Woda
Spływ Czarną Przemszą.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był wczesny ranek kiedy dotarłem do podnóża tamy. Słońce znajdujące się jeszcze nisko na niebie przeświecało przez listowie, a jasne plamki wirowały szaleńczo na kaskadzie wypływającej wody. Dłużą chwilę syciłem się widokiem. Mam czas. Można spokojnie podziwiać bystry nurt, zieleń drzew i cieszyć się że drzewa tłumią dźwięki z nieodległej drogi. No dobra – powiedziałem na głos po dłuższej chwili. Nie ma co czekać, szkoda dnia. Zaraz też wytrząsnąłem z worka neoprenowy kombinezon, takież buty i rękawice. Do tego linki, obciążniki i parę innych drobiazgów. Przebieranie się, zajęło mi jakieś pół godziny. W zasadzie trudno to nawet nazwać przebieraniem, to wciskanie samego siebie w kawałek ściśle dopasowanej gumy. I odwieczny dylemat, jak dobrze zapiąć suwak umieszczony w poprzek pleców. Było to możliwe dzięki dodatkowej lince, kilku zabawnym wygibasom i przekleństwom, choć te ostatnie były wypowiadane bez specjalnej złości. Po skafandrze przyszła kolej na nie mniej ciasne buty i rękawice. Na koniec niewielkie obciążniki na kostki, nóż, zegarek, i gogle. Ubranie zrolowałem i wcisnąłem do wodoszczelnego worka. Sam worek przypiąłem linką do zaczepu na pasie. Wdrapałem się na barierkę osłaniającą wylot wody. W końcu jak ma być pięknie, to od samego początku. Wdech i skok. Płasko jak żaba. Tłów i ręce przyjmują uderzenie wody, ciśnienie dynamiczne wybija powietrze z płuc. Głowa zostaje na wierzchu, zresztą ciało nie zanurzyło się głębiej niż dwadzieścia , trzydzieści centymetrów. Nurt porywa mnie od razu. Szarpie na boki, próbuje zakręcić. Macham rękami. Nogi do przodu, kolana ugięte. Odliczam sekundy. Nagłe przyśpieszenie i lecę w zielono białą kipiel. Stan wody jest wysoki i nawet nie muskam dna. Wypływam.Odwracam głowę. Ten próg miał niecały metr. Patrzę przed siebie ale jest już za późno. Nurt rzuca mnie o jeden z filarów podtrzymujących kładkę dla pieszych. Filar ma postać stalowej rury. Jej twardość daje się we znaki moim żebrom. Drę się sam na siebie. Głupek. Przeszedłeś próg to cieszyć się i uważać, a nie widoki podziwiać. Woda nie wybacza. Ból znika szybko. Pomimo skafandra niska temperatura wody robi swoje. Ustawiam się na środku nurtu. Rzeka lekko meandruje. Przy każdym zakręcie, nurt obraca w przypadkowy sposób. Mija kilka minut. Widzę że niesie mnie na przewrócone drzewo. Wysuwam przed siebie worek z rzeczami żeby zamortyzować uderzenie. Wyszło idealnie. Teraz wdrapuję się po śliskiej korze i spadam po drugiej stronie. Tym razem już się nie obracam żeby podziwiać przeszkodę. Znowu mija kilka minut. Zbliża się kolejny most. Celuje w środek miedzy filarami. Widzę załamania drobnych krótkich fal. Nogi przed siebie i tak płasko jak się da. Przepływam nad serią zwar, podziwiając od spodu konstrukcję mostu. Mijam wędkarza. Obowiązkowe 'dzień dobry' zostaje bez odpowiedzi. Ale żyłkę od razu ściąga. Wpływam na najbardziej kręty odcinek rzeki. Tu już nie ma czasu na nic. Każdy zakręt kończy się w przypadkowym miejscu, nurt jest zbyt nierównomierny żeby dało się przewidzieć gdzie wyrzuci. Do tego co chwila w wodzie leżą zwalone drzewa. Niektóre udaje się ominąć, na niektóre wpadam. Co jakiś czas czuje jak po materiale skafandra przesuwają się gałęzie pozostające pod wodą. Na moment rzeka się poszerza i zwalnia. Ale jednocześnie wypłyca i nogami zahaczam o kamienie na dnie. Znów trzeba leżeć płasko. Linka od worka zaczepia się na wystającej z wody gałęzi. Efekt jest natychmiastowy. Siła nurtu wciska mnie pod wodę. Wyginam się do tyłu. Głowa na powierzchni. Szarpię się z linką. Gałąź nie puszcza. Na to żeby puściła linka nie ma co liczyć, specjalnie założyłem taką z kilkuset…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil marcelS
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…