Wróć do katalogu

Tajemnica rodzinna

Czy warto poznawać historie swojej rodziny pokrytą kurzem niepamięci...

hanibal, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Natarczywy alarm dzwonka do drzwi wdarł się w uszy Krzysztofa, zwiększając i tak nieustającą jego irytacje.” Co do ....”- pomyślał podnosząc swoje 120 kilogramy i kierując się w stronę drzwi. „ Jeżeli to będzie akwizytor, to ja mu już posprzedaję” – pomyślał ze złośliwą radością. Był on potężnym, silnie zbudowanym mężczyzną. Lata ćwiczeń oraz sparingów na ringu wywarły na nim nieznikające piętno. Większość ludzi widząc jego potężną, zgrabnie się poruszająca sylwetkę, wolała obejść go szerokim łukiem, niż spróbować stawić mu czoło. Szczególnie, że na jego podłużnej, gładko ogolonej twarzy gościł niezmienny stan złości i irytacji mówiący wyraźnie, że jej właściciel z przyjemnością spotka się z kimś, kto tylko spróbuje mieć inne zdanie od niego.

Wszyscy mieszkający w okolicy sąsiedzi wiedzieli ze nie warto wdawać się z nim w dysputy oraz sprzeczki, nawet kiedy mieli rację, a akwizytorzy oraz domokrążcy omijali szerokim łukiem jego otoczone złą sławą mieszkanie. Jednak od czasu do czasu, ktoś nowy w branży robił ten błąd by zadzwonić do jego drzwi, co często kończyło się przynajmniej tygodniową przerwą w działalności zawodowej, którą trzeba było poświęcić na leczenie. Krzysztof bardzo lubił takie odwiedziny, bo w znacznym stopniu poprawiały one jego humor. Dlatego też obecnie zbliżał się do drzwi z irytacją oraz złością, jednak połączoną z pewnego rodzaju niezdrową fascynacją i zainteresowaniem. Szerokim ruchem otworzył drzwi.

Stojący za nimi listonosz instynktownie się skulił widząc potężna postać Krzysztofa. Znał tego klienta, na tyle dobrze by wiedzieć że nic dobrego z jego strony spotkać go nie może. Krótkie burknięcie imitujące podziękowanie, było najlepszym zachowaniem na jakie mógł liczyć. Jednak malująca się na twarzy odbiorcy przesyłki złość, rozczarowanie oraz irytacja nie dawała mu wielkiej nadziei. Drżącym głosem listonosz powiedział:

- Dzień dobry, list polecony do pana,

I szybko wyciągnął w jego kierunku kolorowy list opatrzony jakimś dziwnym herbem. Adresat nie zdążył powiedzieć swojej ukochanej kwestii w stylu: „ i h.j że list. S......j bo ci w......ę” gdyż w zdumieniu patrzył na ozdobny dokument. „Co to za dziwy?”, „Czy kogoś pogięło” Pomyślał Krzysztof odbierając kolorowa kopertę oraz potwierdzając ten fakt zamaszystym podpisem w kajecie listonosza. Był tak zdumiony, ze nawet tradycyjnie nie szturchnął, ani nie popchnął wystraszonego pracownika poczty, który pomyślał ze musi iść do kościoła by dać na mszę za tak pozytywne zakończenie przygody.

Nasz bohater już nie myślał o listonoszu. Z dużą niecierpliwością przedzierał się przez zagracony przedpokój, wszedł do salonu oraz usiadł na podartym tapczanie. Kiedy rozdarł kopertę jego oczom ukazał się wyjątkowo ozdobny list, mający w tytule jako adresata „ Hrabiego Krzysztofa Barskiego”. Wzdrygnął się zdumiony. Nazwisko i imię się zgadzało, ale tytuł hrabiowski? O co tu chodzi? Z dużym zaciekawieniem zaczął czytać:

„Szanowny Panie Hrabio, Chcielibyśmy mieć zaszczyt zaproszenia Pana Hrabiego do miasteczka Bary Wielkie, na Pogórzu Zielonym, w celu zapoznania się ze spadkiem, który został Panu zapisany jako potomkowi wielkiego rodu Barowskich. Po przybyciu do miejscowości, prosimy o zamieszkanie w motelu miejskim, gdzie czeka już przygotowany dla Pana pokój. Z Wyrazami Szacunku Andrzej Krupski – notariusz miejski”

Krzysztof w olbrzymim szoku przeczytał po raz drugi przesłany list. Jaki hrabia? Jaki spadek? Przecież on się nazywa Barski a nie Barowski. O co tu chodzi? Powoli jedak docierała do niego waga przesłanej wiadomości. On miał tytuł hrabiowski i posiadał olbrzymi majątek gdzieś w górach. Zapewne rodzina zmieniła nazwisko w czasach poprzedniego ustroju by nie rzucać się zbytnio w oczy. To był szok. Usiadł wygodnie i zamyślił się. No tak od zawsze czuł, że jest kimś wyjątkowym. Był pewien że ma w sobie coś, czego inni nie rozumieli, ani pojąć nie mogli. To, ze w szkołach mu nie wychodziło, że ledwie na trzeciej klasie ogólniaka zakończył swoją edukację, było spowodowane kompleksami nauczycieli względem jego geniuszu. Tak naprawdę to mało kto dorastał mu do pięt. Parł przez życie torując sobie drogę twardymi pięściami. Bardzo szybko został sam na świcie. Rodzice zginęli wypadku samochodowym, a jego wychowywał dom dziecka. Tam uzyskał takie wykształcenie jakie miał, a później dorywczo łapał się różnych zajęć by godnie przeżyć. Swoją pozycje w społeczeństwie budował brutalną siłą oraz nieczesto spotykaną bezwzględnością. Czyż nie był idealnym hrabią? Tak teraz wszystko mu się idealnie układało w jedną spójna całość. „Ale nic, trzeba jechać i odebrać co moje”. Z tą myślą zebrał się w sobie, sprawdził na mapie gdzie jego dziedzina się znajduje, spakował swoje najpotrzebniejsze rzeczy, zszedł do samochodu i ruszył w stronę swojego przeznaczenia.

Droga była dosyć nużąca. Miał sporo kilometrów do zrobienia. Jednak ta paląca go duma oraz uniesienie, spowodowała ze dosyć szybko dojechał do Pogórza Zielonego. Tutaj troszkę pokręcił nim wreszcie dojechał na szczyt wzniesienia, skąd jego oczom ukazało się miasteczko Bary Wielkie. Wyszedł z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych