Wróć do katalogu

Umarli, nie wracajcie więcej!

Powojenna refleksja na temat powracajacych "sybirakow"

olabo, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Umarli, nie wracajcie więcej!

Matka wyjęła z szafy serwetę bieluśką jak śnieg i nakryła do kolacji.. Od czasu przyjazdu Tamtego kolacja była codziennie celebrowana jak Święto Bożego Narodzenia. Widocznie matka pragnęła po swojemu, po kobiecemu wynagrodzić mu tych dwadzieścia lat prymitywnej wegetacji na marginesie człowieczeństwa a także te długie samotne dni jej syna i syna bohatera z portretu w pustym mieszkaniu podczas gdy ona była w pracy. Był synem tego z portretu, bohatera i udawał, że kontynuuje studia.

Kobiety jakoś łatwo znajdują równowagę w najdziwniejszych sytuacjach życiowych - z jakimś ni to oburzeniem, ni to wrogością wobec matki myślał Andrzej obserwując jak Tamten zbliżał się niepewnie do stołu ostrożnymi krokami skazańca wlokącego swą kulę u nogi, jak gdyby ten nakryty stół, pod lampą rzucającą ciepłe światło na błyszczącą porcelanę, był ołtarzem z monstrancją. Andrzej próbował czasem wyobrazić sobie, jakie mogą być myśli tego człowieka. Wyobrażał sobie, że tak pewnie czuł by się rozmrożony człowiek z pieczary, wprowadzony nagle do cywilizacji zaawansowanej o kilkaset lat rozwoju technicznego i kulturalnego. Jedna rzecz tylko nie pasowała do tej koncepcji - przecież ten sam człowiek uczestniczył dwadzieścia lat temu w życiu społeczeństwa młodszego od teraźniejszości, o zaledwie dwadzieścia lat, wypełnionych walką, burzeniem oraz ponowną odbudową i nie można powiedzieć, że współczesność daleko prześcignęła stan rzeczy sprzed dwudziestu lat.

Lecz to właśnie ten człowiek cofnął się o tych kilkaset lat wstecz, do stanu półdzikości, do poziomu umysłowego wystraszonego dziecka, do stanu oddziaływania pierwotnych instynktów samozachowawczych. Co musiało się dziać z tym człowiekiem, jeżeli mogła zajść w nim taka przemiana? Na to pytanie Andrzej nigdy nie umiał znaleźć odpowiedzi, nie potrafił sobie wyobrazić. Widział tylko tyle, że za dwadzieścia lat, podczas których on przyszedł na świat, odrósł od matczynej piersi i pieluszek, zdobył wykształcenie, ukształtował swe życie wewnętrzne i nabrał odpowiednich nawyków cywilizowanego człowieka, Tamten został wyrwany z życia i w całkowitej izolacji od wszystkiego, co ongiś stanowiło treść jego życia poddano go jakiejś maceracji umysłu przy jednoczesnym stosowaniu nieznanych tortur fizycznych.

Tok rozmyślań przerwała mu nieśmiało matka, próbując rozładować wyczuwane przez nią napięcie pozornie beztroskim paplaniem o kolacji, o wydarzeniach w pracy. Lecz jak zwykle niemal codziennie jej wysiłki spełzły na niczym, gdyż zamknięty magle w sobie syn nie potrafił otrząsnąć się z zadumy a Tamten nie wyczuwał żadnego napięcia pochłonięty całkowicie skromnym a jednocześnie zachłannym konsumowaniem, właściwym ludziom, którzy dużo i długo głodowali. Jednakże szybko zaspokajał głód nie znając uczucia sytości i podświadomie wydzielał sobie racje żywnościowe znormowane na poziomie utrzymywania się przy życiu. A teraz to robi znowu. Andrzej czul, że na plecach narasta mu gęsia skóra. Nauczył się już znosić bardzo wiele, lecz tego widoku nie mógł znieść. Wstawał w popłochu od stołu pod byle jakim pretekstem i znikał byle gdzie, byleby tego nie widzieć. Tak i teraz wstał może nazbyt gwałtownie a matka spuściła głowę i mocno zacisnęła usta. Tylko Tamten nie zauważył niczego i spokojnie, drobiazgowo pozbierał wszystkie okruszynki z serwety, zapakował je do rogu chusteczki, pieczołowicie zawiązał węzełek i schował zawiniątko do kieszeni ubrania, w którym ciągle jeszcze czul się nieswojo. Następnie pogładził swoją długą…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych