Stanisław&Fred: Wilkołaki
Drugie opowiadanie jakie powstało z udziałem Stanisława. Tym razem ten egzorcysta-historyk napotka na swej drodze.... Wilkołaki zjadające marchewki!
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był zdenerwowany. Zdenerwowany jak mało kiedy. Potrafił znieść wiele, naprawdę wiele i w okresie jego długoletniej pracy jako nauczyciela historii i wróżbity (musiał dorabiać by utrzymać w miarę wysoki standard życia) spotykał się z wieloma rzeczami które mogły go wyprowadzić z równowagi.... Ale to... to było po prostu potworne! Nigdy nie życzył nikomu nic złego, ale ten kto to zrobił powinien ginąć długą powolną śmiercią... Na Boga wszechmogącego! Dlaczego jego marchewki?! Pielęgnował je i troszczył się o nie..... eksperymentował siedem długich lat z ilością wody i nasłonecznieniem. Próbował różnych nawozów i wreszcie w tym roku wyhodował idealne marchewki..... Póki coś ich nie zeżarło. Choć, nie..... właściwszym określeniem byłoby nadżarło. W końcu część jeszcze została.... nadgryziona lub podeptana, ale została. - Ehhh..... Dopadnę cię ty.....-nie dokończył. W końcu nauczycielowi nie wypada przeklinać. Wyrzucił resztki marchewek do kubła na śmieci po czym poszedł do domu opracowywać plan. I to nie byle jaki plan tylko Plan. Prawdziwy Plan który pomoże mu powstrzymać dręczycieli jego małych i bezbronnych marchewek. Bo głupi nie był i wiedział, że skoro ktoś wyżerał (nadżerał, poprawił się w myślach) od kilku nocy to dziś też się pojawi. A on będzie przygotowany....W końcu świat nie zna tak nieposkromionego gniewu jak gniew kogoś komu zostały wyżarte (nadżarte znaczy się) marchewki. Nie wiedział jednak czy ma do czynienia z istotą ludzką czy może jakimś nadprzyrodzonym nadżeraczem marchewek z innego wymiaru. Dlatego poszedł do swojej sypialni otworzył szafę na ubrania (w której bynajmniej nie trzymał ubrań) przy pomocy specjalnej karty magnetycznej po czym przyjrzał się zawartości.... - O...kogo ja to widzę! Pan sadysta sobie przypomniał o mnie? - odezwała się głowa Freda zamknięta w dużym słoiku do kiszenia ogórków. - Zamknij się Fred nie mam czasu- burknął od niechcenia pochłonięty wyborem odpowiednich gadżetów. -Ile razy ci mówiłem?! Nazywam się Siergiej a nie żaden Fred! I przysięgam, że kiedy się stąd wydostane i znajdę moje ciało to.....- nie dokończył gdyż drzwi szafa zostały zamknięte z pośpiechem człowieka który wpadł na dobry pomysł. Rozrzucił na stole wszystko co ze sobą zabrał i zaczął przygotowywać sprzęt. -Jak za starych dobrych czasów - westchnął. Akurat kiedy zaczęło się ściemniać miał już gotowy cały ekwipunek: kuszę z celownikiem optycznym, kołek i wodę święconą ( w końcu nigdy nie wiadomo co nadżera marchewki). Po chwili usiadł przy oknie schowany za zasłoną i nasłuchiwał czy to coś się nie zbliża. Po godzinie kiedy zrobiło się zupełnie ciemno założył noktowizor i wypatrywał psychopaty który dokonywał tak potwornych zbrodni.... Koło trzeciej nad ranem miał już zrezygnować i pójść do łóżka kiedy usłyszał szmery na podwórku. - A to tupeciarz! - wyszeptał - Korzysta z mojej furtki! Odczekał chwile żeby się upewnić, że rzeczywiście coś słyszał poczym powoli i jak najciszej jak mógł wyszedł na podwórko. Doszedł na palcach dość blisko tego zwyrodnialca który nic nie słyszał gdyż zbyt był zajęty nadżeraniem kolejnych marchewek. Kiedy podszedł dość blisko tego czegoś nie mógł uwierzyć własnym oczom. - To będzie prostsze niż myślałem... -wyszeptał. Wtem wilkołak odwrócił się w jego stronę... Pierwsze co to wielki szok. Był przygotowany na wszystko no, ale wilkołak nadżerający marchewki?! Bardziej by pasowało surowe mięso i to najlepiej ludzkie.... Odrzucił kuszę na bok (w końcu jeden bełt ze srebrnym grotem kosztował bajońskie sumy) i sięgnął po łopatę leżącą na ziemi. Wilkołak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kjz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…