Wróć do katalogu

TOŻSAMOŚĆ TARY- rozdział II

Kim jest Wika? Kim jest Tara? Co je łączy? Opowiedź brzmi: wszystko. Niech nie zrazi wasz obszerność. Kiedy zaczniecie czytać, nie będziecie mogli się oderwać...

pusix1001, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Każdy stanął na wyznaczonym przez Mirę miejscu oprócz Wiki. Każdy wiedział co ma robić oprócz Wiki. Dziewczyna nie wiedziała co począć, więc usiadła i czekała. Nikt nic nie mówił po wydaniu rozkazów, więc Wika też milczała.

Nagle niebieskie światło kokpitu zgasło i ogarnęła wszystkich całkowita ciemność. Wice coraz szybciej biło serce. Starała się skupić na burczeniu silnika. Kiedy udało jej się utrzymać nerwy na wodzy, kojący dźwięk maszyny zniknął. Zaczęli spadać. Wika krzyknęła krótko i piskliwie. Na szczęście zdążyła złapać uchwyt skrzyni, na której siedziała. Czuła jak wszystkie wnętrzności podchodzą jej do gardła, miała wrażenie, że głowa zaraz wybuchnie z bólu. Zacisnęła powieki najmocniej jak mogła jednak odważyła się spojrzeć przez okno. Nic jej to nie dało. Na zewnątrz panowała taka sama ciemność jak w środku.

Do głowy przyszła jej tylko jedna myśl: umiera. Jej bardzo krótkie życie właśnie się kończyło. Po policzku spłynęły jej gorące łzy. Pociągnęła jak najdyskretniej nosem. Zaraz po tym poczuła ciepły oddech przy swoim uchu. Otoczył ją delikatny zapach migdałów i miodu. Ktoś wyszeptał jej: nie martw się, to nic strasznego. Odruchowo odwróciła głowę w stronę tej osoby, ale nikogo nie zobaczyła, tylko wszechobecna czerń. Chciała wytłumaczyć, że nie boi, a martwi się, ale nie pisnęła ani słowa.

W jednej sekundzie z pędu z ogromną prędkością ogromna maszyna stanęła. Nieprzyjemną ciemność zastąpiła równie nieprzyjemny blask. Drzwi otworzył Daniel i cała załoga zaczęła wychodzić. Wika nadal trzęsła się i ściskała mocno uchwyt.

- Hej, kotku. Już po wszystkim. Przepraszam, że cię nie uprzedziłam, że tak wygląda u nas lądowanie, ale dla mnie to już norma, a nie pomyślałam, że ty możesz się przerazić.- tłumaczyła Mira.

- Nie przeraziłam się! - krzyknęła z oburzeniem Wika. - Jestem po prostu zdezorientowana...

Wice przypomniało się o głosie, który dodał jej otuchy. Spojrzała w tamtą stronę. Ku jej zdziwieniu stał tam tylko Tomasz, który pakował narzędzia. Kiedy wyczuł spojrzenie Wiki, a ich oczy się spotkały, Tomasz nie wykazał żadnego zainteresowania dziewczyną ani nie dał po sobie poznać, że cokolwiek zaszło podczas tej "ciemnej chwili". On po prostu przesunął wzrok po niej i wrócił do pracy... Nie wiadomo czemu, ale Wice zrobiło się z tego powodu przykro. Jak zwykle Mirze nic nie umknęło, nawet to przelotne spojrzenie.

- Nie radzę, kotku... To zamknięty człowiek. Bardzo zimny. Może cię tylko zranić. Uwierz mi, znam go wystarczająco długo. - Wika spuściła ze wstydu głowę. - No, ale teraz czas żebyś przygotowała się do Ceremonii! - powiedziała bardzo entuzjastycznym głosem i charakterystycznym dla niej uśmiechem Mira.

- Jakiej Ceremonii? - zapytała Wika. Z wielką ulgą stwierdziła, że nadal może mówić, choć miała lekką chrypę od pisku na początku spadania.

- Oj, perełko! Ceremonii Przekazania. - Wika nadal nie rozumiała.- Podczas niej powiesz nam informacje dotyczące Tary.- wyjaśniła kobieta.

- Ale kim jest Tara i czemu miałabym coś wiedzieć na jej temat?

