Wróć do katalogu

SŁODKA ZEMSTA (cz. VII)

I tu następuje koniec. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się rozczarowany.

Z@BIEL@CZEK, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obudziłam się słysząc czyjeś głosy. To Adrian rozmawiał z kimś przez telefon. Adrian, uświadomiłam sobie przypominając ostatnią noc. Bardzo się starał, nie mogłam mu tego odmówić, ale tylko raz udało mu się to tak, jak powinno. Jednak nie były to braki, których nie byłby w stanie nadrobić. Trochę treningu i wszystko byłoby w porządku. W każdym bądź razie nie był egoistą. Zależało mu, żeby mnie nie rozczarować. I prawdę powiedziawszy wcale nie rozczarował, bo i tak spodziewałam się po nim zdecydowanie mniej. Wyszłam przed namiot, gdy skończył rozmawiać. - Obudziłem cię? - Nie - skłamałam. Nie wiedziałam, czy powinnam go pocałować na przywitanie, czy udawać, że nic takiego się nie stało. On również wydawał się trochę zdezorientowany, chociaż jego mina mówiła sama za siebie. Trudno było nie zauważyć malującego się na jego twarzy uśmiechu. - Dzwonił Piotrek. Za dwa dni wyjeżdżam do Szwecji. Natychmiast porzuciłam myśl o powitalnym całusie. Jego zadowolenie nie wynikało z tego, o czym myślałam. - Wracasz do domu, czy zostajesz? Teraz nie było już sensu, żebym zostawała. Chciałam uciec jak najdalej od tego miejsca i od Radka. Na wakacje zamierzałam wyjechać gdzie indziej. Może w góry. - Wracam. Spakowanie nie zajęło nam zbyt wiele czasu. Gdy byliśmy już gotowi podeszła do nas Iwona. W dodatku przyszła nie z namiotu, a od strony letniskowych domków. - Mogę się z wami zabrać? - A Radek? - nie kryłam zdziwienia. - On mnie już nie obchodzi. Nie wiedziałam, co jest grane. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu, gdy w chwilę później zjawił się Radek. Nieogolony, chwiejący się na nogach od przepicia, z rozczochranymi włosami. I pomyśleć, że jeszcze wczoraj oddałabym wszystko, żeby z nim być. - Możemy porozmawiać? Odeszliśmy na bok. - Chciałem cię przeprosić za wczoraj - zaczął po chwili. - Przeprosiny przyjęte. Miałam już odejść, gdy powstrzymał mnie ręką. - Dużo myślałem, o tym, o czym wczoraj mówiłaś. Wiedziałam już do czego zmierzał, ale postanowiłam tego wysłuchać do końca. Przecież po to tam pojechałam. - Zapytałaś, czy dam ci… nam - poprawił się szybko - drugą szansę. Wczoraj zrozumiałem swój błąd. Nie powinienem cię zostawiać i wiązać się z tą gówniarą. Bardzo tego żałuję. Naprawdę. W ostatnie jego słowa uwierzyłam. Co do pozostałych miałam poważne wątpliwości. Skąd ta nagła zmiana? Musiało wydarzyć się coś, o czym nie wiedziałam. - Wrócisz do mnie? Wreszcie padły słowa, na które tyle czekałam. Wprawdzie od kolacji w Iron Maiden upłynął niespełna tydzień, ale dla mnie to był szmat czasu. - Poproś o to. - Proszę. - Na kolanach. Widziałam, jak się zdziwił. Na jego twarzy jak na dłoni malowało się wahanie. Jednak uklęknął. - Proszę, skarbie, wróć do mnie. Nie było w tym nic z magii. Nic romantycznego. Patrzyłam na tego pajaca i zastanawiałam się, jak mogłam z kimś takim spędzić trzy lata. I pomyśleć, że chciałam jeszcze więcej. Całe życie. Spojrzałam na stojących w oddali Adriana i Iwonę. Patrzyli na nas być może nie rozumiejąc, co się dzieje. - Miałeś swoją szansę - powiedziałam zamykając za sobą drzwi do przeszłości. - Teraz nie ma dla ciebie miejsca w moim życiu. Możesz zajmować się do woli jaką tylko chcesz gówniarą. Nic mnie to już nie obchodzi. Musiało go to zaboleć. Ale nie miałam zamiaru stać i patrzeć, jakie moje słowa wywarły na nim wrażenie. Odwróciłam się na pięcie i wróciłam do samochodu. - Nie mam nic przeciwko, żebyś z nami wróciła - powiedziałam do Iwony. - Jedna chwila. Zabiorę tylko swoje rzeczy. - Dlaczego przed tobą uklęknął? - zapytał Adrian najwyraźniej mocno zdziwiony.. - No cóż, widocznie tak działam na mężczyzn. W drodze dowiedzieliśmy się od Iwony, co zaszło ubiegłej nocy, podczas której byliśmy z Adrianem trochę zajęci. Radek upił się w cztery dupy, jak to określiła i uwalił się w namiocie. Strasznie od niego śmierdziało alkoholem, więc Iwona postanowiła się przejść. Nad jeziorem spotkała Pawła, a reszty nie musiała dopowiadać, bo łatwo się było domyślić. - Ale my się tylko całowaliśmy - zapewniła nas, czym tylko upewniła mnie w moich podejrzeniach. Przypadkowość spotkania również poddawałam w wątpliwość. Akurat w tym czasie Radek wyszedł za potrzebą. I to był zapewne jedyny prawdziwy zbieg okoliczności. Dziwne, że nie słyszałam jak ją wyzywa od jakich tylko, bo z pewnością to zrobił. - Gdzie spędziłaś noc? - zapytałam. Iwona zrobiła się czerwona na twarzy jak piwonia. - Tam też się pewnie tylko całowaliście? Później trochę żałowałam, że ją zabrałam, bo po drodze było sporo lasów, z których moglibyśmy z Adrianem zrobić użytek. Miałby okazję dopracować pewne niedociągnięcia. Z drugiej strony może to i lepiej. Nie chciałam, żeby zapamiętał mnie jako rozwiązłą. Spędzoną z nim noc zawsze można było usprawiedliwić wypitym alkoholem. Albo chwilowym załamaniem. Tego, co bym zrobiła z nim na trzeźwo, nie można by było wytłumaczyć inaczej, jak zwykłym pożądaniem. Jeszcze by sobie pomyślał Bóg wie co.

***

Przez całą drogę nie rozmawialiśmy ze sobą zbyt wiele. Patrząc na nią nie mogłem odpędzić się od wspomnień minionej nocy. Przypominałem ją sobie bez ubrania, taką, jaką nigdy więcej miałem już nie zobaczyć. Nie wiem, czy gdyby nie jechała z nami Iwona, powiedziałbym jej, jak fajnie było. I czy ona w ogóle chciałaby to usłyszeć? Może dla niej wcale nie było tak miło? Wszystko udawała. Jedno, co z całą pewnością wiedziałem o dziewczynach, to fakt, że nienawidzą pytań w stylu czy było ci dobrze i tak dalej. To musiała być prawda. Przeczytałem o tym w jakimś kobiecym czasopiśmie. - Ten…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych