Ver laetum
O powtarzalności/niepowtarzalności.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Śnieg jest głęboki nad miarę. Nie powinien być takim, o tej porze. Ale jest. Stopy grzęzną w nim, z trudem dźwigają się ku górze. Oddech przyciężki, zimowy bezruch ciała odbity wprost w płucach. Smugi potu, palącego oczy. Włosy na brodzie, odrodzone w wysiłku. Las milczy jeszcze. Strome, zielonobiałe zbocza, przetkane nicią skał nierówną. Ptaków nie kołysze przezroczyste, bezdenne niebo. Ścieżka, szlak ludzkim nieznaczony tropem – przede mną. Za mną wątła linia moich śladów, zapach drażniący uśpione niedźwiedzie.
Ku górze, ku górze, w coraz głębszy śnieg, w coraz niższy, topniejący w wietrze las. Powietrze rzednieje, ku górze, skok przez zamarznięte piargi strumienia! Blady pocałunek słońca na karku. Za mną zielone krainy południa, przede mną szczyt wyniosły, ciemny zarys grani na tle wszechobecnej pod niebem bieli. Przebiśniegów brak. Oto i lasu granica. Z nieba spływa tchnienie gór, zimne dreszcze wstrząsają przegrzanym ciałem. Zakręt ścieżki zaginionej rysuje się w pamięci, kostropate palce sterczących głazów – jak ostrzeżenie, bezsłowne, wymowne. Chwila odpoczynku, łyk zimnej wody, ściskający gardło w niemym proteście raptownie zmrożonej krtani.
Zakosem, ostrym trawersem, półkole góry wypełnia niebo. Chropawa dłoń ociera mokre czoło. Za mną zielone krainy. Za mną mój ślad w głębokim, suchym śniegu. Na plecach ciężar niepojęty, narastający z każdym ruchem. Pnę się ku górze, pokonuję skruszałe urwiska, ręce cierpią, niewysokie ścianki, pełne chwytów dogodnych, zmienione w niepokonane przepaści zmęczenia. Ku niebu! Ogrom górskiej potęgi zniewala. Ludzka drobina, zlepek kości, mięśni i żył rozszerzonych wysiłkiem, podniesiony do rangi tytana dźwigającego na barkach odpowiedzialność za los świata, za dzień, który nastąpi. Wznoszę się więc, niepojętość skrzydeł sklepionych duszącego na plecach ciężaru, ciągnie mnie do celu. Zbocze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Marten
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…