śmierć
mloda dziewczyna-narkomanka we śnie widzi swój pogrzeb. wygłasza monolog do jedynego sluchacza i widza którym jest Bóg. pózniej budzi się i dostrzega fakt, że naprawde jej dusza i ciało są martwe.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Śmierć.
Wstałam z krzesła i zobaczyłam nic. Podeszłam do drzwi ale tam też widziałam nic. Cokolwiek bym zrobiła, na cokolwiek bym spojrzała wszędzie widziałam jedną, wielką pustkę. Za oknem wszystko było takie ciemne. W zasadzie to niczego tam nie było. Niczego nie czuję tylko widzę nicość i ciemność. Nagle rozległ się dźwięk dzwonów. Takich typowo kościelnych. W świątyni było bardzo dużo ludzi. Tylko po co? Same znajome twarze. Wszyscy ubrani na czarno. Jakaś żałoba. Tylko ja jedyna jestem w bieli. Dosyć śmieszne. Przed ołtarzem leży jasno brązowa trumna. Otworzyli ją. Wokół niej zbiegli się wszyscy ludzie jacy byli w kościele. Ja też podeszłam. Jakoś łatwo było mi się między nimi przedostać do centrum zainteresowania. W ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Nawet tej najmniejszej. Stanęłam przy trumnie i zobaczyłam w niej siebie. Bardzo śmieszne. Ha ha ale się uśmiałam. Ja umarłam. Jestem martwa. Ale nie! To nie jest możliwe! Przecież ja tu stoję i krzyczę: ludzie ja żyję! No kurwa mać ja żyję! Przecież stoję miedzy wami. Wy idioci. Chcecie mnie pochować żywcem? Wy suki. Ale krzyki na nic. Jak mnie mieli w dupie za życia tak i teraz też mają. Wielka mi filozofia. Żeby nie było- teraz będą udawać wielką rozpacz która wylewa się z nich jak woda z rzeki po zimie. Oczy takie zapłakane. Te szlochy(jakże romantyczny nastrój). Mam to już gdzieś. Przecież ja nie żyje. W sumie to po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że bycie martwym sprawia wiele radości. Jak sobie teraz popatrzę na te ich ryje to mam ochotę napluć im w twarze. Szmaty. Nareszcie się ich pozbyłam. Jak długo na to musiałam czekać. Ale się doczekałam. Warto było. Wyszłam z tego kościoła. Co będę tracić czas na własny pogrzeb. Jeszcze tak mnie nie pogrzało. Będę mogła sobie teraz robić co chcę. Będę mogła jeździć po świecie, chodzić gdzie mi się zachce, biegać, skakać, drzeć się i jak mi się wszystko już znudzi to może szanowny stworzyciel mnie zawoła i pójdę do niego na herbatkę. Może jeszcze mi skrzydełka urosną? I będę sobie latać tu i tam. Albo nie. To nie będą skrzydła. To będzie luksusowy samolot z przystojnym pilotem. Taka mała nagroda za 19 lat życia z tą debilną rodziną. Moje wynagrodzenie. Zasłużyłam sobie. Z całą pewnością. Zawsze taka grzeczna dziewczynka ze mnie była. Jakby nie patrzeć. W sumie to nie chcę żeby wieczność istniała. Nie mam ochoty się błąkać po świecie. Ile można? Wszystko ma swoje granice. Może znajdę sobie jakąś przytulną chmurkę i ułożę sobie na niej moje za grobowe życie. Zawsze byłam pewna, że ciało i dusza to dwie różne rzeczy. Ciało jest takie tandetne. Generalnie niepotrzebne. Dusza to jest prawdziwy człowiek. Nudzi mnie to. Nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil salomei
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…