Wróć do katalogu

W strugach deszczu

Piąty rozdział opowieści.

xMarcelinax, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Trzask drzwi. To była ostatnia rzecz jaką słyszała Elizabeth. Teraz szła główną drogą, ociekając wodą w postrzępionej sukience balowej. To wszystko nie mieściło się jej w głowie. Nie potrafiła w to uwierzyć. Czyżby świat ją wyklął a szczęście się od niej odwróciło? Ciężar prawdy przybijał ją coraz mocniej, kiedy szła tą błotnistą drogą uświadamiając sobie wszystko. Fakty ją przerażały. Powoli zaczął zapadać mrok. Blady księżyc zawisł już na niebie, a przeraźliwe cienie drzew padały na drogę i odbijały się w kałużach wody. Dziewczynie przeszedł dreszcz przerażenia po plecach, kiedy coś zaszeleściło w pobliskich krzakach. Przystanęła chwilę, jednak czym dłużej stała tam i wpatrywała się w nie, strach coraz to mocniej paraliżował jej ciało. Szelest wzmacniał się z każdą chwilą. Czuła coraz to szybsze bicie serca, które dudniło jej w uszach. Nie mogła zebrać myśli, które rozpaczliwie kręciły się w kółko. W ten całkowicie nagły impuls targnął jej ciałem i zaczęła biec ile tylko sił w nogach, a przerażenie w jej oczach dało się również zobaczyć na twarzy. Jej noga natknęła się na jakiś kamień. Próbowała złapać równowagę, lecz nie wyszło jej. Upadła prosto w kałużę. Zrezygnowanie, jakie odczuła nie pozwoliło jej wstać. Ona po prostu nie chciała tego zrobić. Siedziała w tej kałuży, z porozrywaną i brudną sukienką, podartymi pończochami, baletkami w stanie tragicznym. Ale nie tylko garderoba Elizabeth uległa zniszczeniu. Ona sama wyglądała jak jedna wielka klęska. Jej cienkie, brązowe włosy były całe mokre, przyległe do twarzy, kolana poranione od upadku, dłoń przecięta, a twarz nienaturalnie blada ze strachu. Naokoło niej wzdłuż drogi rosły drzewa, za którymi rozciągały się posiadłości bogaczy. Ciszę, wypełnioną padaniem deszczu zagłuszyły odgłosy nadjeżdżającego konia. 'Czyżby zbawienie dla mnie?' Ta myśl napełniła ją swego rodzaju otuchą. Odgłos nasilał się z każdą chwilą, tak więc po paru sekundach…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych