We dwoje
Tytuł nie jest przecież metaforą, a jakby...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
We dwoje
- Rybko moja – powiedział i zamilkł, bo wcale nie słuchał tej paplaniny, wiedział jedynie, że ton jej głosu zdradza zdenerwowanie.
- Znów ma jakieś pretensje. Pragnie uwagi, jak znudzona kotka. Będzie prychać i dąsać się póki nie ofiaruję jej swego zainteresowania – myśli sobie, przechylając wolno ciężką szklankę whisky.
Tylko, że on też ma już tego dość. Jej fryzura, choć zadbana, przestała mu się podobać. Perfumy, których używa, mdlą go, tyle razy już wdychał je, kiedyś namiętnie, teraz macha ręką przed nosem, starając się odepchnąć zbyt znajomy, pretensjonalny aromat poza zasięg swego powonienia. Czuje niemoc w całym ciele. Kompletny bezwład. Brzęczy mu w uszach, zniecierpliwienie sięga zenitu, by znów opaść leniwie na fotel, który zajmuje całym brzemieniem swego męskiego autorytetu. Kolejna furiatka chce go mieć dla siebie, zamknąć w dusznym pokoju, podstawiać papkę z warzyw i chudego mięsa, podawać kapcie, opowiadać o zakupach i sprzeczkach sąsiadów. Cholera, ileż można zajmować się takimi bzdurami? Patrzeć maślanymi, psimi oczyma, w których pochwała wierności trwa tylko tę słodką sekundę, kiedy jej samej wydaje się, że potrafi, chce oddać się jedynie jemu. Jakież to wszystko przebrzmiałe, wyolbrzymione w swych proporcjach, aż do wyjałowienia sensu bycia razem.
- Dlaczego mnie nie słuchasz? Ignorujesz? Czuję się taka samotna. Nikt mnie nie rozumie – płacze, lamentuje, hałaśliwie rzuca swoją godność pod jego nogi. Potrzebuje czuć się zdradzona i wykorzystana, a on wie o tym doskonale. Przecież cały czas jej w tym pomaga. Pomaga jak umie najlepiej. Litościwy jest. Jest.
- Już mnie nie kochasz! - krzyczy, wyrzuca
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil IwonaUrbi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…