Wróć do katalogu

Studnia cz.13

Wariacje wyobraźni.

wladtur48, opublikowano , 9 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zdjętą wcześniej odzież, przeszkadzajacą w pokonywaniu nurtów rzeki, starannie wykręcił, wieszając ją na ciepłej jeszcze od słońca skale. Piąty rozejrzał się za pożywieniem. Wśród wyrzuconych przez rzekę gałęzi znalazł długi, gładki kij, który zaostrzył w jednym końcu swoim uniwersalnym sztyletem. Tak uzbrojony wszedł po kolana w wodę wypatrując odpowiednich ryb, wśród bogatej kolekcji gatunków zmiksowanch z pobliskim morzem. Po złowieniu paru niewielkich okazów, uzbierał nieco sychego mchu i chrustu, przygotowując ognisko.Następnie podpalił suchą podpałkę, używając do tego dwóch o odpowiedniej strukturze odłamków skalnych, jako krzesiwa. Smakowity zapach pieczonych i przyprawionych górskimi ziołami ryb, niósł się po wodach szerokiej rzeki i ginął wśród skalnych zakamarków gór, drażniąc nozdrza okolicznej, dzikiej zwierzyny. Wysoko, jak duch gór szybował Kondor wypatrując łatwej zdobyczy. Wybrał się na łowy, aby nakarmić wiecznie głodne pisklęta. - Co on chce...co on widzi? - Piąty wydał gardłowy głos, podobny do krzyku tych wielkich ptaków. Kondor zniżył lot i usiadł na wystającym z wody wyłomie skalnym, parę kroków od ogniska. W jego oczach odbijała się czerwień ognia, wśród zapadającej się otchłani nocy. Piąty patrząc w ostrza oczów ptaka, zobaczył olbrzymi kanion na którego dnie poruszały się cienie postaci, niknąc w czeluściach góry. - Co oni robią na tym pustkowiu - pomyślał, przewracając rybę. Kiedy odwrócił się w stronę ptaka, zobaczył tylko potężny grzbiet węża ginący wśród rzecznych nurtów. Po ogromnym ptaku nie zostało śladu. - Znów ta Anakonda - zawsze z tymi inteligentnymi wężami mam kłopoty!!! - mruczał pod nosem, myśląc o przypadkowym ptaku - szpiegu, który został upolowany przez rzecznego potwora. Piąty bez pośpiechu ubrał się w swój, suchy już strój pachołka, a mundur zwinął i położył obok dogasającego ogniska. Chciał przed nocą się posilić i znaleźć bezpieczne miejsce na nocleg. Słońce już ostatkiem swej mocy świeciło z pod pół przymkniętych powiek, grając kolorami szczytów górskich, które rywalizowały urodą między sobą, pocięte pigmentem promieni. Hen, daleko góry przechodziły łagodnie w lasy deszczowe, pokryte ogromnym parasolem zieleni. Wkoło niecki górskich oaz. Nagie szczyty gór wydawały się nie do przebycia. Rolę strażnika ziemi przejął księżyc, skradając się jak złodziej ciemności po drogach wszechświata, aby nieudolnie przejąć rolę słońca, które znikło po przeciwnej stronie gór. Piąty skończył posiłek, dorzucił drzew do ogniska, zachęcony odgłosami nocnego życia gór. Księżyc dźwignął swe ogromne cielsko z górskiej kryjówki, zajmując ogromną połeć nieba. Ubrany był w białe, nieco wiecznie przybrudzone szaty, a mimo to prezentował się wspaniale. Oświetlał srebrem górskie granie i szczyty, na które kazał patrzeć swej świcie-gwiazdom. Leniwe, nie chcące jasno świecić strącał z nieboskłonu, topiąc w czarnej czeluści wszechświata. - Biedne gwiazdki - pomyślał Piąty, przypominając tę legendę. Szukając kryjówki nasz bohater wspiął się nieco wyżej, aż natrafił na skalną półkę, doskonale nadającą się na nocleg. Chociaż skała była stroma, zabezpieczył ją dodatkowo głazami skalnymi, aby słyszeć nieproszonych gości, chcących wdrapać się do jego górskiej kryjówki. Nie zdziwił się, kiedy sprawdzając miejsce do spania wymacał ręką zamaskowane wejście do pieczary, którą jak sądził wyrzeźbiła woda starego koryta rzeki przed milionami lat, drążąc kanały w miękkiej jeszcze skale. - Wejście niewidoczne z dołu, osłonięte z góry? - zastanawiał się Piąty. Wrócił do ogniska, wziął parę tlących się głowni i zaopatrzył w długie kikuty sęków nasączonych żywicą. Były to odpady z drzew iglastych rosnących w górnych partiach gór. Wdrapał się na swoją półkę, a tlące się głownie i sęki wrzucił do środka pieczary, której penetrację planował na drugi dzień. Nikt go nie popędzał. - Czas na spanie - postanowił - kładąc się na twardych skałach, podłożył pod głowę zwinięty, żołnierski mundur. Zmęczony nadmiarem wrażeń, zasnął natychmiast zostawiając na straży, swój wyostrzony instynkt samozachowawczy. Wiedział, że obok niego toczy się zwykłe życie gór, bezwzględną wojną o przetrwanie. Ognisko dawno już zgasło, a cienie dzikich zwierząt w poświcie księżyca snuły się jak duchy walcząc o…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych