Wróć do katalogu

The Other Life Of Mine - Rozdział 2

Co się dzieje z ludźmi po śmierci? Piekło? Niebo? A może zupełnie... nic?

Mrs White, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

LINK DO PROLOGU: http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=48127 LINK DO 1 ROZDZIAŁU: http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=48139

Rozdział 2 Nobody Knows… Wildflower Still Grows…

Spędziła cały następny dzień w łóżku. Dzwonek w jej drzwiach kilkakrotnie wypełniał jej dom, jednak ona sama nawet nie miała zamiaru nikomu otwierać. Dopiero późnym wieczorem napuściła sobie wody do wanny i wzięła bardzo długą kąpiel. Chciała dowiedzieć się czegokolwiek, co rozjaśniłoby tą całą sytuację, dlatego w którymś momencie szybkim ruchem wstała i wytarła się dokładnie po to tylko, by kilka minut później wsiąść do swojego samochodu i w świetle nocy znowu spróbować wyjechać z miasteczka. Wystarczyło jej tylko jedno zatoczenie koła i minięcie domu Amy, by pokornie wróciła do siebie. Nie chciała jednak spać. Godziny snu podczas dnia zrobiły swoje. To była jasna i przepiękna noc, rozświetlona księżycem, którego białe ramiona widoczne pomiędzy gałęziami drzew otaczającego ją lasu, rysowały ścieżkę prowadzącą nad jezioro. Nie pamiętała już, kiedy ostatnio czuła się tak okropnie bezsilna i zagubiona. Siedząc na pomoście szukała w swojej pamięci właśnie takiej chwili i jedyne, co przychodziło jej do głowy to dzień śmierci jej dziadka. James Highton zmarł kiedy Iris miała 16 lat. Do tego momentu był dla niej jedyną osobą w rodzinie, która ją rozumiała i doceniała tą inność młodej dziewczyny. Nie mogło być inaczej gdyż był jedynym prawdziwym artystą w ich rodzinie. Całe swoje życie poświęcił malarstwu, co bolało babkę Iris, jak i resztę rodziny. James zawsze powtarzał; ‘Iris jest stworzona do niezwykłych rzeczy, niezrozumiałych dla zwyczajnych ludzi. Musicie pomóc jej się rozwijać zamiast ją hamować…’ Mimo, że dziadek Iris mieszkał na drugim końcu Anglii, kontaktowali się ze sobą telefonicznie prawie każdego dnia. Spędzała w jego willi niemal każde wakacje i za każdym razem kiedy przychodziła pora rozstania i powrotu do domu, płakała mając nadzieję, że może jakimś cudem to wzruszy jej rodziców i pozwolą jej zostać z nim na stałe. Nigdy się jednak tak nie stało, zawsze musiała wracać na przedmieścia Londynu, których szczerze nienawidziła. To właśnie James pomógł jej znaleźć w sobie odpowiednią profesję. Na 10 urodziny dostała od niego specjalnie dla niej wykonane pióro, które posiada do dzisiaj. To był właśnie początek jej literackiej kariery. Pisała tym piórem z wygrawerowanym swoim imieniem swoje pierwsze, jeszcze dziecinne opowiadania, a jej dziadek był pierwszym i zarazem jedynym krytykiem, który od samego początku szczerze wypowiadał się na temat jej prac. Potrafili całe dnie spędzać na analizowaniu jej talentu, nigdy nawet na jedną drobną chwilę się nie nudząc. Kilka dni przed swoją śmiercią kazał Iris sobie coś obiecać. ‘Obiecam Ci wszystko!’ – nieświadoma tego, co się dzieje wykrzyczała tuląc się w zmęczone ramiona najważniejszej osoby jej całego świata. Kilka chwil później ze łzami w oczach obiecała, że nigdy nie pozwoli w sobie zabić tego wszystkiego, co określało jej inność. Kiedy odszedł, Iris nie wiedziała co ze sobą zrobić. Najpierw przyszła wściekłość, a później niewiarygodny smutek. Czuła się dokładnie tak jak teraz – bezsilnie. Była na tyle dorosła, by rozumieć, że to kiedyś musiało nastąpić, jednak nie przyjmowała nigdy do swojej świadomości tego, że jej ukochany dziadek może kiedyś odejść, na zawsze. Ale odszedł, a ona musiała sobie jakoś z tym poradzić. Długo po jego śmierci nie potrafiła znaleźć wokół siebie sposobu na pozbycie się tej okropnej pustki w jej sercu. Iris dostała w spadku po James’ie połowę jego majątku jak i rezydencje, którą znała lepiej od swojego domu rodzinnego. Miała mieć nad nią kontrolę w chwili osiągnięcia przez nią pełnoletniości. Powinna być zadowolona, jednak nie cieszyła się z posiadania tego domu, wręcz przeciwnie. Nie mogłaby tam przebywać, bo wszystko kojarzyłoby się jej z nim. Pojechała tam dopiero po swoich 18 urodzinach i spędziła samotnie całe 2 miesiące. Pośród zakurzonych rzeczy swojego dziadka znalazła także jego pamiętniki, które pisał odkąd skończył 20 lat po sam kres jego istnienia. Już po pierwszym wpisie wiedziała, co potrzebuje zrobić, by odnaleźć w sobie prawdziwy spokój. Te dwa miesiące spędziła na czytaniu pamiętników i pisaniu jego biografii. Kiedy skończyła doskonale wiedziała, że jest to bilet do innego życia. Takiego, jakiego życzył jej on sam. Biografia James’a Highton’a bardzo szybko stała się hitem, a Iris została okrzyknięta najmłodszą i najbardziej obiecującą pisarką nadchodzących lat. Później było już tylko lepiej. Każda jej następna książka odnosiła zniewalający sukces na całym świecie. Zawsze jednak dedykowała je człowiekowi, który zaszczepił w niej miłość do samej siebie, do tego talentu, który został przydzielony właśnie jej.

