Wróć do katalogu

tajemnice trzeciego wydziału : kryptonim Oleander

Opowieść od dziewczynie, której uporządkowane życie wali się na głowę, za sprawa znajomości z pewnym mężczyzną.

jaroslaw.juszkiewicz, opublikowano , 26 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Natalia leżała bezwładnie na swoim luksusowym fotelu biurowym. Pomieszczenie, jak większości mu podobnych na całej stacji kosmicznej, było niewielkie. Wszystkie ściany obklejono klasyczną tapetą w czarno białe kwiaty. Gdzieniegdzie wisiały plakaty idoli i idolek dziewczyny z dawnych lat. Znaczna ich część wskutek upływu czasu zdążyła już zbladnąć w świetle kulistej lampy, która wydawała się wyciekać z stalowego sufitu.

Wykonany z czterech pasków aluminium, wieszak stał tuż obok drzwi wejściowych z grubej stali, a wisząca na nim kurtka ze skóry ekologicznej straszyła podobnymi ćwiekami, wykonanymi na planie piramidalnego kwadratu. Większość ozdób przymocowano do niewymiarowo dużej klapy z dwoma wcięciami w środkowej części.

Metalowa framuga drzwi o zaokrąglonych rogach łączyła niewielki przedpokój z nieco większą sypialną, którą zaprojektowano w przeciwieństwie do pierwszego pomieszczenia na planie prostokąta. Podobnie jak w przypadku framugi, rogi tylnej ściany również były zaokrąglone. Podłogę w przedpokoju zdobiły tanie kafelki w kolorze zielonym, a całość wystroju sypialni zasłaniał półmrok. Blade światło z przedpokoju sięgało jedynie do niektórych krawędzi niepościelonego łóżka i ledwie do górnej części, tylnych ścian.

Dziewczyna czuła się w swoim wynajmowanym od centralnego biura wynajmu pomieszczeń, przybytku niczym małpa w klatce. Pocieszała się jedynie, że inni maja gorzej. Zwłaszcza robotnicy kopalniani, którzy wydobywali materiał z okalających orbitę pobliskiej planety meteorytów. Im naprawdę płacono grosze, a racje żywnościowe buły po prostu podłe.

Zawsze gdy tylko o tym myślała, spoglądała w swoje duże garderobiane lustro z żarówkami, świecącymi wokół jego cieniutkiej framugi i przyglądała się sobie.

Zawsze wtedy widziała twarz młodej dziewczyny góra dwudziestoletniej, początkującej gwiazdki muzyki pop, za która chciała się uważać.

Nos – jedyny szkopuł na diamentowych, a łagodnych rysach twarzy. Planowała nieco zmienić jego ostre rysy, gdy tylko zdobędzie trochę pieniędzy. Usta podłużne, zawsze malowała szminką w kolorze róży. Wystające kości policzkowe starała się ukryć pod ciemnym makijażem. Oczy uważała za ideał. Były podłużne, głęboko zapadnięte i nigdy niczym nie poprawiane. Podkreślała jedynie rzęsy czarna kredką.

Naturalnie soczewki oka miała niebieskie, czasem wkładała czerwone. Tak by wyglądać bardziej agresywnie.

Włosy niemal zawsze farbowała na platynowy błąd. Boki goliła, a irokeza na szczycie i z tyłu głowy celowo zostawiała. W zależności od nastroju stawiała go, lub zaczesywała do tyłu.

Uszy zawsze zdobiła. Kolczyki, które nosiła, zdaniem dziewczyny dodawały jej artystycznej powagi. Artystyczna ekspresja Natalii znajdowała jednak swoje granicę, Nigdy nie ubierała się jak zawodowa prostytutka i starała się nie romansować z dwoma facetami naraz, co jej nie zawsze wychodziło.

Diety zawsze pilnowała i nawet intensywnie ćwiczyła by utrzymać dotychczasową wagę. Była drobna i niska, ale czuła się dzięki temu zdrowo i atrakcyjnie. Za swoją drugą wadę uważała piersi. Pewnie gdyby przybrała na wadze to z pewnością były by pewniejsze, ale płaski brzuch był dla dziewczyny wartością najważniejszą.

Czasem stawała przed przed lustrem w przedpokoju i podnosiła koszulę do góry by móc mu się lepiej przyjrzeć. Owszem – nie stroniła od mężczyzn, dla których płaski brzuch był podstawą w relacjach z płcią przeciwną, a ona w swojej próżności również zadawała się jedynie z takimi właśnie ludźmi.

Była wymagająca, jeżeli chodzi o wygląd osób z którymi obcowała i nie bardzo wierzyła w te wszystkie bredni o ślepej miłości i tym podobnych rzeczach. Wiedziała doskonale, że jeżeli kogoś w życiu naprawdę pokocha będzie to mężczyzna, który umie zadbać o siebie.

Show biznes nawet na tej zapyziałej stacji kosmicznej miał również swoje prawa, głównie w tym upatrywała wszystkim swoich zawodowych niepowodzeń. Piła dużo w pobliskim barze. Właśnie się tam wybierała, jak zazwyczaj sama.

Ubierała się jak zwyczajna dziewczyna. Obcisłe leginsy i luźna koszula, z dwa razy za dużym wcięciem na głowę. Tego dnia wybrała białą z niedbale namalowaną szachownicą. Sportowe buty, które stanowiły nieodłączną część tego stroju zawsze kosztowały ją majątek, ale ceniła sobie wygodę.

Nie brała jednak udziału w popisach na parkiecie z innymi, zamiast tego przesiadywała całymi godzinami przy barze i piła na umór, tylko po to, by następnego dnia zwlec się z łóżka i iść na następny koncert w dziurze dwa piętra wyżej. Nienawidziła swojej pracy, ale musiała w końcu zapłacić rachunki, no i w jakiś sposób rozpocząć w końcu karierę sceniczną.

To ostatnie zależało w szczególności od przychylnego oka cenzorów z korporacji nova, bowiem tylko od ich pozytywnej opinii o twórczości dziewczyny, zależało czy dostanie się w rzeczywistość całego terenu korporacji i będzie w końcu sławna.

Sława była dla niej ważna, ale sposób w jaki ją miała zdobyć również miał pierwszorzędne znaczenie. Pomimo licznych namów nigdy nie zgodziła się na wykorzystanie jakiejkolwiek nieprzyzwoitej choreografii w swoich występach.

Sprawa intymności należała tylko do niej i czuła głęboki niesmak na samą myśl wystawienia jej na widok publiczny. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że czyni to drogę na szczyty popularności znacznie bardziej wyboistą, ale chcąc – nie chcąc akceptowała ten fakt i robiła dalej swoje.

Dziewczyna spojrzała od niechcenia również na swoje kolana zakryte materiałem jeansów. Zerknęła na okrągły zegarek z plastiku, wyglądem nieco przypominający jajko, który stał przy rogu toaletki od niepamiętnych czasów. Okrągła tarcza wskazywała wpół do szóstej wieczorem, ziemskiego czasu.

Czuła, że w końcu udało jej się odprężyć i zwróciła po raz ostatni uwagę już nieco od niechcenia na cienkiego laptopa w kolorze kości słoniowej. Górujący nad klawiaturą półprzezroczysty ekran z otwartą stroną domową serwisu społecznościowego informował o braku nowych wydarzeń.

Była to następna rzecz, która ją ograniczała. Sieć działała tylko w obrębie stacji, więc nikt z pobliskich, zamieszkanych planet, ani stacji nie mógł nawet usłyszeć o Natalii.

By móc podłączyć się do Intranetu, który miał zasięg znacznie szerszy bo, na cały teren korporacji musiała mieć specjalne zezwolenie. Zezwolenie, które cholernie ciężko było dostać od władz korporacyjnych. W obecnej sytuacji zawodowej dziewczyny nie było nawet sensu składać podania. W końcu kto zezwoli mało znanej gwiazdce jednego lokalu na szerszy kontakt i wyrażanie siebie w Intranecie ?

Na tle jakiegoś zdjęcia z koncertu dziewczyny, ekran wyświetlał tabele o ostro zakończonych rogach i jakieś kolorowe przyciski pod nim. Czerwony napis był nie widoczny z odległości, ale Natalia doskonale zdawała sobie sprawę z tego o czym informuje. Brak wydarzeń i nowych informacji.

Ona sama też nie miała o czym napisać. O pijaństwie, któremu za chwile planowała się poddać raczej nie wypadało.

Zamknęła oczy i wzięła głęboki wdech. Nic jej się nie chciało, o koncercie, który miał się odbyć już następnego dnia nawet nie chciała myśleć. Oczyściła umysł ze wszystkich myśli i otwarła go na nowo.

Zaparła się rękoma o zniszczone i wygięte oparcia, starego krzesła i jakimś cudem poderwała się na równe nogi. Nie miała tego dnia najmniejszej ochoty na jakiekolwiek kontakty z płcią przeciwną. Na nic zupełnie nie miała ochoty i to podłe uczucie towarzyszyło jej od samego rana.

Zła chyba na sama siebie podeszła do wieszaka. Opuszkami palców pogładziła górną część kołnierza kurtki. W takich szczególnych chwilach refleksji, które ostatnimi czasie zdarzały się dość często myślała o nim.

Jedynym mężczyźnie z jakim miała kiedykolwiek ochotę na dłuższą znajomość. Pamiętała doskonale jego długie włosy. Były kruczoczarne, a oczy tajemnicze. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że miał wiele tajemnic. Sekretów, których nie mógł i nie chciał ujawnić przed dopiero co poznana dziewczyną.

Ubrała skórzaną kurtkę na siebie. Chwyciła rękoma błyszczący w świetle zamek i gwałtownie naciągnęła o wiele za krótką kurtkę na plecy.

Pasek, którego zdecydowanie z duże dziurki ozdobiono okrągłymi kółkami pozostawiła zwisający niedbale wzdłuż talii i nóg. Spojrzała jeszcze, tym razem ostatni raz w stronę lustra, w którym wciąż o - dziwo – malowało się odbicie dziewczyny. Zamaszystym ruchem dłoni poprawiła irokeza i zwinnym manewrem ramienia pociągnęła za wysłużoną już klamkę w drzwiach.

Zawiasy skrzypnęły przenikliwie w formie protestu, ale poddały się bezwolnie zamiarom dziewczyny i otwarły do połowy.

Korytarze na w dolnej części stacji były wąskie, a sklepienia niskie. Każdy przechodzień musiał trzymać się blisko wykonanych z betonowych bloków ścian, by nie wpaść pod koła przerzedzających raz, po raz transporterów.

Jedynym źródłem światła były prostokątne lampy, przymocowane do sklepienia wzdłuż każdego korytarza. Ponieważ stacja liczyła sobie ponad dwieście lat, a dział techniczny nie zaglądał w tamte rejony zbyt często, to większość z nich już dawno nie działała.

Światła starczało ledwie by widzieć tylko część drogi przed sobą. Podróż po tego rodzaju tunelach zdecydowanie nie należała do przyjemność, głównie dlatego Natalia nie wychodziła na żadne spacery, a jedynie do pracy i z pracy.

Zawsze, gdy przejeżdżał jakiś transporter instynktownie przylegała ramieniem do chropowatej ściany. Nie lubiła, gdy oślepiały ją reflektory. Zawsze spuszczała wtedy brodę i zasłaniała oczy ręką.

