Something about Sue
Nowa, poprawiona wersja. Mam nadzieję, że lepsza.Sue była zwykłą dziewczyną - do czasu. Wypadek z przed paru miesięcy kompletnie ja odmienił czy ktokolwiek bedzie mógł jej pomóc?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Piotrek wracał z uczelni wraz z swoją nową koleżanką – Mają. Studiowali na tym samym wydziale i pracowali w tym samym barze kanapkowym. Chłopak wynajmował jednopokojowe mieszkanie w studenckim apartamentowcu, wprowadził się tam zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem semestru i wciąż miał problemy z poruszaniem się po nieznanym mieście. Maja była bardzo wygadaną i otwartą dziewczyną łatwo nawiązującą nowe znajomości tak, więc od razu zaprzyjaźniła się z tym miłym i nieco tajemniczym chłopakiem. Widziała, że Piotrek nie zna miasta i pyta się wszystkich, o co ważniejsze instytucje. Postanowiła mu pomóc i oprowadzić po okolicy. Po drodze mieli wstąpić tylko na chwilę do jej domu. Zostawiła Piotrka w obszernym holu obiecując, że za sekundę będzie gotowa. Chłopak został sam w pomieszczeniu, po chwili całą swą uwagę poświęcił oględzinom czubków swoich butów. Nagle cisza panująca w domu została zakłócona przez przeraźliwy, rozdzierający krzyk. Piotrek podniósł wzrok i skierował go na klatkę schodową. Wrzask miał swoje źródło na piętrze. Właśnie miał zamiar pójść sprawdzić czy nic się przypadkiem nie stało, gdy zobaczył postać zbiegającą po schodach, ubraną w biała poszarpaną koszulę nocną. Nie zdążył się jej dobrze przyjrzeć, gdyż nagle zmyliła krok i stoczyła się po stopniach. Wylądowała zwinięta w kłębek tuż pod jego nogami. Piotrek schylił się by sprawdzić czy nic się jej nie stało. Nie zdążył zrobić zbyt wiele, gdy nagle ręka z połamanymi paznokciami złapała go za nadgarstek. Postać podniosła twarz i spojrzała mu w oczy. W jej spojrzeniu kłębiło się szaleństwo i nienawiść. Piotrek tylko ironicznie uniósł brew, coś takiego nie mogło go przestraszyć. Chłopak miał przed sobą młodszą o kilka lat dziewczynę. Jej twarz otoczona była burzą mocno przetłuszczonych włosów, jej skóra była bardzo blada. Spoglądali na siebie przez chwile, po której dziewczyna rzuciła się na niego, próbując dosięgnąć szyi. Nagle złapał ją od tyłu jakiś mężczyzna i zaczął ją wlec powrotem na górę dziewczyna opierała się dziko. Mężczyźnie ruszył na pomoc mężczyzna ściskający w jednej ręce różaniec a w drugiej kropidło. Piotrek przyglądał się całej sytuacji z zaciekawieniem. Czyżby kręcili tu egzorcyzmy Emily Rose? Skonsternowany stał w opustoszałym korytarzu. Wkrótce wróciła Maja była z nią kobieta w średnim wiekiem z twarzą poznaczoną licznymi zmarszczkami zmartwienia. -Przepraszam za to wszystko – powiedziała. Po czym zwróciła się do swojej córki – Nie mówiłam ci żebyś dzisiaj nie przyprowadzała gości? -Nie. -Widocznie wyszła pani z założenia, że i tak nikt nie przychodzi to, czemu dzisiaj miałoby być inaczej? – Zgadł Piotrek. -Dobrze powiedziane. Masz bystrego kolegę. Właściwie to wypadałoby się przedstawić jestem Maria Michalska miło mi cię poznać -Piotrek …. Mógłbym się dowiedzieć, co się tutaj dzieje. -Och. Tak oczywiście. Dziewczyna, która się na ciebie rzuciła to nasza młodsza córka Sue. Pewnie musiała cię ostro nastraszyć… -Właściwie to mnie zaintrygowała. Co jest z nią nie tak? Przepraszam, jeżeli to państwa prywatna sprawa to nie będę się wtrącał. -Ależ. – Zaprotestowała kobieta. - Należy ci się przynajmniej kilka słów wyjaśnienia. Zapraszam do kuchni na herbatkę.