- Tak bardzo bym chciała, żebyś mógł mi teraz wszystko wytłumaczyć… - oznajmiła pod nosem tuląc swoje kolana - Widzę, że nadal wątpisz… - Iris odwróciła się i zobaczyła Scott’a nieśmiele podążającego w jej stronę - Co Ty tu robisz? Postanowiłeś mnie prześladować? – odparła poirytowana, odwracając od niego twarz - Nie tylko Ty lubisz wieczorne przechadzki.. - Nie masz pojęcia co lubię. - Ok… Miałem nadzieję że coś w Tobie się zmieniło, ale widzę, że jesteś pełno-etatową marudą. – Scott potrząsając głową odwrócił się na pięcie i chciał odejść - Tak, jestem. Wybacz. – oznajmiła niemal bezgłośnie – Przepraszam, w takich dniach jestem podwójnie wredna dla ludzi. – na jej słowa Scott delikatnie się uśmiechnął i usiadł początkowo bez ani jednego słowa wpatrując się tak jak ona w taflę jeziora w której odbijał się księżyc - Nie mogę uwierzyć w to wszystko. To jest niepojęte! Mam wrażenie że tracę zmysły. Ja już nie wiem co jest prawdą, a co iluzją. Próbowałam dzisiaj jeszcze raz wyjechać z miasteczka, ale jak widzisz… Dotarłam jedynie tutaj. - Nie tracisz zmysłów. Pamiętam jak trudno w to wszystko uwierzyć, jednak to prawda. - Widziałam siebie leżącą na łóżku szpitalnym, mojego chłopaka trzymającego mnie za rękę. Spał, a kiedy chciałam go obudzić moja dłoń po prostu przeniknęła przez jego ciało… Nie rozumiem tego. - Widziałaś się na łóżku? Jak to? – zapytał zaskoczony - Amy powiedziała, że jestem w śpiączce… - Amy? – przerwał jej mocno zaintrygowany - No tak. Dziewczyna, której dom zawsze mijam, kiedy chcę wyjechać z Wrigley. - Jak ona wygląda? - W moim wieku, ciemne długie włosy, niezwykle zmęczona i blada twarz… Ale czemu właściwie o to pytasz? - Znałem kiedyś jedną Amy. Wyglądała podobnie jak mówisz, ale to raczej nie możliwe… - zamyślił się lekko speszony – Przepraszam, mów dalej. - Powiedziała mi, że nie umarłam. Mam tylko coś zrozumieć i wracać. Świrnięta kobieta. – zaśmiała się nerwowo - Dziwne, ale chyba już nic nie zdoła mnie zadziwić jeśli chodzi o to miejsce. – nie skomentowała tego, była za bardzo pogrążona w swoich własnych myślach

Scott wykorzystał tą chwilę, by przyjrzeć się jej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych