Talizman mocy cz.4
Czwarta część krótkiej historii miłosnej, ale nie tylko. Czeka nas przygoda po świecie magii.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział IV : DARY Obudziłam się godzinę przed czasem. Nie mogłam się doczekać spotkania z Marcinem. Uszykowałam się i zeszłam na śniadanie. Pani Teresa zrobiła mi kanapki lecz nalegałam, że sama sobie je zrobię. Ona nie chciała o tym słyszeć. Twierdziła, że jestem za chuda i muszę przytyć. Ja sądziłam co innego lecz trudno było odmówić sobie takich pyszności. W końcu zjadłam śniadanie chodź ostatnie kęsy były już zjedzone na siłę. Wyszłam z domu. Idąc w kierunku szkoły, napotkałam Olę. Zmierzyła mnie wzrokiem od dołu do góry i odeszła nie mówiąc mi nawet: cześć. Chyba jednak wiedziała o Marcinie. Wchodząc do szkoły zobaczyłam piękną postać opartą o ścianę w korytarzu szkolnym. Marcin nie był sam. Stała koło niego atrakcyjna blondynka o podobnie ciemnych oczach jak on. Rozmawiali i śmiali się. Marcin nie zauważył mnie, dopóki nie zadzwonił mój telefon. Jego oczy skierowały się ku mnie. Popatrzyłam na niego i odeszłam ze smutną miną odbierając telefon. - Cześć kochanie – to była mama – co tam? Jesteś już w szkole? – spytała. - Tak, mamo – odpowiedziałam smutnym głosem. Co właściwie myślał sobie Marcin?! Nie! Co ja sobie myślałam? Znowu wyszłam na głupią. - Ale wszystko dobrze, tak? Podoba Ci się? Wiesz, że w każdej chwili możesz wrócić. A Pro po tego. Chciałabym żebyś przyjechała w ten weekend.- powiedziała. - Ale po co? Przecież miałam przyjeżdżać raz na dwa tygodnie. – odpowiedziałam. - Wiem, ale Twój brat przyjeżdża z Angli. I będzie tylko przez jeden weekend.- odrzekła. No, tak. Wojtek miał przyjechać. Widziałam się z nim tak dawno… - Dobrze mamo. Przyjadę. Muszę kończyć. Papa. –odpowiedziałam i rozłączyłam się. Super. Pojadę do domu i znowu stanę się tym kim była, tym kim nie chciałam być. Muszę wziąć się w garść. Dam radę. Będę chodzić do szkoły, uczyć się i będę prowadzić nudne życie. Cóż, taki był mój los. Obróciłam się by sprawdzić czy Marcin stał tam dalej. Stał i to nie sam. W ogóle nic sobie z tego nie robił. Może nie czuł tego samego co ja… Jego oczy spojrzały w moje. Uśmiechnął się ale ja odeszłam. Zaczęły się lekcje. Nie wiedziałam czym dam sobie radę w szkole, nie byłam tego taka pewna. Na przerwach przechodziłam koło Marcina, ale w ogóle na niego nie patrzyłam. Kiedy skończyły się lekcje, Aga zaproponowała mi, żebym przyjechała do niej pouczyć się trochę. Cieszyłam się z tej propozycji. Nie chciałam siedzieć sama w domu. Wychodząc ze szkoły, Marcin stał przy drzwiach. - Cześć – powiedział. Czy on sobie ze mnie żartuje? - Masz ochotę się przejść? – spytał po chwili. - Wiesz, mam już inne plany. Przykro mi. – odpowiedziałam. - Rozumiem. Może kiedy indziej.- powiedział smutno. - Może. – odpowiedziałam i poszłam za Agą. - Co ty robisz? – spytała mnie Aga kiedy byłyśmy już same. - Nie rozumiem – odpowiedziałam. Aga przewróciła oczami. - Co robisz z Marcinem? Czemu go odrzucasz? – spytała. - Ja go odrzucam?! Widziałam go dziś jak rozmawiał z jakąś blondynka. Gdy mnie zobaczył nawet do mnie nie podszedł. - Z blondynką? Taką ładną z ciemnymi oczami? Wysoka? Chuda? – spytała. - Yyy… Tak – odpowiedziałam. Co Aga miała na myśli. Nagle wybuchła śmiechem. Spojrzałam na nią pytająco. - To jego siostra, Sonia! - wykrzyknęła. -Co? Jego siostra?! Ale ja jestem głupia! – krzyczałam. – Wybacz, ale nie pójdę dziś do Ciebie. Przepraszam! – pobiegłam w kierunku szkoły. Miałam nadzieję, że on jeszcze tam będzie. Kiedy już dobiegłam, rozejrzałam się wkoło. Nie było go. Zasłużyłam sobie na to. Trudno. Zaczęły mi spływać łzy po policzkach. Nie chciałam żeby ktokolwiek zobaczył mnie w takim stanie. Pobiegłam na plażę. Nagle zobaczyłam Marcina siedzącego na piasku. Stanęłam jak wryta. Zobaczył mnie. Wstał i się uśmiechnął. Podeszłam do niego. - Płakałaś? – spytał gładząc ręką mój mokry policzek. - Nie, coś mi chyba wpadło do oka – odpowiedziałam – Przepraszam za moje dzisiejsze zachowanie. - Już myślałem, że mnie nie lubisz. Co się stało?- spytał - Nic. Jestem głupia – odpowiedziałam. -Nie jesteś głupia lecz lekko przewrażliwiona – powiedział z uśmiechem. Lekko uderzyłam go ręka w ramię. - Dzięki – odpowiedziałam. Stał blisko mnie i patrzył mi prosto w oczy. - Nawet nie wiesz jak cieszę się, że tu jesteś – powiedział. Czułam
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ona1418
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…