Spostrzegłem to zupełnie przypadkiem
Spostrzegłem to zupełnie przypadkiem
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Spostrzegłem to zupełnie przypadkiem. Właśnie wiązałem rozwiązane sznurowadło na ulicy, kiedy nagle podniosłem głowę i moje oczy zostały oślepione przez błysk światła słonecznego odbijającego się od okularów łysawego gościa, który robił to zbyt nachalnie. Zauważył i zniknął pospiesznie w tłumie. Wzruszyłem ramionami i przeczesałem dłonią włosy, bo a nóż jakiś liść albo papier? Jednak to nie było to. Nie to. Potem w sklepie sprzedawczyni obsłużyła mnie jakby poza kolejnością, a kolejka jakby się rozstąpiła. Pewnie, że się ucieszyłem. Któż by się nie ucieszył? A w autobusie dziecko zza pleców mamy i dwie starsze panie nawet nie spuściły wzroku, kiedy spojrzałem na nie pytająco. Ktoś za mną kaszlnął, więc spojrzałem, ale nikogo. I nawet już owych kobiet. Wzruszyłem ramionami. Autobus zahamował. Ktoś mnie wypchnął i jakież wielkie było moje zdziwienie, gdy tłumek ludzi pokiwał niezaprzeczalnie głowami nad moją osobą rozciągniętą niedbale na chodniku. Ja, normalny człowiek, jakże bym mógł przejść nad czymś takim do porządku dziennego? Uciekłem. Biegłem długo, aż zatrzymałem się przy jakimś drzewie w jakimś parku. Próbowałem uspokoić oddech, ale poczułem to znowu i odwróciłem twarz. Nie, nie będę patrzył! Mam ich gdzieś! Nie wiem, o co… Ale tym razem dotknięcie. Dziadek powiedział, że może pomóc, ale kiedy kilka nowych osób pojawiło się w alejce momentalnie odszedł kopiąc mnie przy tym boleśnie w kostkę. Krzyknąłem i już chciałem złapać go za ramię, żeby wytłumaczył czy nawet… kiedy usłyszałem swoje imię. Obudziłem się… Prysznic. Koniecznie zimny, żeby zmył ten głupi koszmar i potem książka w ciepłym fotelu, jakaś gazeta wetknięta niedbale w moją niedbałą dłoń i może pójdziemy na obiad? Chętnie przystałem na ten pomysł, zwłaszcza, że żadnych własnych w tym momencie nie miałem. Jakaś knajpa wegetariańska. Jakaś nowa i tania. Coś sojowego i kiedy kucharz wielką chochlą nakładał ryż zobaczyłem, że przygląda się jakoś dziwnie i szepce. Szepce do mnie, żebym się nie odwracał, bo oni patrzą i najlepiej wiał. Uciekał ile sił. Jednak już nie mogłem zapytać dlaczego, ponieważ więcej ryżu na moim talerzyku się nie mieściło. Powiedziałem jej, że muszę coś załatwić i zobaczyłem wyraz zdziwienia na jej twarzy, ale był on jakiś za wczesny i to jej mrugnięcie gdzieś tam. Niemożliwe. Ulica pełna ludzi i jeszcze ona? Patrzą? Niech patrzą. Ja też będę. Prosto w twarz! A macie! Macie! Nie odpowiadają? Spuszczają głowy? Dlaczego? Dlaczego nikt mi nie powie, czemuż tak się dzieje?! Aaa… za plecami. Za plecami patrzą. Czuję, jak wytykają palcami i co jakiś czas ktoś zbyt nachalnie, tak, że przypadkiem dotyka…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szymon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…