-Od czego by tu zacząć… - zastanawiała się pani Maria. -Na przykład, co robi tu ksiądz? -Tak to rzeczywiście może być zastanawiające. Widzisz to egzorcysta. -Egzorcysta?!! -Tak, kolejny – westchnęła Maja. – Wątpię by to cokolwiek pomogło. -Ja też. Ale trzeba próbować. -Dobrze, ale co się właściwie tutaj dzieje? – Dopytywał się Piotrek -Zaczęło się to około dwóch miesięcy temu. Znaleźliśmy wtedy Sue nieprzytomną w piwnicy. Kiedy odzyskała przytomność nie była już tą samą dziewczyną. Na wszystko reagowała agresją, zachowywała się dziwnie np.. w ogóle się do nas nie odzywała, załatwiała swoje potrzeby fizjologiczne na podłodze, jadła rękami itp. Byliśmy z nią u różnych lekarzy – psychiatrów, psychologów, ale żaden nie mógł odnaleźć przyczyny jej dziwnego zachowania. Jej stan pogorszył się tak, że musieliśmy przywiązywać do łóżka, by nie zrobiła nic sobie ani nam. W tedy zaczęły dziać się te dziwne rzeczy… - kobieta zamilkłaby zaczerpnąć tchu -To znaczy?? -Przesuwające się w pokoju przedmioty, pękające talerze. – Wyjaśniła Maja. -A najgorsze jest to, że ona chyba w ogóle nas nie poznaje – pożaliła się matka. – Mój mąż myśli, że Sue jest opętana… A ja… Ja nie wiem, co mam robić… Piotrek nagle odstawił szklankę i zamarł na chwilę. Wyczuł coś szóstym zmysłem. Coś, co kazało mu się zerwać od stołu i zostawić oniemiałe kobiety, by pobiec do pokoju Sue. Piotrek wpadł do pomieszczenia otwierając drzwi na oścież. Szybko zlustrował pomieszczenie wzrokiem. Zobaczył księdza pochylającego się nad dziewczyną przywiązaną do łóżka. Nagle dziewczyna obróciła głowę o 360 stopni. Czyżbym nagle znalazł się w jakimś tanim horrorze? – Pomyślał Piotrek. Ksiądz rozpoczął inkantacje: -W imię Pana… - i zaczął wykonywać rytualne gesty kropidłem. Piotrek w ostatniej chwili odciągnął go od łóżka. Dziewczyna oswobodziła prawą rękę i z zadziwiającą szybkością zacisnęła ją tam gdzie jeszcze przed chwilą była szyja kapłana. Mężczyzna rozejrzał się nieprzytomnie. Zobaczywszy Piotrka wydusił: -Dziękuje. -Wątpię by osiągnął Ksiądz cos w ten sposób – wyraził swoją opinie chłopak. – Wydaje mi się, że to nie jest opętanie… Mężczyzna spojrzał na niego z dezaprobatą, nie lubił jak ktoś mu przeszkadzał w pracy. -Co ty możesz o tym wiedzieć? Lepiej wyjdź zanim coś ci się stanie – poradził kapłan. -Za pozwoleniem, wolałbym zostać i spróbować rozwiązać ten problem inną metodą. Kapłan przyjrzał mu się uważnie, już zamierzał udzielić jakiejś opryskliwej odpowiedzi, lecz nagle zmienił zdanie. Przez jego oczy przebiegł błysk rozpoznania. Skinął głową i zapytał: -Potrzebujesz czegoś? -Nie specjalnie. Proszę wyjść i nie przeszkadzać mi przez jakąś godzinę. Kapłan ponownie skinął głową i zniknął za drzwiami. Chłopak został sam na sam z opętaną dziewczyną. Westchnął ciężko – czas wziąć się do roboty. Przyglądała mu się z nienawiścią. Piotrek wyciągnął krzesło z jakiegoś kąta i siadł na nim okrakiem. Patrzył na nią z ironią. -Cóż za bezsensowna sytuacja, nieprawdaż? – zwrócił się do niej. Milczała. -Jak długo zamierzasz żyć w ten sposób? – nie rezygnował. W pokoju panowała martwa cisza, westchnął ponownie i powtórzył pytanie tym razem w innym bardzo dziwnym języku. Twarz dziewczyny nagle przybrała wyraz zdziwienia. Ja też bym był zdziwiony gdybym nagle usłyszał język martwy od tysiącleci… - pomyślał. -To jak? – Zapytał już w normalnym języku. -Śmak. Nie twoja sprawa. Jak będziesz siedział i zadawał głupie pytania w tym cholernym języku to cię zabiję. -Wątpię – odpowiedział ziewając – gdybyś mogła to byś dawno zabiła i mnie i kapłana i wszystkich innych. Jesteś słaba… - nagle głowa dziewczyny obróciła się o trzysta sześćdziesiąt stopni. -Jesteś słaba, ale dobrze posługujesz się iluzją – dodał. – I na pewno nie jesteś demonem. Inaczej nie obruszałabyś się na dźwięk tych słów. Hm to już coś o sobie wiemy… Ja jestem Piotrek, a ty? – Odpowiedziało mu milczenie. Nie spodziewał się czegoś innego, był zadowolony, że udało mu się skłonić do po powiedzenia czegokolwiek. Wzruszył ramionami i odezwał się znowu. -Jesteś kobietą, prawda? – Kompletnie zbił ją tym pytaniem z tropu. Potrząsnęła głową twierdząco. Widocznie uznała, że będzie kontynuować rozmowę. Bardzo dobrze – pomyślał Piotrek – oszczędzasz mi wiele kłopotu. -Wiesz może, co się stało dwa miesiące temu? -Kiedy? -W tedy, kiedy nawiedziłaś to ciało. -Niby, czemu mam… Zaraz powiedziałeś nawiedziłaś?!!! -Mhm. – Mało, kto potrafił odróżnić nawiedzenie od opętania, a była to zasadnicza różnica. Z obydwoma tymi przypadkami należało postępować całkowicie odmiennie. -Wszyscy ci ludzie, którzy mnie do tej pory mnie „odwiedzili” uważali, że je opętałam. -Bo byli idiotami. – Dziewczyna zgodziła się z tym twierdzeniem i dodała: -Wszyscy ludzie są łupi, nienawidzę ich. -To jest już nas dwoje. -Ależ ty jesteś człowiekiem. -Owszem – zgodził się i dodał - Ty aktualnie też… -Racja – westchnęła. – Ale bynajmniej nie jestem z tego powodu szczęśliwa. Jak można nienawidzić własnego gatunku? -Można. Tylko trzeba się nauczyć z tym żyć. Po prostu nie można się przejmować głupotą innych i akceptować własną. Nie mam zbyt wielkiego wyboru prawda? -Nie, nie masz. Ja też nie mam. Skąd wiesz, że jej nie opętałam? – Zapytała. -Bo gdyby, Sue była opętana w tym stopniu, że masz nad jej ciałem pełną kontrolę, to te łańcuchy nie powinny stanowić najmniejszego problemu, a co za tym idzie kapłan i wszyscy ludzie w okolicy byliby poszatkowani na plasterki. Dziewczyna uśmiechnęła się paskudnie i powiedziała: - Z chęcią tak bym zrobiła, ale niestety nie jestem demonem i nie mam mocy opętywania – westchnęła z udawanym żalem. -To jak? Opowiesz, co się w tedy wydarzyło? – Kiwnęła głową: - I tak nie mam nic lepszego do roboty, człowieku – parsknęła śmiechem. Piotrek przyglądał się jej przez chwile, jak by się nad czymś zastanawiał, po czym powiedział: -Nie lubię, gdy mój rozmówca jest związany. Jak obiecasz, że będziesz grzeczna to cię rozkuję. -Nie dasz rady, bez klucza. – Stwierdziła istota. Piotrek tylko sięgnął do kieszeni i wyciągnął kawałek pogiętego drutu i zaczął majstrować przy jednej z kłódek. Dziewczyna przyglądała się jego działaniom z zaciekawieniem. Po chwili mechanizm zaskoczył i kłódka była otwarta, Piotrek zabrał się za następną. -To już wiesz jak ja je otwieram – uśmiechnęła się dziewczyna paskudnie. Ruszając uwolnioną ręką. -Ale zębami pewnie dłużej ci idzie? – Zapytał niewinnie. - To jak będziesz grzeczna? -A pewnie… -Na to pierwsze czy drugie? – Zapytał obojętnie. -Na oba – uśmiechnęła się tym razem normalnie i Piotrek po raz pierwszy uznał, że ta dziewczyna jest nawet ładna. -W sumie to mogłem pójść do „twoich” rodziców i poprosić o klucze - powiedział Piotrek, kiedy dziewczyna wyswobodziła się z łańcuchów. -coś mi się wydaje, że ty nie jesteś całkowicie normalny. – Powiedziała dziewczyna ze śmiechem. -Pewnie, że nie, ale to raczej zaleta, a nie wada. „Normalni” ludzie są najbardziej wkurzający ze wszystkich. – Powiedział, wywołując kolejny wybuch śmiechu. Po chwili siedzieli obydwoje na łóżku i dziewczyna zaczęła opowiadać: -To, że ją znalazłam to czysty przypadek. Od niepamiętnych czasów byłam uwięziona w zaświatach, na granicy śmierci. Nie jest to zbyt miłe miejsce. Zwykle całą swą moc poświęcałam na to by nie dać się pochłonąć śmierci. Nagle wyczułam coś, co przypomniało mi czasy, kiedy jeszcze miałam ciało… Zajmowałam się w tedy… hmm … powiedzmy kontaktami z innymi wymiarami. Techniki te zostały już dawno zapomniane. Tym bardziej zdziwiło mnie to, że ktoś próbuje nawiązać łączność ze światem demonów. Odkrycie to wyrwało mnie ze stagnacji i postanowiłam poświęcić tej sprawie nieco uwagi. Prawdopodobnie z nostalgii za starymi czasami. Tak czy owak, ktoś próbował przywołać demona wysokiej rangi i używał zaklęcia samo poświęcenia. Zdecydowany był mu oddać duszę. Nie to, żebym przejmowała się tym, że jakiś człowiek chce się poświęcić. Byłam ciekawa czy mu się powiedzie. Zebrałam wszystkie siły i udało mi się znacznie zbliżyć do świata żywych. Zobaczyłam właścicielkę tego ciała jak w podziemiach tego domu odprawiała rytuał. Ubrana była w jakieś śmieszne ubranie, pewnie uważała, że jest niezbędne do rytuału. W przerwach między zwrotkami przeklinała jakieś imię, że ją zdradził, oszukał – pewnie jej ukochamy. Mniejsza z
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Naraku
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…