To taka gra
Miniaturka napisana dawno temu. Nieco odświeżona i wrzucona tu, coby się nie kurzyła.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Marie była zwykłą dziewczyną, z wielkimi marzeniami. Zawsze pragnęła zostać lekarzem, więc od małego ślęczała nad książkami. Nie miała wielu przyjaciół, jednak oceny w szkole i zadowolenie rodziców były dla niej ważniejsze. Nauka zawsze na pierwszym miejscu. To się zmieniło, kiedy poszła na studia. To właśnie tu poznała miłość swojego życia. Bency może nie był typem romantyka, który przynosiłby dziewczynie kwiaty i zasypywał komplementami, jednak jej to nie przeszkadzało. Spotykali się dopiero dwa tygodnie, ale była przekonana, że to właśnie ten jeden, jedyny.
Zbliżał się wieczór, a Marie, zamiast przygotowywać się na zajęcia, siedziała przed lustrem, niezdarnie nakładając makijaż. Kosmetyki poleciła jej współlokatorka, a sukienkę na randkę pożyczyła siostra. Wszystko miało być idealnie. Najpierw kolacja, potem spacer przy świetle księżyca. Mieli się spotkać w parku, przed zachodnią bramą. Dziewczyna spojrzała na zegarek. Jeszcze godzina. Pospiesznie skończyła się malować, spojrzała na efekt i zadowolona zarzuciła na ramiona płaszcz. Powietrze było przyjemnie chłodne. Po ostatnich upałach była to miła odmiana. Dojechała na miejsce autobusem. Pod bramą znalazła się pięć minut przed czasem. Jego jeszcze nie było. Ruszyła w stronę parku i przycupnęła na jednej z ławek, czekając. Czas mijał. Pięć minut, dziesięć, dwadzieścia... a jego jak nie było, tak nie ma. Zniecierpliwiona dziewczyna wyciągnęła telefon. Nikt nie odbierał. Chyba mnie nie wystawił? - zastanowiła się. Rozejrzała się po otoczeniu. Było ciemno i żadnej osoby w pobliżu. Dreszcz przebiegł jej po plecach, objęła się ramionami. Ne podobało jej się to wszystko. Kiedy Bency przyjdzie, wygarnie mu, co myśli o spóźnianiu się. Jeśli uważa, że może pozwalać swojej dziewczynie tyle czekać, to się grubo myli. Kilka minut później jej cierpliwość się skończyła. Rozdrażniona wstała z ławki i nerwowym krokiem ruszyła w stronę wyjścia z parku. Nagle coś usłyszała. Cichy szelest. Na początku go zignorowała, stwierdziwszy, że to zapewne szum niedalekiej ulicy miesza jej zmysły, jednak kiedy dźwięk się powtórzył, obejrzała się. Nie zdążyła nawet krzyknąć. Postać chwyciła ją i zasłoniła usta. Dziewczyna poczuła ciężki, nieprzyjemny zapach i po chwili straciła przytomność.
Kiedy się ocknęła, stwierdziła, że jest związana i zakneblowana. Nic nie widziała i dopiero po chwili uświadomiła sobie, że ma opaskę na oczach. Czuła w powietrzu słaby zapach oleju silnikowego, a ciasne miejsce, w którym była, kołysało się miarowo. Wytężyła słuch. Samochód – pomyślała zrozpaczona. Myśli wirowały szaleńczo jej w głowie. Spróbowała się oswobodzić, jednak nie miała dosyć miejsca na jakikolwiek ruch. Jedynym, co jej pozostało, było czekanie. Nie jechali długo. Dziewczyna usłyszała cichy stukot i poczuła na twarzy powiew świeżego powietrza. Ktoś
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Karmelek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…