WSZYSTKO CO BRONI NAS OD UPADKU...
Impreza. Słowo które zawsze wzbudza uśmiech na naszych wuzdanych ustach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Impreza. Słowo które zawsze wzbudza uśmiech na naszych wuzdanych ustach. Organizator takiej imprezy jest zawsze kluczową postacią, do niego należy zapewnienie jakiegoś skromnego poczęstunku jak i płynów, które być może później będą skutecznie przemywać gardła, palone przez specyficzny trunek, który zawsze przez wszystkich uczestników jest traktowany z najwyższym szacunkiem. Przynajmniej przez pierwsze chwile takiej imprezy. W trakcie jej trwania, traci na znaczeniu, by u jej końca powodować na wielu twarzach niemiłe skrzywienia nieskrywanego wstrętu.
Oparty o ścianę i drapiąc się nerwowo w tył głowy, zastanawiam się co ja tu właściwie robię ? Widząc doskonale bawiące się towarzystwo przy dźwiękach utworu, który obecnie gości na pierwszym miejscu muzycznej trójki. Wśród bawiącego się tłumu dostrzegam Czakrę. Tylko ją znałem z tego tłumu, no i oczywiście organizatorkę tej imprezy, to dla niej tu przyszedłem. Choć w tej chwili już nie jestem z tego zadowolony.
Gdy ujrzałem ją po raz pierwszy, w poczekalni u dentysty, wiedziałem iż muszę ją poznać. Użyłem całego swego sprytu, i udało się. Pani dentystka powiedziała mi jej ksywkę oraz podała termin jej najbliższej wizyty. Siebie kazałem zapisać przed nią. Pierwszym razem odwołała wizytę, byłem tym zasmucony, ale za drugim razem wszystko poszło według planu. W drodze do dentystki widziałem samochód w którym jechała. Gdy wszedłem, nawiązałem dialog. Udało otrzymać się od niej zaproszenie na imprezę które organizowała w swym rodzinnym miejscu. Byłem zachwycony.
Lecz teraz gdy tu jestem, nagle zdaję sobie sprawę iż tak naprawdę mi na tym nie zależy. Tak naprawdę nie pasuję do jej świata, jej przyjaciół z którymi nie potrafię znaleźć wspólnego języka. Nawet kilka kieliszków które z nimi wypiłem niczego nie rozwiązały. Mój nastrój też się nie poprawił. Nadal stoję zachmurzony pod ścianą i obserwuję bawiące się naprzeciw mnie towarzystwo. Ciągle po głowie chodzi mi Czakra, czuję iż będę miał przez nią kłopoty, choć nie jestem w stanie przewidzieć jakie. Nagle moją uwagę przykuwa stojąca nieopodal mnie miska z wodą. Jest pełna, i właściwie nie widzę powodu dla którego miała by tu stać. Ani komu ma służyć.
Zbyt często tracę siły na niepotrzebny wysiłek. Kosztowało mnie trochę zdrowia by móc zostać zaproszonym na tą imprezę, lecz teraz nagle zdaję sobie sprawę iż tak naprawdę nie zależy mi na tym. Wręcz przeciwnie, chciałbym móc już stąd pójść. I jeszcze Czakra, jej osoba nie wróżąca nic dobrego. Właściwie znam ją tylko z widzenia, po prostu mieszka w tej samej klatce co ja i właściwie tylko siebie pozdrawiamy. Ciekaw jestem skąd zna Migę? Może to jakaś rodzina, lecz mnie nic o tym nie wiadomo.
Kolejny utwór skończył się, większość siadła do stolika, by móc coś łyknąć, coś co postawi zaraz na nogi i uczyni tą zabawę jeszcze weselszą. Ci ludzie wiedzą do czego służy trunek, i używają go z umiarem. Właściwie piją wodę z dodatkiem substancji chemicznej. Ciało ludzkie też składa się z wody. O ile mnie pamięć nie myli to jest to około 70% całej masy ciała.
Wśród tej ciszy nagle słyszę jakiś szum. Nasłuchuję, dobiega najprawdopodobniej za moich pleców. Odwracam się. Dostrzegam lekko uchylone drzwi od łazienki, gdy wchodzę do niej i zapalam światło moje oczy widzą odkręcony kran, z którego leci woda do wanny. Wanna już jest właściwie cała pełna. Pośpiesznie zakręcam kran. Jeszcze chwila a woda zaczęła by się wylewać z wanny na posadzkę. Moje oczy padają na pralkę. Widzę przez szybkę iż i ona jest napełniona prawie w całości wodą, choć nikt przecież nie zamierza prać właśnie w tej chwili. Przyglądam się temu zaciekawiony. Próbuję znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie, lecz nic nie przychodzi mi do głowy. Nagle słyszę iż ktoś jeszcze wszedł. Odwracam się.
- Co ty tu robisz? - przyglądam się jej. Zastanawiam się co jej powiedzieć. Moje podejrzenia mogą być zupełnie bezpodstawne. Ale jeżeli już, to tylko ona może coś wiedzieć.
- Dlaczego u ciebie jest tyle wody? - zadaję powoli pierwsze pytanie.
- To znaczy ile? - pyta się zaciekawiona. Wpatruje się we mnie intensywnie.
- Spójrz, wanna jest prawie pełna. Gdy tu wszedłem kurek był odkręcony, i gdybym go nie zakręcił woda wylewała by się z wanny na posadzkę. Tak samo pralka, jest prawie pełna wody. Chyba nie zamierzasz teraz robić prania?
Nadal przygląda się mojej osobie. Przechyla na bok głowę. Przez chwilę myśli nad tym co jej powiedziałem.
-Czyżbyś nie lubił wody? - uśmiecha się delikatnie.
- Lubię. Nawet bardzo. - odpowiadam.
- Więc w czym problem? - jej odpowiedź wytrąca mnie z równowagi. - Wracajmy lepiej do reszty. Tam jest jej o wiele mniej. - po czym ruszyła, ja podążyłem za nią. Gdy doszedłem do stolika usłyszałem słowa:
- Człowieku, jedną kolejkę opuściłeś! Tak zwany karniak teraz cię czeka! - podał mi kieliszek. Wziąłem go, i przez chwilę trzymam go w ręce.
- Dlaczego czekasz? To tylko woda z dodatkiem, z niewielkim dodatkiem specjalnego związku. Spojrzałem w dno kieliszka, po czym gwałtownym ruchem przystawiłem do ust i przechyliłem.
- A teraz już normalna kolejka. - nim zdążyłem zaprotestować, kieliszek był już pełny. I teraz razem, już ze wszystkimi wypiłem toast za powodzenie tej imprezy. W głowie zaczynało mi już delikatnie szumieć.
- Czy wiecie że w Indiach, praktycznie prze cały rok nie ma deszczu. Deszcz pada tam tylko raz do roku. Ale gdy już zaczyna padać, pada przez kilka dni bez przerwy. I spadają go niesamowite ilości! - to ta sama osoba która napełniła mi kieliszek. - Meteorodzy są tym zjawiskiem bardzo zaciekawieni.Cóż, przyroda kryje przed nami wiele tajemnic. Przysiada się do mnie Miga. Rozpoczyna rozmowę.
- Wiesz, lubię wodę. Zawsze na wakacje jadę na jezioro. Za każdym razem co roku staram się zwiedzić inne. Wypożyczam łódkę i przez cały czas pobytu pływam po nim. W ciągu dwóch tygodni poznaję każdy zakątek. Gdy przychodzi czas powrotu, trudno mi się z nim rozstać. Nad morzem jeszcze nie byłam, jakoś nie było okazji. Choć bardzo bym chciała.
- Ja byłem, dość dawno temu. Lecz jeszcze wtedy tak mnie nie fascynowało. Moim marzeniem jest przywitanie nowego roku na oceanie, dokładnie na linii po przepłynięciu której dodaje się jedną dobę. To musi być fascynujące. Przekroczenie tej linii powoduje iż dodajemy dobę do rzeczywistego czasu. A więc jesteś wtedy pierwszą osobą która wita nowy rok.
- Masz rację. To musi być fascynujące. - jej oczy nabierają dziwnego blasku. Nagle dostrzegam iż jej białka są niebieskawe. Mówię jej o tym.
- Wiesz, właściwie niewielu do dostrzega, dopóki o tym nie powiem.
- Cóż, może niewielu przygląda się z taką intensywnością jak ja. Mógłbym się w nich zanurzyć, przyciągają mnie z taką niespotykaną przeze mnie nigdy siłą. - nie jestem w stanie się przed tym obronić. Nawet gdybym mógł, nie chciałbym.
- Czy naprawdę nigdy nie czułeś takiego przyciągania? - zapytała, odpowiedź ta miała dla niej wielką wartość.
- Nigdy wcześniej, ty jesteś pierwszą osobą. - nagle zdałem sobie sprawę z tego iż cieszę się iż mogłem tu się znaleźć. Móc siedzieć tu obok niej, rozmawiać z nią. Zły nastrój minął mi. Czarna chmura odeszła z mej głowy.
Nagle czyjaś ręka wyrwała mnie gwałtownie z siedzenia i pociągnęła za sobą. Dopiero po chwili zorientowałem się iż jest to Czakra.
- O co chodzi? - byłem zdenerwowany i zły na nią. Przerwała mi rozmowę.
- Obiecałeś. - powiedziała do mnie. Nie rozumiałem tego.
- Co obiecałem? - czekałem na jej odpowiedź.
- Obiecałeś sobie iż żadnej innej nie powiesz tego co mówiłeś już Evi. - przypomniałem sobie obietnicę. Gdy byłem z nią, obiecałem sobie to. Ale to było już dawno temu. Teraz w głowie mam inną twarz.
- Czy nie przyznasz że jest do niej podobna? - odwróciłem się od niej, spojrzałem na Migę. Gdy dostrzegłem podobieństwo odwróciłem się też od niej.
- Jest podobna, i co z tego? - przez lata szukamy naszego wyśnionego ideału. Przemierzamy tysiące galaktyk, w poszukiwaniu tej jednej osoby która będzie naszym spoczynkiem. Lecz wraz z upływem czasu, zaczynamy wątpić w istnienie. W końcu spotykamy tylko osobę ledwo do niej podobną. Mówimy jednak iż to właśnie ona jest nią. Zostajemy z nią. Z czasem napotykamy na kogoś kto jest do naszego ideału bardziej podobny. Jej mówimy to samo. Zostaje z nami. Jesteśmy z nią tylko do czasu, gdy nie napotkamy osoby jeszcze bardziej podobnej, jej mówimy znów te same słowa, które tak dobrze znamy. Błędne koło z którego nie ma wyjścia. W poszukiwaniu nieistniejącego ideału krzywdzimy tyle niewinnych istot. Ja by wyrwać się z tego kręgu obiecałem sobie, iż tylko
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil fixon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…