wojna oczami żydówki
wojna to koszmar dla każdego człowieka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Do tego domu trafiłam przez znajomego. Dowiedziałam się, że młode polskie małżeństo miało schowek w podłodze. To była dla mnie szansa na przeżycie. Nikt nie wiedział kiedy skończy się ta przeklęta wojna. Trzeba było się ratować. Przybiegłam tu nocą. Była to jedna z tych nocy czarnych i gęstych jak kawa. Nie widziałam co jest dwa metry przede mną i z każdym krokiem mój strach narastał. Wysłuchiwałam najsłabszych dźwięków jak przerażona zwierzyna w lesie. Przemykałam się uliczkami myśląc, że jestem człowiekiem, który musi zachowywać się jak jakas spłoszona sarna. Miałam wtedy nadzieję, że przeżyję wojnę i że zapomnę o tym co się działo.
Siedzę w tym samym pokoju co wtedy. Niewiele się zmieniło. Te same ciemne, atłasowe kotary kiczowato obszyte złotą nicią. 40 lat temu świadczyły o dobrym guście i stanie majątkowym, teraz są paskudnym wspomnieniem tamtych lat. Spędziłam w tym miejscu ponad dwa lata. Dwa długie, ciemne lata. Sobierajscy mieli schowek pod podłogą. To był mój dom przez cały ten czas. Pakamera wielkości trzech metrow kwadratowych. Dzisiaj wiem, że dla innych mógł to być raj. Ja do tej pory nie potrafię tego do końca docenić. Żyję dzięki temu miejscu, ale też dzięki niemu nie potrafię żyć normalnie. Przed wojną byłam krawcową. Miałam 19 lat i całe życie było przede mną. Kochałam. Miałam wyjść za mąż. Janek też był Żydem. Znaliśmy się prawie całe życie. Kiedy zabrali go do obozu myślałam, że świat się skończył. Nie umiałam wyobrazić sobie, że jego nie ma. Całą wojnę żyłam nadzieją, że go zobaczę. Niestety nigdy się nie spotkaliśmy. Słyszałam, że umarł dwa lata przed końcem wojny, wtedy kiedy ja dostałam bilet do dalszego życia. Nie wiem, czy to prawda, ale czasem myślę sobie, że Janek przeżył, alę żyje gdzieś daleko stąd. Tak jest łatwiej pogodzić się z rzeczywistością. Nie chcę myśleć o tym, że wojna zabrała mi wszystko co najcenniejsze. Mojego Ojca rozstrzelano. Matka umarła jak byłam mała, więc na szczęście nie zaznała wojennych cierpień. Bracia zginęli w obozie. Zostałam tylko ja.
Dym wydobywa się z moich ust. Lubię ten moment, kiedy zaciągam się i czuję centymetr po centymetrze jak wpływa w moje płuca, a później się z nich wydostaje. Lubię kiedy moja twarz jest spowita dymem. Może to dlatego, że czuje się wtedy jak w kryjówce. Wtedy nie paliłam, byłam młoda i nie potrzebowałam żadnych używek, żeby się uspokoić. Teraz gdyby nie papierosy moje ręcę stale by drżały. Dym mnie wycisza. Zwłaszcza teraz, kiedy po 40 latach jestem w tym samym miejscu. Od 20 lat mieszkam w Krakowie. Sprowadziłam się tu, bo nic mnie nie wiąże z tym miastem. Nie mogłabym żyć tam gdzie byłam podczas wojny. To by powodowało ciągły nawrót wspomnień, a tego bym nie zniosła. Zreszta oni tu nadal mieszkają. Co prawda w innym domu, ale nadal są w tym mieście. Musiałabym ich codziennie spotykać, witać się z nimi i patrzeć w ich oczy. Nie mogłabym tak życ, dlatego się stąd wyniosłam.
Teraz siedzę tutaj bo nagły przypływ wspomnień kazał mi tu wrócić. Poprosiłam właścicieli mieszkania, żeby pozwolili mi tu chwile posiedzieć. Dobrze wiedzą kim jestem, są spokrewnieni z Sobierajskimi. Oni chyba nie chcieli się ze mną zobaczyć, bo mimo tego,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil arahjja
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…