widzę cię, paradoksalnie
niby-erotycznie. próba przemieszania dwóch perspektyw,w porywach do czterech, chętnie przyjmę różnorakie sugestie :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wokół noc, lepka i gęsta. Noc, w którą ktoś wepchnął irytującą miękkość dywanu i skrzypienie starego łóżka. Są też szepty i inne dziwne odgłosy, wilgotny materiał okleja skórę, zaduch sączy się z ciemności jak krew z rozdartej żyły. Kolejne beznadziejne godziny, godziny bez. Był i go nie ma, a przecież i tak go nigdy nie było, bliskość nie istniała, ot, złudzenia typowe dla kobiety. Nie wiadomo, co teraz robi. Niepewność boli i minuta po minucie rozwarstwia ściany, aż spod tynku zaczynają wychodzić małe robaczki obsesji. Wróć, wróć. Wiele razy można tak wołać w ciszę i pustkę nocy. Wróć. Cholera jasna, wróć, czekam! Jest późno. Ciemnowłosa głowa coraz bardziej stapia się z poduszką. Senność-wybawicielka, pocieszycielka strapionych i opuszczonych.
*
Upierścieniona, kobieca dłoń dotyka jego ciała. Obraz jest wyostrzony, wyraźny, to nie może być sen. Dotyka i dotyka, zachowuje się, jakby miała do tego prawo. Pieszczota przechodzi w demonstrację władzy. Patrzcie, ona może. Teraz ma okazję i będzie dotykać, będzie kontemplować każdą skazę, każdą ranę. Nikt jej w tym nie przeszkodzi. Drzwi są zamknięte, a sam dotykany niewiele ma do powiedzenia. Coś jednak sprawia, że ręce kobiety wahają się i gubią po drodze nieco pewności siebie. Może to spojrzenie, choć nieprzytomne, choć jakby zza mgły? Wyśmiewa jej ludzkie pragnienia, a potem ulatuje, odlatuje, zieleni się przez chwilę z zakłopotaniem i cieniem lęku. Stop.
*
Inna... Inna, którą ona zna, zna bardzo dobrze. Tego się nie spodziewała. Wróć... Cholerny, duszny i wilgotny sen. Same kontrasty - delikatna skóra jej dłoni, położonych na czymś, co kiedyś wyglądało znacznie lepiej. Kiedyś - wprost idealnie. Ból, który napływa falami z dosłownie każdej części ciała, wszystko jest zniszczone, zmaltretowane, a usta tamtej wykrzywia uśmiech pełen zadowolenia. Paznokcie pomalowane krwistym lakierem. Tu z kolei brak kontrastu. I kiedy kolejna fala senności ucina rozważania, jest jeszcze bardziej późno i bardziej duszno.
*
Świst i syk. Równowaga jest bardzo ważna, a widok powinien sprawiać przyjemność z każdej strony. Świst i brzęk. Całość tworzy naprawdę interesujący
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil anjasfanvitch
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…