- Sama chciałbym wiedzieć kim ona jest. I właśnie do tego jesteś nam potrzebna.

- Ale w jaki sposób mam wam pomóc?- Wice pomału puszczały nerwy.

- Jak to? Nie miałaś proroczego snu? Musiałaś go mieć! Dzięki niemu wydostałaś się z pomieszczenia zabiegowego!- Wika chciała coś powiedzieć, ale Mira nie dała jej dojść do słowa.- Ciii! Wszystko opowiesz nam podczas Ceremonii. A teraz czas na odświeżenie się i oprowadzenie po NGL-u (czyt. englu)

- Po czym?

- Po NGL-u, czyli Nowej Genezie Ludzkości- tak nazywa się nasz nowy dom.

- Nasz, czyli czyj?- pytała Wika. Chciała jeszcze dostać tyle odpowiedzi, ale dobrze wiedziała, że to nie jest ani miejsce, ani pora. Szczególnie, że całej rozmowie, zapewne, przysłuchiwał się Tomasz.

- Ludzi. Ludzi, którzy przeżyli, czyli jakieś 3% dotychczasowej populacji dawnego świata. W NGL-u znajduje się 99,9% dzisiejszej ludności. To dom dla wszystkich, którzy przeżyli wojnę albo nie zostali złapani.

- Co? Jaka wojna? Jaka...

- Nie czas na to!- przerwała Wice Mira i po raz pierwszy podniosła głos na dziewczynę.- Przepraszam...- zarumieniła się przez swoje zachowanie.- Nie chciałam krzyknąć. Po prostu... nie lubię jak ktoś zadaje mi pytania. Ale nie martw się. Pegi wszystko ci wyjaśni. Będziesz mogła zamęczać ją swoimi pytaniami.- mrugnęła do dziewczyny.- A teraz chodź. Straciłyśmy już za wiele czasu. Queen nie lubi jak ktoś spóźnia się. A szczególnie ty, moja droga. Jesteś bardzo ważna i myślę, że ludzie już wystarczająco długo na ciebie czekali.- wzięła Wikę za rękę i wyprowadziła z helikoptera.

Jasne światło neonówek zmusiło Wikę żeby zmrużyła oczy. Przez chwilę nie wiedziała gdzie idzie. Kiedy przyzwyczaiła się do blasku spojrzała na nowe otoczenie. Była w szoku. Znajdowała się niewyobrażalnie dużej hali, której nie mogła dojrzeć ani początku, ani końca. Ściany, które widziała były zrobione z szarej, miejscami przerdzewiałej blachy. Stąpała po betonowej podłodze pobrudzonej smarem i innymi płynami, których nie rozpoznawała. Wszędzie stały różne maszyny, od samolotów przez helikoptery po wózki widłowe i inne, które wyglądały jak potężne stalowe potwory. Krążyli dookoła nich ludzie. Mnóstwo ludzi w roboczych ubraniach, którzy coś spawali, majstrowali pod maskami tych wszystkich maszyn. W nosie paliło od ostrego zapachu benzyny. Po hangarze niosła się wesoła muzyka. Dzięki niej w hali panowała miła atmosfera. Wszyscy pracownicy śpiewali, co mimo wszystko, nie zawsze było miłe dla uszu pozostałych... Mira zaprowadziła Wikę do windy. Kiedy drzwi się zamknęły, cały szum pracy robotników zniknął. Wika mogła delektować się dużo przyjemniejszym, delikatnym szumem windy. Z małej euforii wyrwał dziewczynę dźwięk otwieranych drzwi.

- AAAA! Nareszcie przyjechałaś!- rzuciła się Wice na szyję kobieta w szarym kostiumie i miodowych włosach upiętych w elegancki kok.

- To jest Pegi, twoja osobista asystentka.- wytłumaczyła Mira.

- Ale po co mi asystentka?- zapytała Wika, odciągając od siebie kobietę.

- No jak to po co? Ależ kotku! Ktoś musi o ciebie zadbać, pilnować twojego planu, oprowadzić cię po ośrodku, wdrożyć do tutejszej społeczności!- Pegi mówiła strasznie szybko i z przesadzonym entuzjazmem.- Od teraz będę twoją przyszywaną matką, opiekunką, ale

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych