą kitę sunącą nad trawą, wzruszyła tylko ramionami i schyliła się ku leżącym na ziemi roślinom. Po krótkim zastanowieniu chwyciła kilka najładniejszych łodyg. Ruszyła w dalszą drogę. Kwiaty włożyła do koszyka, w którym leżał pusty słoik, rąbek z pożywieniem, buteleczką z wodą i kilka świec. Idąc zachwycała się zielenią drzew i cudnym śpiewem ptaków. Często również zbaczała z wydeptanej ścieżki, krótkimi fragmentami drogi sunęła wzdłuż wabiących swą pięknością stokrotek czy wrzosów. Czasem schylała się, zrywała kilka roślin. Od czasu do czasu przystawała i zaspokajała pragnienie nieskazitelnie czystą wodą ze strumienia. Nadeszło południe, a zmęczona wędrówką Sisi znalazła wygodny kącik w cieniu i ułożyła się do snu. Śniło jej się, że znajduje się na polanie swoich marzeń i łapczywie połyka całe garście poziomek. Nagle poczuła, że coś smera ją pod nosem. Obudziła się i ujrzała małego fardka. Nie była przyzwyczajona do widoku tych niezwykłych zwierzątek. Krzyknęła przerażona. Stworzonko spojrzało na nią zdziwione i znów zabrało się do jedzenia dopiero co przerwanego posiłku. Obiad uczyniło sobie oczywiście z zapasów Sisi, które miały starczyć jej na kilka dni. No cóż, teraz były na wykończeniu. Trochę rozzłoszczona dziewczyna odgoniła fardka od resztek pokarmu i zakryła koszyk serwetką. Potem zapytała zwierzątka: - Kim jesteś? - Nazywam się Tepi i mieszkam pod ziemią. Pochodzę z rodziny fardków, a ty? - Jestem dziewczynką i mam na imię Sisi. Mieszkam niedaleko, tuż za granicą tego lasu. Tak rozpoczęła się rozmowa między małym Tepi a dziewczynką. Stworzonko zaufało Sisi i już miało ochotę opowiedzić jej o Bryhildzie i ich nieszcęściu. W porę jednak powstrzymało się. Postanowiło szybko wrócić do swych rodziców i przekonać ich do nowej przyjaciółki. Tepi wiedział, że jeśli znajdzie się ona w złych szponach wiedźmy, nie wymsknie się z nich już nigdy. Nie chciał, by cierpiała. Polubił ją. W tym czasie dziewczynka zbierała swój obóz i szykowała się do dalszej drogi. Była zdziwiona zachowaniem fardka i jego szybkim zniknięciem. Zamyślona wyruszyła w dalszą podróż. Tymczasem Tepi przekonywał w zaroślach swoich rodziców, aby nie czynili krzywdy Sisi. Podsunął im pomysł, by powiedzieli Bryhildzie, że nie znaleźli ofiary. Prosił ich długo, jednak rodzice, znający złość wiedźmy, byli nieubłagani. W końcu jednak, widząc cierpienie ukochanego synka, obiecali, że dadzą człowiekowi szansę. Uzgodnili, że będą obserwować dziewczynkę i jeśli zrobi choć jeden fałszywy ruch, oddadzą ją w ręce złej wiedźmy. Nieświadoma tego, iż właśnie w tym momencie ważą się jej losy, dziewczynka szła spokojnie ścieżką, nucąc pod nosem jakąś sobie tylko znaną melodię. Nie zauważyła nawet, że na niebie zbierają się gęste, ciemne chmury. Gdy pierwsze krople wody spadły na jej głowę, była daleko od jakiegokolwiek schronienia odpowiedniego na ulewę. Kiedy stanęła wreszcie przed wejściem do jaskini, była całkowicie przemoczona. Sisi weszła szybko do czarnej dziury. Jej buty, stukając w twardy grunt wewnątrz, powodowały echo w skalnym domku. Odgłos ten wydawał się Sisi tak bardzo przeraźliwy, że stanęła i skuliła się. Mijały minuty. W końcu postanowiła zapalić świecę. Gdy to zrobiła, we wnętrzu jaskini pojawiła się świetlana kula, sunąca powoli ku niej. Zamieniała się ona w piękną, delikatną lilię. Kwiat zaczął się otwierać, a z wnętrza ukazywała się wróżka. Dziewczynka patrzyła na to zdarzenie z nie lada zdziweniem, a strach, który dotąd tkwił w jej duszy, zniknął natychmiast po pojawieniu się nieznajomej. Z uwagą słuchała wróżki, która mówiła: - Witam Sisi! Przekazuję Ci
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Maharet
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…