Wróć do katalogu

Spotkanie po latach IV

I kolejna część... W zanadrzu jest jeszcze kilka ;)

cataris, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na odpowiedź w sprawie pracy Wiktoria czekała cały tydzień. Przez okrągłe siedem dni żyła w stresie, że zostanie wykształconą bezrobotną, jakich wiele w tym kraju. Kiedy wreszcie zadzwoniła jej komórka dziewczyna niemalże podskoczyła, a serce zabiło nieco mocniej. Drżącą dłonią odebrała telefon. Tak, dostała tą pracę. Miała zacząć natychmiast, czyli od poniedziałku. Kiedy skończyła rozmowę odetchnęła z ulgą.

Wiktoria weszła do klasy i z delikatnym stresem spojrzała na klasę, którą przez najbliższy czas będzie uczyć języka polskiego.

- Dzień dobry – powiedziała i uśmiechnęła się do uczniów. – Nazywam się Wiktoria Janecka i będę uczyć was języka polskiego...

Niewysoki chłopak, który siedział w pierwszej ławce i przyglądał się ze znudzeniem Wiktorii szturchnął swojego kolegę i powiedział teatralnym szeptem: „Jakbyśmy nie wiedzieli czego nas będzie uczyła”. Jasnowłosa udała, że tego nie usłyszała. Dam im jeszcze jedną szansę, w końcu to tylko banda rozkapryszonych szesnastolatków, pomyślała i kontynuowała swoją prezentację.

- Język polski należy do gamy przedmiotów, który będziecie musieli zdawać obowiązkowo na maturze... - tu na chwilę przerwała i rozejrzała się po klasie - ...przypuszczając, że każdy z was do tej matury podejdzie – dodała uśmiechając się ironicznie. Wiktoria spojrzała na dwie dziewczyny, siedzące w pierwszej ławce. Ich twarze zdobił dość mocny i ciemny makijaż. Sprawiały wrażenie, iż w żadnym stopniu nie są zainteresowane tym, co Wiktoria ma do powiedzenia. Obie siedziały i zawzięcie o czymś dyskutowały.

- A czy mogę wiedzieć o czym panie rozmawiają? – spytała Wiktoria uważnie im się przyglądając. Jedna z dziewcząt odwróciła twarz ku jasnowłosej i z udawaną pewnością siebie bąknęła „o niczym...”. Wiktoria już wiedziała na kogo powinna mieć oko.

- Zatem musicie wiedzieć, iż jestem odpowiedzialna za to, aby każdy z was, kto podejdzie do matury zdał ją jak najlepiej. Oczywiście nie jest to zależne tylko i wyłącznie ode mnie. Będziecie odpytywani na każdej lekcji... - I tu spotkała się z oburzeniem ze strony klasy.

- Ale dlaczego?! – spytała dziewczyna z drugiej ławki.

- Ponieważ to was zmobilizuje do nauki – odparła krótko Wiktoria.

- No to my zrobimy strajk i nie będziemy się uczyć – powiedział wysoki chłopak z ostatniej ławki i zerknął na Wiktorię po czym skrzyżował ręce na piersiach. Połowa uczniów obdarzyła go karcącym spojrzeniem.

- Udam, że tego nie usłyszałam – oznajmiła Wiktoria i przyjrzała się uważniej owemu chłopcu. – Język polski jest przedmiotem bardzo ważnym. Potrzebujecie go nie tylko do matury ale również do życia w społeczeństwie. Każdy inteligentny i wykształcony człowiek powinien znać podstawowe zagadnienia z literatury, nie tylko polskiej ale również i światowej. Każdy inteligentny i wykształcony człowiek powinien umieć sklecić kilka słów. Każdy inteligentny i wykształcony człowiek powinien posiadać umiejętność wyrażania swoich myśli.

Chłopak o ciemnej karnacji, włosach postawionych na żel (typowy pożeracz damskich serc) nieco się obruszył.

- Ale pani profesor. My jesteśmy mat-inf. Po co nam to wszystko? – spytał z nieukrywaną irytacją.

- Klasa matematyczna... - na twarzy Wiktorii pojawił się uśmiech. – Jak masz na imię? – spytała.

- Maciek – odparł chłopak.

- Maćku, wyobraź sobie, że kiedyś też byłam w klasie matematyczno – informatycznej... - powiedziała, wciąż z uśmiechem. – I podobnie jak wy uważam, że Bóg jest matematyką.

Część klasy spojrzało na Wiktorię z niedowierzaniem.

- To dlaczego pani profesor uczy języka polskiego? – zapytała wcześniej wspomniana dziewczyna z ciemnym makijażem.

- Pytanie powinno zabrzmieć nieco inaczej – stwierdziła Wiktoria. – Powinniście mnie raczej zapytać dlaczego poszłam do klasy matematycznej. Pozwolicie, że nie będę się rozwodzić na ten temat. Odpowiem wam krótko, zwięźle i na temat – tu na chwilę przerwała. – Żeby was zrozumieć. I więcej już nie powiem.

Uczniowie obdarzyli ją wzrokiem pełnym zdziwienia. Po chwili zadzwonił dzwonek. Wiktoria pożegnała się z młodzieżą a tamci, po chwili wybiegli z klasy. No, to pierwsza lekcja już za mną, pomyślała z rozkoszą. Teraz miała tak zwane okienko, czyli całe czterdzieści pięć minut na odpoczynek. Jasnowłosa zebrała swoje rzeczy z biurka i opuściła salę dwieście jedenaście. Powędrowała w stronę pokoju nauczycielskiego.

Tam, do odpowiedniej przegródki odłożyła dziennik. Czuła się trochę nieswojo. Nikogo nie znała. Nie zauważyła nawet, że ktoś bacznie przyglądał się jej. Po kilku chwilach obserwator podszedł do Wiktorii. Dziewczyna spojrzała na mężczyznę średniego wzrostu. Na jego twarzy gościł niewielki zarost, miał dość duże niebieskie oczy i ładnie obcięte włosy, które częściowo zasłaniały jego twarz. Należał do młodszego grona pedagogicznego.

- Przepraszam, czy to pani jest tą nową nauczycielką od języka polskiego? – spytał uśmiechając się.

- Tak, to ja – odparła Wiktoria. Mężczyzna podał jej dłoń, Wiktoria uścisnęła ją.

- Paweł Wieniawski – powiedział patrząc jej prosto w oczy.

- Wiktoria Janecka – odpowiedziała unikając jego spojrzenia.

- Bardzo mi miło panią poznać. Cały pokój nauczycielski huczy o pani przybyciu – rzekł Paweł śmiejąc się.

- Widzi pan jaka ze mnie wyjątkowa persona – odparła Wiktoria obdarzając go promiennym uśmiechem.

- Nic w tym dziwnego. Wyjątkowością jest fakt, iż zdecydowała się pani nauczać w tej szkole. Niech mi pani wierzy... To wymaga ogromnej odwagi – zażartował.

- Jest aż tak źle?

- Skądże... Inteligentna i ucząca się młodzież, oto z kim będzie miała pani do czynienia – rzekł Paweł z nutką…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych