Wampiryczna walka(tytuł roboczy)
miłość barbarzyńcy do kobiety zamienionej w wampira.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce już dawno zaszło za horyzont, zapanował zmrok. Zamek Monmoh wydawał się jeszcze bardziej ponury niż za dnia. Widział ten gmach parę lat temu, już wtedy był zapuszczoną ruiną. Fakt, że wybrała takie miejsce, źle wróżył. Tumgul zaczynał mieć coraz większe wątpliwości... po co w ogóle się tu zapuszczał? Czy to w ogóle ma sens, czy nie robi tego na próżno? Tylko silna wola barbarzyńcy powstrzymała go od ucieczki. Musiał to załatwić, to było coś tak osobistego, że nie mógł stchórzyć. Nie, nie teraz. Za dużo przeżył i wycierpiał, by teraz zawrócić... robił to dla niej. Noc była nieprzyjemna. Siedział kilkadziesiąt minut, walcząc z samym sobą. Zjadł na szybko ledwo ciepły posiłek, zdając sobie sprawę z tego że może być to jego ostatnie danie. Przywiązał swojego wierzchowca do drzewa, zostawiając mu na ziemi wiadro z owsem. Popchnął wrota. Te powoli otworzyły się z nieprzyjemnym zgrzytem. Przed wejściem zapalił pochodnię. Miał przy broń – miecz i ukochany topór – a także kołki, ale miał nadzieję że mimo wszystko nie będzie go musiał użyć.. Rozejrzał się po obszernym holu. Ten miał kilka metrów wysokości, był ozdobiony obrazami, na których osiadły pajęczyny. Z niego prowadziło kilka drzwi. - Gdzie możesz być... – barbarzyńca zastanawiał się cicho, otwierając drzwi po lewej, wyleciał zza nich nietoperz. Tumgul, nieprzygotowany na to, machnął mieczem. „Spokojnie, nie dekoncentruj się”, pomyślał. Wziął głęboki wdech i poszedł przed siebie. Zamek stanowił istny labirynt większych i mniejszych pomieszczeń, łatwo się było zgubić. Za którymiś z kolei nie było podłogi, Tumgul omal nie spadł. Na końcu zaś komnaty... - Po co tu przyszedłeś? – odezwała się. Błysk szaleństwa zagrał jej w czerwonych, pozbawionych białek oczach. - Wiesz że cię tak nie zostawię – odpowiedział jej. - Za późno! – krzyknęła – jestem wampirem i nic na to nie poradzisz! – zaśmiała się. Nagle jej oczy na chwilę stały się normalne. – Tumgul.... – zająknęła – dzięki, ale już nic nie poradzisz. Ratuj siebie.... nie panuję nad sobą.... Jej oczy ponownie stały się czerwone, kły się wydłużyły. Zaśmiała się, oblizując wargi. Przeskakując dziurę, ruszyła do ataku. Tumgul zdążył wyciągnąć miecz, tnąc ją lekko w locie. Upadła, ale zaraz wstała, patrząc na krwawiący, ale od razu zabliźniający się nadgarstek. - Dobre cięcie – skomentowała, chichocząc. Zaatakowała znowu, uderzyła go. Wampiryczność dodała jej sił, po tym uderzeniu odleciał na kilka metrów, uderzając plecami o ścianę. Wstał, widząc ciemność przed oczami, a ona uderzyła go jeszcze raz. Z trudem zablokował cios, po czym kilka razy ciął ją. Z każdą
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gonzo666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…