Tym razem jednak coś się zmieniło. Pudełkowaty pojazd przejechał obok dziewczyny znacznie wolniej, niżeli się do tego przyzwyczaiła. Usłyszała jedynie pisk znacznie zużytych hamulców i zaskoczona odwróciła się w jego stronę.

Widziała jedynie światła na wygiętym od uderzenia zderzaku i płaski tył pojazdu. Zawiasy bocznych drzwi również skrzypnęły i wydały dźwięk podobny do zamykanych rolet sklepowych.

Dwóch mężczyzn wyskoczyło ze środka gwałtownie, więc w pierwszej chwili pomyślała, że to porwanie. Cofnęła się się o krok i z przerażeniem otwarła nieco usta. Dwóch mężczyzn podeszło nieco bliżej, a pierwszy z nich idąc szybciej od swojego współpracownika wyprzedził go o krok i lodowatym tonem odezwał się pierwszy.

- Pani Jastrzębska ?

Choć to brzmiało bardziej jak stwierdzenie aniżeli pytanie Natalia spuściła wzrok już zdecydowanie spokojniejsza o swój los, chociaż instynkt podpowiadał jej zdecydowanie, że problemy dopiero się zaczynają. Schowała ręce do wysokich kieszeni kurtki i skinęła głową.

- Pójdzie pani z nami

Stwierdził drugi tonem, który nie znosił sprzeciwu. Natalia chciała coś odpowiedzieć, jednak gdy zobaczyła lśniącą w słabym świetle lampy na suficie legitymacje, wiedziała, że po prostu nie może odmówić. Słowa uwięzły jej w gardle i ruszyła posłusznie w kierunku drzwi transportera.

Gdy dotarła do wysokiego progu agenci, którzy osaczyli dziewczynę z obu stron, chcieli pomóc jej wejść do środka. Natalia odmówiła zdecydowanie z dezaprobatą ruszając łokciami. Sama postąpiła krok do przodu i pokonała wysoki stopień.

W środku usiadła niczym grzeczna dziewczynka na jednej z wykonanych z pojedynczych rurek ławki. Obaj funkcjonariusze zajęli miejsce na drugiej przed nią i nie spuszczali jej z oka.

Natalia czuła się podle czując na sobie chłodne spojrzenie obu mężczyzn. Zwarła w nerwowym odruchu kolana i siedziała wyprostowana niczym dziecko podchodzące do swojego pierwszego w życiu egzaminu państwowego.

Doskonale zdawała sobie sprawę, że takich legitymacji lepiej w życiu nie widzieć. Nie była nawet pewna, czy nie wolała by sytuacji, w której ktoś by ją napadł w tym ciemnym tunelu. Jednak gdy spojrzała na kościste twarze obu pilnujących ją mężczyzn natychmiast doszła do wniosku, że obaj chętnie pomogli by jej wyjść z każdych tarapatów, byle by dostarczyć przesyłkę na miejsce.

Wszystkie tunele na stacji były kręte, a na najniższych poziomach wręcz trudno było o jakikolwiek kawałek prostej drogi. Transporter jechał zdecydowanie za szybko, więc Natalia musiała bez przerwy zapierać się rękoma o drewniane deski siedziska ławki, by nie przewrócić się na którąś ze stron. Poważni panowie zajmujący miejsca przed nią nie mieli z tym najmniejszych problemów. Oboje siedzieli nieruchomo z kamiennymi minami.

Dopiero gdy dziewczyna poczuła jak pojazd wjeżdża na pochyłość zdała sobie sprawę gdzie tak naprawdę ją wiozą. W napięciu wstrzymała oddech i nerwowo rozejrzała się w obie strony, nie ruszając przy tym brodą nawet na milimetr. Przemknęło jej przez głowę, by próbować uciekać i tak w końcu nie miała już wiele do stracenia. Aparat bezpieczeństwa korporacji NOVA nie należał do łagodnych.

Najgorsze w tym wszystkim…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych