Wybawicielka cz. 1
eh opisywać nie będe, czytać:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ranek zbliżał się do powstania, A ona już rozpalała ogień w wygasłym palenisku, jej małe palce kaleczył węgiel, czerwony nosek był tak zmarznięty, że aż mokry, oczy zapuchnięte i nie widzące wody od paru dni. Popękane usta krwawiły gdy tylko chciała się uśmiechnąć. Ptaki zaglądały przez otwór w dachu by jak co dzień ogrzać się razem z nią. Podeszła do starego koca i podniosła, otuliła nie siebie, ale burego kota, który przybłąkał się wcześniej do nory. Bawiąc się dwoma ostatnimi bryłkami węgla usiadła przy kocie. Spojrzała w jego głębokie zielone oczy, przemawiające smutkiem. Podeszła do otworu w skale i odsunęła wielki głaz zasłaniający wejście. Słońce jeszcze się nie obudziło. Mała postać w czarnych włosach wyruszyła w drogę. Ciężkie wiadro męczyło jej drobne ręce, upadła. Wycięczenie nie dało jej iść dalej, choć tak bardzo chciała. Leżała tak przez parę godzin. W końcu jej słaby organizm nie wytrzymał kujących w plecy kamieni, braku pożywienia i ciągłej pracy. Odeszła. Odeszła tylko od nie kochającego jej złego świata. Ale żyła. Cały czas. Tyle ,ze jakoś inaczej. Biegła przez wielki ogród, kwiaty wplątywał jej się we włosy, a ptaki śpiewały da niej. Wcale nie było jej żal, że odeszła od tych podłych ludzi. Teraz miała wszystko. Jej wzrok przyciągną wielki pałac. Weszła powoli na dziedziniec. Słysząc czyjeś kroki schowała się za pobliską beczką. Ale ten ktoś był przeznaczeniem. Odezwał się cicho.-Runa! Runa! Wyjdź za tej beczki! Słyszysz! Wyjdź, panienko proszę wyjdź. Wystraszone dziecko wynurzyło wyłupiaste oczy ponad beczkę i spojrzało w stronę dochodzącego głosu. Ten tylko rzucił: -brać ją! To ona! To ona się wkradła z własnej woli! Brać! Runa poczuła gdzieś w okolicach serca ukucie naiwności. Podbiegli do niej mężczyźni w zbrojach i złapali za tren czarnej sukni. Wcale się nie szarpała, choć teraz miała o wiele więcej siły. Nie chciała się wyrywać, wiedziała, że zrobią z nią coś złego, ale znając życie już najgorsze przeżyła. Nie bała się teraz zimna, które rozpalała swoim sercem, zło ludzi też przeszło w otchłań, głód to pestka. co jeszcze gorszego mogło się jej przytrafić? Mogło…Postacie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nacia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…