Taksówka
Najstraszniejsze są przecież sytuacje, które spotykają nas codziennie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Światła samochodu przewiercały ciemny, wieczorny horyzont. Spod kół yellow cab’a z biało czarną rejestracją „Eddie” wylatywały tumany kurzu i wody. Wóz toczył się leniwie przez chłodne i mokre ulice Nowego Jorku, zostawiając za sobą charakterystyczny zapach spalin doprawionych cierpkim zapachem spryskiwaczy do szyb. Samochód nie wyróżniający się niczym od innych, licznych zresztą żółtych taksówek Nowojorskich. Za kierownicą siwiejący mężczyzna imieniem Eddie, przetarł szybę od wewnątrz, ciemnoczerwonym rękawem swetra. Sweter miał zawsze, niezależnie od pogody panującej na zewnątrz. W jego taksówce zawsze była ta sama temperatura, najodpowiedniejsza dla niego samego. Na szczupłe ramiona kierowcy opadały siwe, pokręcone od wilgoci włosy. Włosy, które zostały jeszcze na głowie. W trakcie nieubłaganego procesu wypadania, ostały się włosy z tylnej części czaszki, przód zostawał łysy, święcący niczym kolano dwunastoletniego chłopca. W samochodzie było cicho i chłodno, z radia dobiegały ledwo słyszalne dźwięki ulubionej stacji Eddie’go. Muzyka klasyczna wielkich pianistów i kompozytorów. Na jego twarzy nie dało się poznać skupienia, mimo to, tonął w każdej nucie dobiegającej jego uszu, rozkoszował się nią, jak zagłodzony pies żarciem wrzuconym do miski. Wóz podjechał do zajezdni, zawrócił i zatrzymał się pod niewielkim zadaszeniem. Światła zgasły. Z żółto czarnego Forda powoli wysiadł kierowca zakładając na głowę czapkę baseballówkę. Oparł się plecami o maskę swojego samochodu i wyjął paczkę papierosów Chesterfield. Odpalił jednego finezyjnie zaciągając się dymem. Palił już długo, na jego dłoniach widoczne były blizny, pozostałości po niezłośliwym raku skóry, którego udało się powstrzymać. Taki epizod nie skłonił Eddie’go do rzucenia palenia. Cóż można stracić, gdy nie ma się co stracić ? Z takim mottem w sercu żył łysiejący kierowca taksówki. Żona zostawiła go dwa lata wcześniej, odeszła razem z ich jedyną córeczką – Jessie. Eddie nie starał się walczyć o swoje dziecko, wiedział doskonale, że z matką będzie jej lepiej. Znał swoje mroczne strony i wcale nie starał się ich ukrywać, wiedział że dziewczynka nie byłaby z nim szczęśliwa, a może nawet na jej delikatnej psychice pozostawiłby bruzdy niemożliwe do wymazania w przyszłości. - Halo ? Dobry wieczór ! – czyjeś wołanie wyrwało go z zadumy. W pierwszej chwili nie mógł dostrzec swojego rozmówcy, dopiero później zlokalizował stojącego przy tylnych drzwiach taksówki młodego chłopaka z czarną walizeczką w ręce, zakrywającego nią głowę i jasne włosy. - Można ? – Dociekał chłopak. Eddie spojrzał mu w oczy, zastanowił się chwilę. - Jasne. Zgasił papierosa, wsiadł do taksówki i nie odwracając głowy od przedniej szyby swojego Forda zaczął rozmowę. - Gdzie Pana niesie w taką pogodę ? W tonie jego głosu dało się słyszeć zmęczonego życiem, zagubionego człowieka. Może nawet obłąkanego. Mówił, jakby struny głosowe miały mu wyjść przez każdy otwór ciała, pozostawiając po sobie rozszarpane, krwawiące ślady. - Muszę jak najszybciej dostać się na lotnisko za miastem, za 45 minut mam samolot. - Więc zależy Panu na czasie….dobrze, zobaczymy co da się zrobić. Urywając rozmowę, odpalił samochód i wrzucił pierwszy bieg, odjeżdżając spod zadaszenia, sprawnie włączając się w pozbawiony życia i radości ruch miejski. Taksówka mknęła ze znaczną prędkością przez most mający wywieźć pasażerów poza miasto. Młody, przemarznięty chłopak na tylnym siedzeniu co chwila nerwowo spoglądał na zegarek. Eddie widząc to we wstecznym lusterku, natychmiast zagaił rozmowę. - Przepraszam, że się wtrącam, ale patrząc co chwila na zegarek, nie przeniesie się Pan nagle na lotnisko. Myślę, że rozsądniej byłoby zając się rozmową, czas szybciej zleci, a Pan z pewnością zdąży na samolot. Uśmiechnął się staruszek. - Oh… Proszę mi wybaczyć. Odrzekł młody spuszczając rękaw marynarki na zegarek. - Naturalnie, chętnie z Panem porozmawiam, może to mnie uspokoi. Wykrzyczał niemal chłopak, siląc się na sztuczną euforię. Chwila ciszy. Eddie czekał na idealny moment, i wykorzystał go. - Lubi Pan horrory ? Znów chwila ciszy. Na twarzy chłopaka dało się poznać zdziwienie z dozą przerażenia, jakby nie był pewny słów, które przecież padły wyraźnie, jak krew na białym płótnie. - Słucham…? Zapytał z niedowierzaniem pasażer. - Zapytałem, czy lubi Pan horrory ? - Emm… cóż, czy lubię ? Nie wiem. Zdarza mi się oglądać. A dlaczego Pan pyta ? Odbił piłeczkę chłopak. - Sam jestem wielkim fanem tego gatunku. Odpowiedział bez zastanowienia Eddie. - Jaka jest Pana ulubiony ? - Ulubiony ? Hmm… Chyba „Krzyk”, podoba mi się motyw zamaskowanego mordercy. O ile „podoba” to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Chester
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…