Wróć do katalogu

Takie tam małe opowiadanko

Opisu brak

Amba, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wyszedłem zza rogu, trzymaną w ręku drewnianą pałkę wspierając na ramieniu. Dla tych dwóch typków moje nagłe pojawienie musiało być sporą niespodzianką, bo stracili nieco czasu dziwiąc się. Niby sekunda, ale czasem na wagę złota. Jeden z nich opierał się niedbale na bejsbolu – błąd. Bejsbol to taka mieszana broń, niby ręczna a jednak dystansowa. Że nie? To spróbuj walnąć nim kogoś, kto jest bliżej niż wyciągnięcie ramion. No i żeby machnąć, trzeba najpierw wziąć zamach, a jak się opierasz na kiju – pierw go podnieść. I znów – niby sekunda, dwie, a jak przyjdzie co do czego – strasznie dużo czasu. Wystarczająco dużo by gość, który właśnie wyszedł zza rogu z pałką na ramieniu zdążył walnąć nas w czerep. Tak też uczyniłem. Szkoda tylko, że przy pierwszym uderzeniu moja broń rozprysnęła się na łbie adwersarza. Nie żebym taką miał parę w rękach, by rozwalać kije przy uderzeniu, widać jakaś skaza w drewnie czy co... W każdym razie odniosłem połowiczny sukces – przyjąwszy bohatersko cały impet na czaszkę gość odmeldował się i padł tam gdzie stał, ja zaś sam się rozbroiłem, a został jeszcze drugi gość. Ten jednak nie wykorzystał mej chwili wahania, gdy zaskoczyła mnie nagła destrukcja broni – ale tandeta, zapamiętać – nigdy więcej nie kupować w sklepie u Heńka. Przecena, kurde go mać, zwykłe badziewie a nie przecena. Jak uda mi się wrócić z tej akcji w jednym kawałku, to złożę reklamację. A potem ktoś będzie musiał poskładać Heńka... Kiedy mnie gnębiły smutne myśli na temat jakości współczesnych produktów, drugi z przeciwników – zamiast wykazać się sprytem i walnąć mnie znienacka – zaczął grzebać w kieszeniach spodni, pewnikiem szukając majchra. Takoż i mój majcher miałem w kieszeni, ale szybko oceniłem, że zanim go wyciągnę – stracę inicjatywę w walce. Postanowiłem improwizować – zdejmę go z byka, lub mówiąc prościej – zawalę z bani. Szkopuł tkwił w tym, że gość miał na głowie coś jak hełm, poniemiecki czy jakiś – w każdym razie zamiast chwycić go za uszy jak to zwykle czynię celem ustabilizowania celu przed przywaleniem głową – chwyciłem ten hełm. I to chyba zniekształciło mi wskazania celownika, bo zamiast w nos – przywaliłem mu czołem w rant hełmu. Zadzwoniło, przynajmniej mi w uszach i nieco pociemniało. Oj, coś mi chyba nie wyszło – zdążyłem pomyśleć nim nieco zamroczony naniosłem poprawki i walnąłem jeszcze raz. Tym razem moje czoło trafiło jego dolną szczękę – za dużo poprawki dałem. Efekt jednak nie był najgorszy, bo poczułem i usłyszałem solidne chrupnięcie – to dolna szczęka gościa, a właściwie wszystkie jej kawałki postanowiły rozstać się z żuchwą i wybrały samodzielne życie. Gościowi nie spodobało się to i oponował słabo, starając się rękoma utrzymać je w jednym miejscu. - No stary, tych puzzli to sam nie poskładasz – pomyślałem, ale że gość wyglądał na wyłączonego trwale z walki uznałem, że wystarczy mu wrażeń na dziś. Gorzej, że w trakcie zmagań z jego hełmem rozwaliłem sobie czoło. Śmieszna sprawa z tymi ranami głowy, krwawią obficie że hej. Małe rozcięcie, a człowiek puszcza juchę jak zarzynane prosię. Musiałem obwiązać…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych