Wróć do katalogu

Tajemnicza skrzynka

Marcin i Mati znajdują w lesie tajmniczą skrzynkę. Czy jest to skarb?

anmatan, opublikowano , 10 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział I

Maricn! Marcin!!! Wstawaj. To mama inaczej niż zwykle budziła mnie dzisiejszego poranka. Otworzyłem zaspane oczy spojrzałem na zegarek. Już siódma, rzeczywiście późno, a lekcje zaczynają się w pół do ósmej. Stało się coś? Zapytałem. Wstawaj, bo się spóźnisz. Ja też dzisiaj zaspałam. Leniwym krokiem skierowałem się w stronę łazienki. Spojrzałem w lustro i zobaczyłem swoje odbicie. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że na samym środku nosa pojawił się wielki jak groch rudy pieg. A to, co znowu? Wczoraj tego nie miałem. Postanowiłem, że będę o tym myślał w szkole na mniej interesujących lekcjach.. Szybko wycisnąłem pastę na szczoteczkę i zacząłem okrężnymi ruchami szorować zęby. Oczywiście nie mniej niż pięć minut. Ostatnio mieliśmy w szkole pogadankę z panią stomatolog, która mówiła jak ważne jest mycie zębów zwłaszcza w moim wieku. Wziąłem to sobie naprawdę do serca. Marcin– usłyszałem głos mamy dochodzący z kuchni. Masz zrobione kakao i kanapki na stole. Ja już musze iść do pracy, bo jestem naprawdę spóźniona. I nie zapomnij zamknąć drzwi na klucz, a jak wrócisz ze szkoły to nie wpuszczaj nikogo obcego do domu. Te i inne przestrogi słyszałem z siostrą codziennie. A kto mógłby przyjść do nas pod nieobecność rodziców? Zacząłem się zastanawiać. Może listonosz?, Pan hydraulik?, Przecież wszystkich znam, to, dlaczego miałbym ich nie wpuścić? Ale skoro mam tak mówi to chyba wie najlepiej. Ona zawsze wie wszystko najlepiej. W drodze do szkoły zacząłem się zastanawiać nad zawartością dziwnej paczki znalezionej wspólnie z moim kuzynem Matim. Było to w czasie ostatniej wizyty u mojego dziadka, który mieszka w tym samym domu, co Mati jego rodzina. Wybraliśmy się wspólnie do pobliskiego lasu szlakiem partyzantów. Mati prowadził przez leśne zarośla, aż doszliśmy do starego okopu, porośniętego mchem. Jak wiadomo mech rośnie w cienistym miejscu, więc raczej była to strona północna. Uczyłem się tego w szkole. Na dnie okopu leżało mnóstwo pordzewiałych puszek i stłuczonych butelek. Nagle moją uwagę przykuł dziwny przedmiot wystające ze ściany okopu. Niczym nie przypominał jednak puszki ani starego słoika. Ciekawe, co to może być? Zamruczałem pod nosem. Wtedy Mati wskoczył do okopu i wyciągnął rękę w kierunku tego przedmiotu. Nie dotykaj!!! Krzyknąłem. To może być niewypał. Mati spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Co mówisz? Jaki niewypał? Pewnie stara skrzynka. Już nie raz takie w lesie widziałem. Ja jednak miałem poważne wątpliwości czy Mati ma rację. Oglądałem kiedyś taki film o saperach, którzy takie i inne przedmioty niszczyli na poligonie. Drżącym krokiem przytrzymując się krzewu, powoli zacząłem schodzić w głąb okopu. Mati patrzył na mnie jak by zobaczył ducha. No i czego się boisz? Zapytał ze śmiechem. Rzeczywiście z bliska nie wyglądało tak groźnie. Kawałek drewnianej skrzynki, głęboko osadzony w ścianie okopu. I co o tym myślisz? Zapytał Mati, ale już nie tak pewnym głosem jak przedtem. Robiąc mądrą minę patrzyłem w nasze znalezisko jak przysłowiowa sroka w kość. Hmm wydaje mi się, że to może być skarb zakopany przez Niemców w czasie drugiej wojny. Mówiłem to jednak bez przekonania. A ty, co o tym myślisz? Spytałem Matiego. Ja też myślę, że to skarb, na pewno skarb! Krzyczał Mati z podnieceniem. Huraaaa! Jesteśmy bogaci, jesteśmy bogaci i zaczął tańczyć jakiś dziwny indiański taniec. Teraz ja stałem osłupiały i dumny, że mój pomysł zrobił na nim takie wrażenie. Ale to ja będę kapitanem skarbu, bo ja zobaczyłem go pierwszy, szybko powiedziałem. A ja wskoczyłem do okopu, przekomarzał się Mati. Dobra obaj jesteśmy kapitanami powiedziałem. Ale nikomu o nim słowa. To będzie nasz sekret. Jak bonie dydy zakrzyczał Mati bijąc się ręką w piersi. Słowo zucha. Obaj byliśmy w drużynach zuchowych, ale każdy w innej miejscowości. Jedno, co nas łączyło naprawdę to przyjaźń i harcerstwo. Tak wspominając naszą przygodę dotarłem do szkoły. Nasza pani wychowawczyni ma na imię Ania i jest naszą prawdziwą przyjaciółką. Bardzo często rozmawia na lekcjach o naszych problemach i a my też chętnie jej o wszystkim opowiadamy. Bardzo mnie kusi żeby opowiedzieć jej naszą tajemnicę, ale przyrzekłem Matiemu i jako zuch słowa musze dotrzymać. Resztę dowiecie się w dalszej części moich przygód niebawem.

Rozdział II

Sobota to wspaniały dzień. W piątek do wieczora odrabiałem lekcję, ale za to wiem, że mam dwa dni wolne. Naprawdę warto się uczyć. Myśl o tym, że pojedziemy całą rodzinką do dziadka nie dawała mi spokoju. Spotkanie z Matim , wyprawa do lasu pełna emocji i niespodzianek, wieczorem harcerskie ognisko. Zapowiada się to wszystko wspaniale. W tajemnicy przed wszystkimi zabrałem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych