Wróć do katalogu

Usta

Coś co fascynuje A m oże unieszczęśliwia Pachnąca malinami, samkująca jeżynami historia...

urszulunia_czek, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jej usta smakowały jeżyn. Kiedy ją całował czuł to bezpieczeństwo i zapach, do którego całe życie dążył. Jego ciało i dusza były zdane na jej łaskę, na skinienie jej małego paluszka. Leżał wijąc się wśród jej sukien, szali przepełnionych jej ulotnym zapachem, pełnego kwiatów i radości życia. To był jedyny ślad po niej oprócz jego głowy wypełnionej jej głosem, śmiechem i obrazami pełnych jej ust. Nigdy nie potrafił sobie przypomnieć, jakie miała oczy, jakiego były koloru. To nie było ważne. Tylko te jej usta. Pełne i seksowne. Całował je bez opamiętania przez ponad rok. Potem było już tylko gorzej. Jak to jest jak człowiek się zakocha? Nienormalnie. Wszystko wylatuje z rąk, podejmuje się niepoważne decyzje, o których w innym stanie ducha nawet by nie pomyślał. Tak było, kiedy wszedł do tego pubu. Nagle zobaczył czerwone, pełne, piękne usta, które lśniły wśród innych jak oszlifowany diament. Kolor czereśni i wielkość jej warg skusiły go żeby odezwać się do tej zbyt chudej jak na jego gust dziewczyny, właścicielki okropnie długich paznokci, które również zbytnio mu się nie podobały. Jej głos był jak melodia. Płynął na niej długo nie czując, że ma te dwa kilogramy nadwagi i nieciekawą twarz. Był to dla niego czas błogi, z którego nie pamięta żadnych nieistotnych szczegółów. Wszystko zlało mu się w jedną różową szarość pełną jeżynowego smaku w ustach. Nawet nie zauważył, kiedy wprowadziła się do niego zapychając jego dużą, starą, niemalże zabytkową szafę swoimi pachnącymi ubraniami. Nie widziała jak stopniowo zapełniała jego niewielkie mieszkanie wonią swojego śmiechu, zapachu i głosu. Wszędzie, wszędzie gdzie tylko się obrócił widział jej usta. Nie miał zastrzeżeń do jej ciągle nie poukładanych włosów w nijakim kolorze. Interesowały go tylko te wilgotne, idealne w każdym calu wargi. I ten uśmiech! Niemalże tragiczny. Zupełnie inny niż u innych kobiet, niezwyczajny, nienormalny. Pamięta ten dzień jak żaden inny. Było wczesne lato pachnące słońcem, upałem i rozgrzanym asfaltem. Właśnie wrócił do domu z złapanej na wakacje pracy. Przywitał go grejpfrutowy kolor ścian wraz z wiszącymi na nich zdjęciami zrobionymi przez nią. W niewielkiej kuchni, na stole leżało ciasto pełne granatowych owoców jeżyn, które błyszczały w białych objęciach kremu. Wciągnął jego zapach i ukroił sobie kawałek myśląc gdzie jest jego dama o czereśniowych ustach. Pojawiła się nagle, jak zawsze. Niewiadomo skąd, niewiadomo w jaki sposób. Usiadła naprzeciw niego i powiedziała, że jest w ciąży. Ogłuszyło go. Tak jakby wielki kamień spadł na jego głowę. Nigdy nie krzyczał tak głośno. Był wściekły, no bo po cholerę mu dziecko? Wyszła strzepując po drodze tą swoją błękitną sukienkę, w której chodziła w najgorętsze dni. Następnego dnia, kiedy wrócił z pracy zobaczył, że była tutaj podczas jego nieobecności. Zabrała tylko i wyłącznie jego ubrania i swój aparat. Resztę zostawiła. I teraz zwijał się wokół jej ubrań, czując w powietrzu jej zapach, marząc o smaku jeżyn w ustach i myśląc, co zrobi jutro bez ubrań.

Spotkałam ją w tym śmierdzącym alkoholem pomieszczeniu, jakim jest pub gdzie ostatnio widywałam tego chłopaka. Podobał mi się bardzo. Zawsze siadałam przy tym samym stoliku, sącząc drinka i od czasu do czasu rzucając na niego ukradkowe spojrzenia. Tak samo jak i on z resztą. Wiedziałam, że mu się podobam, ale miałam ochotę go jeszcze trochę pomęczyć. Dziś, kiedy go poznałam i jestem z nim nie chciałabym tego. Ale wtedy to było wtedy, a teraz jest teraz. Tamtego dnia weszłam do pubu trochę spóźniona i od razu zauważyłam, że nie ma tutaj dzisiaj chłopaka, którym byłam zainteresowana. Przyzwyczaiłam się do tego, bo czasem tak bywało. Znudzona podeszłam do baru i ujrzałam to – niesamowite usta w kolorze miąższu arbuza układające się w słowo miłość. To była tylko sekunda, bo za chwilę właścicielka tych warg zagryzła je białymi zębami i odwróciła się do mnie plecami. Zauważyłam jej sylwetkę ukrytą za obszerną męską bluzą oraz męskimi spodniami, których nogawki zwijała w długie mankiety. Na nogach miała ogromne buty, które (jak się później przekonałam) były wypchane gazetami i innymi papierami. Siedziała sama. Podeszłam do niej. Nie powiem, z czystej ciekawości. Jej usta są tym czymś, dlaczego mężczyźni szleją, choć reszta jej fizjonomii nie jest zbyt interesująca. Przysiadłam się i odważyłam zerknąć po raz kolejny na jej wargi bez śladu szminki, konturówki czy błyszczyka. Od niechcenia powiedziałam: - Cześć Uśmiechnęła się. Co najdziwniejsze kąciki jej ust, kiedy uśmiechała się nie szły do góry tylko rozciągały się w poziomie. - Cześć – odpowiedziała głosem lekko zachrypniętym i mokrym Dopiero teraz zauważyłam, że dziewczyna jest w ciąży. Co do cholery robi kobieta w ciąży w zatłoczonym, śmierdzącym dymem tytoniowym barze? Zastanowiłam się. Tymczasem ona zauważyła, że z narastającym zdziwieniem w oczach patrzę się na jej brzuch, za który złapała się z uśmiechem i powiedziała: - Wiem, wiem – ten uśmiech – ale ja nie mam gdzie pójść, a tutaj przynajmniej jest ciepło. A on – wskazała głową na krępego barmana - jest bardzo miły i pozwala mi tu siedzieć. Przejrzałam samą siebie na wylot. Nie miałam nic do stracenia, a zawsze chciałam zrobić coś takiego. W odwadze miałam braki wielkie, za to w egoizmie żadnych. Pomyślałam, że to może być wyzwanie, a ja lubiłam wszelkie wyzwania. - W którym jesteś miesiącu? – spytałam tonem pogawędki. Obojętny, zupełnie nie zainteresowany zabytkiem turysta. - W szóstym - I naprawdę nie masz gdzie pójść? – spytałam. Jeszcze się nie zdecydowałam. - Naprawdę I nagle zdarzyło się coś dziwnego. Kąciki jej ust poszły w dół. Przez chwilę wyglądała tak jakby miała się rozpłakać. To był tylko impuls. - Chodź ze mną – powiedziałam. Nie wiedziałam, że był to dla mnie nowy początek. Kiedy przyszłyśmy do mieszkania, które wynajmuje już od kilku miesiący, moja towarzyszka rzuciła się, by podziwiać wszystko, co napotkała na drodze. Piękne były kwiaty, ściany, obrazy i kuchnia. Z jej ust, od których nie mogłam oderwać wzroku leciała litania komplementów i przymilnych słówek. Mnóstwo achów i ochów doprawionych niespotykaną wprost liczbą niebywałych przymiotników. I wszystko było takie wspaniałe, cudowne, takie idealne. Była spragniona jakiegoś ciepła i jakiejś bliskiej duszy. Wyczułam to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych