Wróć do katalogu

SZOPEN NA CZTERY RĘCE

historia z czasów PRL-u

Petrusso, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolejarz z Tłuszcza o nazwisku Szewc postanowił sprzedać dom. Długo szukał dobrego kupca, który by dał mu odpowiednią cenę. W końcu znalazł. Kupiec nazywał się Pietrzyk i był taksówkarzem. Szewc po transakcji zaprosił nowego właściciela na kolację. Był rok 1950 i zaopatrzenie kulało, mimo to skrzętna gospodyni, jaką była Szewcowa przygotowała prawdziwą biesiadę. Czegóż tam nie było, jak na wiejskim weselu. Prawdziwa, swojska kiełbasa, salceson, szynka. Do tego na ciepło bigos i flaczki. Taksówkarz patrzył z podziwem i pogratulował kolejarzowi żony. -To wielkie szczęście Jasiu, mieć kogoś takiego w domu – powiedział rozmarzonym głosem. Byli już po kilku kieliszkach i serdeczność rozchodząca się po całym ciele nakazywała im przejść na ty. -Masz rację, a co, twoja żona nie troszczy się o ciebie? Taksówkarz machnął ręką. -Szkoda słów, napijmy się. Chyba jednak nie było mu szkoda, bo kiedy przepił i przekąsił powiedział. -W biurze robi… - powiedział to z taką odrazą, jakby mówił, że wykonuje najstarszy zawód świata. Szewc po wódce myślał szybciej i zrozumiał, że coś jest nie tak. -Nie martw się Kazik, może ją zwolnią. -Może – westchnął Pietrzyk – ale kiedy. Czy ty wiesz co się w Warszawie w tych biurach dzieje? Nie do pomyślenia. W oczki se cały dzień zaglądają, kawę mielą, potem parzą i gadają. Człowiek cały dzień za kółkiem zasuwa i myśli. Ona w tym biurze sama, a tych facetów czterdziestu. Bo to jest biuro projektowe. Nowe domy projektują. Napijmy się Jasieńku drogi, bo mnie szlag trafi jasny. -Tak jest. Słyszałem coś o tym. U nas w Tłuszczu też była taka jedna. Sekretarka. W komitecie robiła i jak w ciąże zaszła to sekretarz zaraz na placówkę dostał przydział. A ona sama z dzieciakiem, głupiego szukała. -No więc ja sobie Jasiu tak pomyślałem, grosza trochę jest odłożonego, na czarną godzinę, domek na prowincji trzeba jakiś kupić, żonce dzieciaka zrobić, to na dupie usiądzie, nie Jasiu? -Święta racja. Ja widzisz w odwrotnym kierunku. Na stolicę. -Bardzo dobrze. Czy ty myślisz, że ja bym się wyprowadzał gdyby nie to biuro? Do Tłuszcza? A na cholerę mnie to, masz rację Jasiu, masz spokojną żonę, możesz mieszkać w Warszawie, ale uważaj, na biura uważaj. Kiedy skończyła się pierwsza butelka mężczyźni nieco śmielej przeszli na tematy, których na trzeźwo nie poruszano. Na wszelki wypadek Szewc zamknął okno a Szewcowa podgłosiła radio, jak zwykle puszczali Szopena. -Słyszałeś Jasiu co się w tym Krakowie wyprawia? Jasiu nie słyszał. -Hutę budują. Z całej Polski nierobów pościągali, Służba Polsce, rozumiesz? -Co w tym złego? Huta się przyda. -A przyda, przyda. Wiozłem jednego gościa, to mi powiedział. Na Wawelu ją budują. -Na Wawelu? -Pół Krakowa podobno już zburzone, a z drugim się jeszcze wahają. To skurwysyny, czerwona zaraza, co Jachu? Kolejarz Szewc rozrzewnił się na myśl, że na Wawelu będzie huta. Poszedł po drugą butelkę. Pietrzyk złapał go za rękę. -A ze stonką Jasiu słyszałeś? Tym razem słyszał. -Czytałem. Napisali w Trybunie, że widziano nad Bałtykiem amerykańskie samoloty, które ją zrzucały. -Acha, tak było. Tyle tylko, że mój szwagier akurat był na wczasach. I widział wszystko, jak na dłoni. To ci mogę powiedzieć, że te amerykańskie samoloty miały czerwone gwiazdy, paniał? -Paniał. A żeby ich. -W Korei to myślisz, że co innego? Mówię ci Jasiu ci Koreańcy z północy co napadli na tych z południa, to wcale nie byli Koreańcy. -Nie? -Oj Jasiu, na jakim ty świecie żyjesz. Trybunę czytasz i potem takie kwiatki. To Ruskie byli, tylko dla niepoznaki przebrane za Koreańców. -To cwaniaki. -Jeszcze jakie. Jakby normalnie jako Ruskie najechali to zaraz by ich cały świat potępił, a tak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych