To ona...
O życiu przecietnego człowieka ... (poplatane jak zycie i niezrozumiale jak smierc)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce chyliło się już ku zachodowi jego żółto-czerwona poświata delikatnie zmuszała go do przymrużenia oczu. Jedna on się nie poddawał patrzał w nie i delektował się pięknem tego ponurego świata. Chmury tworzyły ciekawą mozaikę różnorodnych kształtów. Światło padające na nie dodawało im uroku. Gdy tak na nie patrzał przypominało mu się dzieciństwo, jak leżał na polance całymi dniami i patrzał w chmury. Każda mu przypominała jakąś postać bądź rzecz. Miał rozbudowaną wyobraźnię, może właśnie wtedy, gdy tak leżał kształtował się jego przyszły charakter. Jego czułość na otaczający świat była ogromna, ale nikt nie potrafił go zrozumieć. Wszyscy myśleli, że był inny... a on miał tylko swoje wartości, których bronił za wszelką cenę. Nie potrafił zrozumieć dlaczego świat który go otacza jest taki niedoskonały. Dlaczego ludzie go otaczający są do siebie wrogo nastawieni, skąd się bierze w nich taka zawiść i brak zrozumienia.
W dole było widać mnóstwo ludzi, wszyscy zdawali się być szczęśliwi, ale czy na pewno? Co tym stworzeniom dawało tyle szczęścia? Trochę słońca, złoty piasek i ciepłe morze? Może byli oni szczęśliwi z tego powodu, iż mogli się oderwać od szarej rzeczywistości raz w roku i pojechać na morze. Ich życie w gruncie rzeczy jest takie same jak jego. Zmartwienia, które wracają wraz z otwarciem oczu. Sen to był stanem o którym marzył... ale żeby ten sen miał się stać rzeczywistością? Śmiech owych ludzi, i gwar im towarzyszący był wszechobecny. W tejże chwili uświadomił sobie, że może świat nie jest taki zły. Że może jest to jego wyobraźnia, a sam sobie wmawia, że nie ma nikogo na kim by mu zależało. Przecież nie wszyscy ludzie są tacy sami, zna paru wsród tych milionów, na których zawsze może liczyć. Ale dlaczego inni są mu tak strasznie wrodzy. Dlaczego nikt się nie uśmiechnie jadąc w tramwaju? Dlaczego osoby emocjonalnie mu obojętne czekają na jego potknięcia? Pomimo tego tych ludzi najbardziej kochał, i właśnie za tą obojętność wrogość. Wiedział, że gdy oni go krzywdzą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wespo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…