Wróć do katalogu

Talizman mocy cz.1

Pierwsza część krótkiej historii miłosnej, ale nie tylko. Czeka nas przygoda po świecie magii.

Ona1418, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział I : NIEZNAJOMY

Siedziałam na morskiej plaży. Patrząc na fale i zachodzące słońce, zastanawiałam się po co w ogóle tu przyjechałam. Co mi to dało? Jestem nastolatką i mam bardzo negatywne zdanie o sobie samej i całej rzeczywistości. Przyjechałam tu - to znaczy do miasteczka oddalonego o mojego domu o dwieście kilometrów. Ktoś mógłby powiedzieć ”Co to za głupota?!”. Ale ja mam usprawiedliwienie. Przyjechałam tutaj bo miałam dosyć patrzenia ludziom w oczy, którym znałam, że jest wszystko w porządku. Nie, nie było! Byłam samotna, przynajmniej tak się czułam. Miałam również dość traktowania mnie jak dziecko lub przedmiot. Brak zainteresowania mnie dołował. Chciałam się usamodzielnić, dorosnąć. Odkąd mama otrzymała w spadku po swojej ciotce, ogromną willę i spory dobytek majątkowy – straciłam prawdziwych przyjaciół, jeśli kiedykolwiek ich miałam. Ludzie zaczęli postrzegać mnie jako inwestycje, a nie osobę. Chłopacy umawiali się ze mną bo mieli z tego satysfakcje, że przychodzili do mnie do domu a potem chwalili się tym kumplom. Jeden raz nawet robił zdjęcia…W każdym bądź razie miałam tego po dziurki w nosie! Kiedy oznajmiłam rodzicom, że chciałabym wyjechać i uczyć się w szkole licealnej daleko od domu, byli tym faktem wstrząśnięci. - Jak to? Co ty wymyślasz? Dajże spokój, nie ma mowy! Wykluczone! - mówili. Rodzice nie rozumieli jak ja się czuje. Że to, że mamy pieniądze czyni mnie nieszczęśliwą. Oni mnie nie rozumieli. Całe dnie ich nie było, a ja byłam sama – zamknięta w swym umyśle. Wiedziałam, że nie ma sensu rozmawiać z tatą, że się nie zgodzi. Miałam nadzieję w mamie. Wzięłam ją za rękę i pociągnęłam : -Chodź – powiedziałam. Weszłyśmy do salonu. Wskazałam jej gestem dłoni, że ma usiąść. Mama wykonała moją prośbę i usiadła. Po jej twarzy widać było, że przeczuwa co jej chcę powiedzieć. W głębi serca wiedziałam, że się zgodzi. Zawsze chciała dla mnie najlepiej. - Mamo, bardzo zależy mi na tym wyjeździe. Potrzebuję odprężyć się nad morzem. Jest tam bardzo dobra szkoła. Już dzwoniłam do pewnej kobiety – pani Teresy – która chętnie wynajmie mi pokój.- cisza – Będę przyjeżdżać co drugi tydzień. Proszę zgódź się! - Aniu, po co chcesz jechać tak daleko? Nie rozumiem tego. W pobliżu domu jest wiele dobrych szkół. Czemu Ci zależy żeby jechać aż tak daleko?- spytała - Mam już dość moich znajomych – wścibskich, którzy mnie nie szanują za to jaka jestem. Ja się tu duszę, mamo! Proszę Cię, zrób to dla mnie – namawiałam - Hm, dobrze lecz mam warunek. Załatwię wszystkie formalności i muszę zadzwonić do tej kobiety… Teresy. Jeśli jednak Twoje zachowanie będzie złe, nie będziesz chodziła do szkoły, to natychmiast wracasz do domu.- powiedziała mama – Nie wiem czemu się godzę. Będę bardzo tęsknić i się martwić. Dzwoń jak najczęściej- przytuliła mnie i wybuchła płaczem. Ona dobrze wiedziała jak się czuję. Kochała mnie i chciała dla mnie jak najlepiej. Z tatą nie było już tak wielkiego problemu. Mama ma wielki dar przekonywania. I tak spakowałam się i wyjechałam w podróż swojego przeznaczenie. I tak siedzę teraz na plaży. Siedząc tak nawet nie zauważyłam, kiedy zrobiło się ciemno Wzięłam koc i poszłam do nowego domu. Pan Jan – gospodarz domu, robił właśnie kolację, kiedy weszłam do domu. - O! Już jesteś. Przyjdź zaraz na kolację. Pewnie zmarzłaś. Dziś strasznie dokucza wiatr. Rzeczywiście zmarzłam, ale to się dla mnie nie liczyło. Cieszyłam się, że mieszkam nad morzem, że nikt się mnie nie czepia i nikt mnie nie zna! Poszłam do łazienki, umyłam ręce i zeszłam na kolację. Noc była dla mnie straszna. Co chwilę obracałam się raz w lewo raz w prawo. Nie mogłam spać, a na dodatek dolegał mi silny ból głowy. Na pewno to stres – mówiłam sobie. Czemu tu się dziwić. Jutro idę do nowej szkoły. Jak dobrze, że w tym roku rozpoczęcie roku zaczyna się w piątek, bo nie mam jeszcze zakupionych książek. Kiedy rano zadzwonił budzik, zerwałam się przerażona. Nie wiedziałam przez chwilę gdzie jestem. Jak już się ocknęłam, poszłam do łazienki i wzięłam gorący prysznic który mnie obudził i dodał mi siły. Rozczesałam swoje długie, czarne włosy, uczesałam je w kucyk i spojrzałam w lustro. Jesteś silna, dasz sobie radę – mówiłam do odbicia w lustrze. Następnie ubrałam się w biała bluzeczkę, którą dostałam od matki i ciemne, długie spodnie. Zeszłam na śniadanie w galowym stroju. W końcu był wielki dzień. - I jak? Denerwujesz się złotko? – spytała pani Teresa. - Niee, już wszystko dobrze. Zjadłszy śniadanie, wzięłam notatnik i wyszłam z domu. Pan Jan już wcześniej wytłumaczył mi gdzie znajduje się szkoła. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak ogromna. Kiedy w końcu znalazłam wejście, stanęłam

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych